Tekst powstał w ramach inicjatywy Strefa Rozmów.
Mój wzrok padł wtedy na półkę z książkami córki. Już od dłuższego czasu miałam na nie zajawkę, dlatego szybko stwierdziłam, że w sumie mam coś do powiedzenia.
Bajkochłonka: Dlaczego Wielokropki?
Katarzyna Mikulska: Trochę przypadkiem, choć osobiście w przypadki nie wierzę. To było pierwsze półrocze pandemii. Plany zawodowe, które miałam, musiały zaczekać, a ja całymi dniami zajmowałam się domem i dzieckiem. Czułam, że dłużej tak nie dam rady, że potrzebuję mieć jakiś własny kawałek świata, który pozwoli mi odetchnąć.
Pamiętam, że była 1 w nocy. Rozmawiałam z mężem i zastanawiałam się na głos, co mogłoby stać się tym moim ,,nowym kawałkiem”. Możliwości były dość ograniczone – to musiało być coś, co nie zajmie dodatkowej przestrzeni, co nie będzie wymagało specjalistycznych narzędzi (zdecydowana część rękodzieła odpadała).
Mój wzrok padł wtedy na półkę z książkami córki. Już od dłuższego czasu miałam na nie zajawkę, dlatego szybko stwierdziłam, że w sumie mam coś do powiedzenia. Dodatkowo zawsze myślałam o blogowaniu i chciałam spróbować tworzyć na Instagramie. Dzień później już wymyślałam nazwę. 😉
Bajkochłonka: Zanim zaczęłaś myśleć o blogowaniu, kim chciałaś zostać, gdy byłaś mała?
Katarzyna Mikulska: Nie wiedziałam, kim chcę zostać. Oczywiście jako mała dziewczynka mówiłam coś o tym, że chcę zostać „piosenkarką”, ale to była raczej chwilowa fantazja. Nigdy za tym nie poszłam. Ogólnie bardzo długo moim problemem było to, że nie wiedziałam kim jestem i co chcę w życiu robić.
Zdecydowanie wolę dać się ponieść wyobraźni jako autorka albo wyszukiwać perełek i „kwiatków” wśród książek innych autorów.
Bajkochłonka: Teraz jednak jesteś wydawczynią, autorką oraz recenzentką książek dla dzieci. Która z tych trzech ról pasuje do Ciebie najbardziej?
Katarzyna Mikulska: Myślę, że najbardziej pasują do mnie role druga i trzecia. Bycie wydawczynią jest fajne (bo czuję, że mam oko do książek), ale wiąże się też z „twardym” prowadzeniem biznesu, sprzedażą, marketingiem, wszystkimi formalnościami i finansami – a ja tego nie lubię. Zdecydowanie wolę dać się ponieść wyobraźni jako autorka albo wyszukiwać perełek i „kwiatków” wśród książek innych autorów.
Bajkochłonka: Czy często się złościsz?
Katarzyna Mikulska: Ostatnio bardzo często, może nawet za często. Pracuję nad tym.
Bajkochłonka: Napisałaś książkę ,,Mama się złości”, dlaczego?
Katarzyna Mikulska: Lubię mówić, że ,,Mamę się złości” napisało samo życie. Któregoś dnia, w natłoku emocji, pierwszy raz porządnie wydarłam się na moją (wtedy około dwuletnią) córkę. Był płacz dziecka, strach. Były moje wyrzuty sumienia. Na szczęście nie poprzestałam wtedy na samobiczowaniu się – jaką to złą matką jestem – tylko postanowiłam przeprosić córkę, ukoić, zapewnić, że ją kocham.
Jako, że córka była jeszcze zbyt mała na rozmowę, postanowiłam opowiedzieć jej bajkę, w której mama nakrzyczała na bohatera, a później go przeprosiła i zapewniła, że go kocha. Wtedy zrodziła się w mojej głowie myśl, że to jest dobry temat na książkę dla dzieci. Chciałam dać wsparcie mamom podobnym do mnie – mamom, którym czasem nie wychodzi i które czasem dają się ponieść trudnym emocjom.
Bajkochłonka: Co jest najtrudniejszego w byciu mamą?
Katarzyna Mikulska: Dla mnie jest to chyba ciągła dostępność dla dziecka. Z natury jestem introwertyczką i od czasu do czasu potrzebuję chwili ciszy, czasu z samą sobą. W macierzyństwie o to bardzo trudno.
Drugą sprawą jest chyba taki rozdźwięk pomiędzy zaspokajaniem potrzeb dziecka i swoich własnych potrzeb – te potrzeby często nie idą ze sobą w parze i trzeba wybierać, co zawsze jest bardzo trudne.
Bajkochłonka: A co jest trudnego w byciu autorką książek dla dzieci?
Katarzyna Mikulska: Żeby napisać nową historię potrzebuję natchnienia – takiego momentu, w którym jakaś żaróweczka zapali się nagle w mojej głowie, a historia ,,sama” zacznie się wymyślać i tworzyć. No i to zwykle jest spory problem, bo żeby przyszła taka wena, potrzebuję totalnego luzu i oderwania myśli od codziennych obowiązków – a o to, jak wiadomo, nie jest łatwo.
Nie wiedziałam jeszcze z czym się to wszystko je, ale wiedziałam, że sama chcę wydać swoją książkę, mieć stuprocentowy wpływ na ilustracje, promocję i wszystko co z tym związane.
Bajkochłonka: W którym momencie postanowiłaś założyć wydawnictwo z książkami dla dzieci?
Katarzyna Mikulska: Kiedy postanowiłam, że napiszę ,,Mamę się złości”, wiedziałam, że będę zakładać własne wydawnictwo. Nie wiedziałam jeszcze z czym się to wszystko je, ale wiedziałam, że sama chcę wydać swoją książkę, mieć stuprocentowy wpływ na ilustracje, promocję i wszystko co z tym związane. Wiedziałam, że będą kolejne tytuły i te też chciałam prowadzić ,,po swojemu”, zgodnie z własnym wyczuciem.
Bajkochłonka: Czy spotkałaś się z jakimiś trudnościami na tym polu?
Katarzyna Mikulska: Zbyt często chciałabym lecieć na spontanie albo dać ponieść się pomysłowi, podczas kiedy prowadzenie firmy to przede wszystkim konsekwencja i dobra strategia. Wielokropki nie trzymałyby się tak dobrze, gdyby nie mój ogarnięty mąż. 😉
A druga trudność to marketing. Niestety obecnie nie wystarczy stworzyć dobrego produktu, trzeba potrafić go sprzedać. Przyznam, że cały czas uczę się promocji i sprzedaży, ale jak na razie nie czuję się w tym szczególnie dobrze.
W mojej ocenie czas ,,ot, takich” opowieści – bez przesłania, bez większego sensu – już minął.
Bajkochłonka: Gdybyś miała dać jakąś radę komuś, kto chciałby sam wydawać książki – co by to było?
Katarzyna Mikulska: Przede wszystkim – niech twoja książka będzie JAKAŚ. Może to być książka, która rozwiązuje problem, czy książka która daje rozrywkę, ale niech będzie O CZYMŚ. W mojej ocenie czas ,,ot, takich” opowieści – bez przesłania, bez większego sensu – już minął.
Bajkochłonka: Póki co na koncie wydawnictwa są dwie książki drukowane i aż osiem audiobooków! Wierzysz w moc słuchanych książek?
Katarzyna Mikulska: Wierzę to za mało powiedziane – ja tę moc po prostu czuję! Zawsze, kiedy puszczam córce audiobajkę, mam 10-15 minut dla siebie. 😉
Bajkochłonka: Twoja druga książka wydana drukiem, czyli ,,Zagraj ze mną” to ważna lekcja na temat języka miłości. Który z tych języków najlepiej oddziałuje na Ciebie?
Katarzyna Mikulska: Najważniejszym dla mnie językiem miłości jest wartościowy czas (o nim też napisałam książkę). Dla mnie relacja bez częstego kontaktu, bez poświęcenia czasu na dłuższą i głębsza rozmowę, praktycznie nie istnieje.
Bajkochłonka: Jakie kolejne książki są planowane w wydawnictwie Wielokropki?
Katarzyna Mikulska: Najbliższą premierę planuję już na wiosnę 2024 – wtedy ukaże się kontynuacja książki ,,Mama się złości”! Tym razem główną rolę odegra tata Tiny (mama będzie odpoczywać!:) i pokaże, że ojcowie mogą zajmować się dzieckiem i domem równie dobrze jak matki. Będzie trochę przełamania stereotypów, będzie ciepło i bliskościowo!
Bajkochłonka: Czy planujesz kiedyś również wydawać książki innych autorów i autorek?
Katarzyna Mikulska: Bardzo możliwe, że kiedyś tak. Najpierw jednak potrzebuję „wyżyć się” twórczo i wydać kilka(naście?) książek pod własnym nazwiskiem. Mam sporo pomysłów i bardzo chcę zrealizować je najpierw. 😉
Sama uwielbiam takie książki dla dzieci, z których wyciągam coś dla siebie, które coś we mnie zmieniają.
Bajkochłonka: Na jakim przekazie wydanych książek najbardziej Ci zależy?
Katarzyna Mikulska: Przede wszystkim zależy mi na tym, żeby z moich treści mogło skorzystać zarówno dziecko, jak i rodzic. Sama uwielbiam takie książki dla dzieci, z których wyciągam coś dla siebie, które coś we mnie zmieniają.
Zawsze staram się też zostawić czytelnika z poczuciem ukojenia i zrozumienia – z takim poczuciem ,,jesteś w porządku”.
Bajkochłonka: Jaka była Twoja ulubiona książka w dzieciństwie?
Katarzyna Mikulska: W podstawówce bardzo lubiłam ,,Dzieci z Bullerbyn„, później podobali mi się ,,Chłopcy z placu broni”. Ale pierwszą książką, którą faktycznie się zachwyciłam był ,,Kwiat kalafiora” Małgorzaty Musierowicz.
Bajkochłonka: Czy spotykasz współcześnie wiele niedobrych książek? Jakie największe przewinienie może popełnić autor lub wydawca, wypuszczając książkę dla najmłodszych na rynek?
Katarzyna Mikulska: Wiele raczej nie, ale zdarzają się takie. W mojej ocenie największym błędem jest powielanie schematów wychowawczych z zeszłej dekady – brak poszanowania dla emocji dziecka, system kar i nagród itp. O przemocy nawet nie wspominam, bo tej w książkach dla dzieci być nie powinno (chyba, że jej pokazanie ma czemuś służyć, a czytelnik jest ,,zaopiekowany”, ale to już historia na inna rozmowę :).
Bajkochłonka: Co lubisz robić w wolnym czasie, kiedy nie pracujesz?
Katarzyna Mikulska: To jest dobre pytanie (aż musiałam się zastanowić). Lubię shopping, samotne spacery (szczególnie wieczorami) z dobrą muzyką czy podcastem (ostatnio kocham Podcast Historyczny). Lubię też obejrzeć coś odmóżdżającego, najlepiej serial.

Bajkochłonka: Czego nie wiemy o Kasi Mikulskiej i nigdy byśmy się tego nie dowiedzieli, gdybym nie zadała tego pytania?
Katarzyna Mikulska: Niech będzie, zdradzę! 😉 Wcale nie jestem (i nigdy nie byłam) molem książkowym. Jeśli mówimy o książkach dla dorosłych (nie dla dzieci), to nie przeczytałam jakiejś zatrważającej ilości. Oczywiście, co jakiś czas lubię przeczytać coś dobrego, ale to już musi być ,,to coś” – co mnie zaintryguje i skusi. Z kolei z książkami dla dzieci jest zupełnie inaczej – uwielbiam wciąż poznawać nowości. Więc… może jednak jestem molem książkowym, tylko takim „mniejszym”? 😉
Bajkochłonka: Dziękuję, że się tym z nami podzieliłaś!
Moje recenzje książek Katarzyny Mikulskiej:

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Sprawdź najnowsze recenzje, tutaj: bajkochlonka.pl









1 komentarz. Dodaj komentarz
[…] Katarzyna Mikulska nie tylko prowadzi popularny profil w mediach społecznościowych Wielokropki, gdzie opowiada o książkach dla dzieci, ale sama jest także autorką literatury dla najmłodszych. Moim zdaniem, to świetny wybór specjalistki do zadania komponowania listy wartościowych lektur! […]