Paulina Bobrycz-Rogala, czyli odwiedziny w barze mlecznym – wywiad Strefa Rozmów

Tekst powstał w ramach inicjatywy Strefa Rozmów

Bajkochłonka: Należy Pani bardziej do teamu pies czy kot?

Paulina Bobrycz-Rogala: Zdecydowanie team kot. Darzę ogromną sympatią wszystkie zwierzęta, ale gdybym nie była człowiekiem, to pewnie byłabym kotem.

Ulubiony bar mleczny jest takim fajnym, bezpiecznym miejscem z jedzeniem, które budzi skojarzenia z domem, ciepłem i komfortem.

Bajkochłonka: A często stołuje się Pani w barach mlecznych?

Paulina Bobrycz-Rogala: Zdarza mi się, choć, z racji pracy z domu, nie tak często jak w czasach gdy pracowałam w biurze. Bardzo lubię mączne klasyki polskiej kuchni i zdaje mi się, na ziemniaki mam osobną przegródkę w żołądku.

Bajkochłonka: O, to tak jak ja – kocham ziemniaki! Ale czy bary mleczne to nie jest już trochę taki przeżytek, wyparty przez modne kawiarnie?

Paulina Bobrycz-Rogala: Mam wrażenie, że bary mleczne mają się całkiem dobrze. Ludzie docenią je za bezpretensjonalność, lokalny koloryt i… ceny. Ulubiony bar mleczny jest takim fajnym, bezpiecznym miejscem z jedzeniem, które budzi skojarzenia z domem, ciepłem i komfortem. Modne kawiarnie często zresztą czerpią z tej czasem nieco siermiężnej, ale i pełnej uroku estetyki.

Bajkochłonka: W książce ,,Jak Pies z Kotem” pisze Pani o pewnej małej społeczności. Czy bohaterowie, którzy się tam znaleźli, zostali zainspirowani osobami, których zna Pani osobiście?

Paulina Bobrycz-Rogala: Niewykluczone, że podświadomie nadałam im cechy znanych mi osób, ale jednak „wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń jest przypadkowe” 😉
Lubię czytać (choć chciałabym więcej), słuchać muzyki (szczególnie w samochodzie) i nigdy nie pogardzę drożdżówką.

Bajkochłonka: A z kim z książki najbardziej się Pani utożsamia?

Paulina Bobrycz-Rogala: Zdecydowanie z Kotem. Lubię czytać (choć chciałabym więcej), słuchać muzyki (szczególnie w samochodzie) i nigdy nie pogardzę drożdżówką. Mam też wyjątkową pamięć do szczegółów i bardzo dobrze orientuję się w przestrzeni. Mogę włóczyć się po ledwo poznanych miastach tylko od czasu do czasu zerkając na mapę, a gdy wracam do nich po latach czuję się niemal jak u siebie.
Zupełnie jak Kot, miewam też silną potrzebę odłączenia się od towarzystwa, bo, choć lubię ludzi, dłuższe i głośne spotkania mocno mnie przebodźcowują.

Bajkochłonka: Czy ,,Jak Pies z Kotem” to Pani debiut w kategorii literatury dziecięcej? Czy długo myślała Pani o realizacji książki dla dzieci?

Paulina Bobrycz-Rogala: Ten pomysł kiełkował w mojej głowie już od wielu lat, ale dopiero pojawienie się dziecka zmotywowało i natchnęło mnie wystarczająco silnie, żeby za pomysłem poszła realizacja. Kiedy mój syn wyrósł z książeczek kontrastowych wskoczyliśmy na główkę w świat literatury dziecięcej.
Byłam i wciąż jestem pod wrażeniem tego jak dobre książki pisze się teraz dla dzieci, jakie wartości przedstawiają, z jakim szacunkiem traktują małych czytelników i jak pięknie i ciekawie są ilustrowane. Po prostu chciałam być częścią tego świata, nie tylko jako czytelniczka, ale też twórczyni.

Bajkochłonka: I pięknie się to udało! Najpierw pojawił się pomysł na fabułę czy wcześniej zobaczyła Pani obrazy – te lub podobne, które można oglądać na ilustracjach w książce?

Paulina Bobrycz-Rogala: Najpierw pojawił się pomysł na miejsce – bar – i jego właścicieli. Potem zarys historii, a na końcu pomysł na ilustracje.
Chciałam, żeby bar był miejski, żywy i ciekawy, a jego bohaterowie barwni i charakterystyczni.

Bajkochłonka: Co Pani chciała uchwycić na tych kadrach?

Paulina Bobrycz-Rogala: Chciałam, żeby bar był miejski, żywy i ciekawy, a jego bohaterowie barwni i charakterystyczni. Ważne było też dla mnie oddanie nastroju  – poczucia bezpieczeństwa, życzliwości i ciepła. Mam też nadzieję, że w charakterystycznej dla mnie masie szczegółów uchwyciłam trochę swojego poczucia humoru.

Bajkochłonka: Czy ukryła Pani na nich jakieś easter eggi?

Paulina Bobrycz-Rogala: Całe jedno. Data koncertu Pantery to urodziny mojego synka. Jakoś chyba zapomniałam, że mogę więcej. Natomiast starałam się umieścić w ilustracjach zabawne (mam nadzieję) rekwizyty, jak baton „Kakałko”, czy kryminał o Kurze Monice.

Bajkochłonka: Z wykształcenia jest Pani specjalistką w dziedzinie animacji oraz efektów specjalnych. Czy ta wiedza przydaje się w tworzeniu książek?

Paulina Bobrycz-Rogala: Na pewno wiedza ze studiów jakoś mi pomogła. Szczególnie w pisaniu, bo scenariusz w szkole filmowej był zawsze bardzo ważny. Z samą animacją nie miałam do czynienia już dawno. Jednak do dziś wspominam ile pracy trzeba było włożyć w to, aby na ekranie powstała 1 sekunda filmu. To zazwyczaj 12 rysunków.
To uczy innej perspektywy, dzięki której trochę łatwiej objąć wzrokiem całość ilustracji potrzebnych do wydania książki i w 56-stronicowej pozycji nie wydaje ich się ich aż tak dużo. To trochę odciąża psychicznie. Szczególnie na początku pracy.
Im dłużej zastanawiam się nad tym pytaniem, tym więcej zauważam. Kompozycja kadru, kolor, światło – to aspekty, na które mocno zwracano nam uwagę na studiach. Zapewne w moich rysunkach jakoś się to przebija, ale podczas pracy już się nad tym nie zastanawiam i wiele rzeczy robię automatycznie.

Bajkochłonka: Co jest według Pani najtrudniejsze w procesie wymyślania i realizacji książek?

Paulina Bobrycz-Rogala: Dla mnie najtrudniejsze było zachowanie dyscypliny, zarówno w pisaniu jak i rysowaniu. Pracując z domu, z ustalonymi przez samą siebie deadline’ami muszę się mocno pilnować, żeby się nie rozpraszać. Szczególnie kiedy mam z czymś trudność i trafiam na opór materii, bardzo pociągające wydaje mi się wstawienie kolejnego prania, generalne porządki w szafie, czy przesadzanie kwiatów.

Bajkochłonka: Poza tym, czytałam, że pracuje Pani również jako grafik oraz storyboardzistka. Jakie ciekawe projekty ma Pani na swoim koncie?

Paulina Bobrycz-Rogala: Grafiką I storyboardami zajmowałam się na początku mojej pracy w reklamie, a konkretnie – eventach. Chyba najciekawszym projektem przy którym pracowałam był Top Gear Live, na stadionie Narodowym. Wtedy jeszcze samochody leżały daleko poza moim kręgiem zainteresowań, ale i tak doceniałam skalę tego wydarzenia i cieszyłam się, że uczestniczę w jego organizacji.
W następnej agencji, w której pracowałam współtworzyłam bardzo bliską mojemu sercu kampanię społeczną na temat odpowiedzialnej adopcji zwierząt, do której narysowałam całe morze ilustracji. W jeszcze innej agencji bardzo przyjemnie pracowało mi się z Ikeą, chociażby współtworząc film promujący ich panele fotowoltaiczne.

Bajkochłonka: A co Pani robi, kiedy nie pracuje?

Paulina Bobrycz-Rogala: Ostatnio, kiedy tylko mogę, staram się ruszać. Zapisałam się na pilates na reformarach i na razie podchodzę do zajęć z neofickim entuzjazmem. Mam nadzieję, że nie znudzę się zbyt szybko. Zaczęłam też czytać więcej reportaży (pozdrawiam wydawnictwo Czarne).
Niestety wpadłam również w sidła tik toka, który jest strasznym pożeraczem czasu, na czym cierpi moje czytelnictwo. Natomiast wciąż znakomicie ma się moje kupowanie książek, więc sterta lektur do przeczytania wciąż rośnie. Mogłabym powiedzieć też, że podróżuję, ale od kiedy jest nas troje, jest tych podróży nieco mniej. Więc umówmy się, że na razie głównie planuję.
Uwielbiam wyprawy do mojej ulubionej księgarni w Domu Braci Jabłkowskich i wyszukiwanie nowych pozycji.

Bajkochłonka: Czy książki dla dzieci zajmują w Pani życiu ważne miejsce?

Paulina Bobrycz-Rogala: W tej chwili to duża część mojego życia. Nasze dziecko szczęśliwie bardzo lubi gdy mu czytamy, więc staram się wzbogacać jego biblioteczkę regularnie. Uwielbiam wyprawy do mojej ulubionej księgarni w Domu Braci Jabłkowskich i wyszukiwanie nowych pozycji. Część kupuję z myślą o dziecku, a część z myślą o sobie i nadzieją, że być może synkowi też się spodobają.

Bajkochłonka: Co czytała Pani w dzieciństwie?

Paulina Bobrycz-Rogala: Moje najwyraźniejsze wspomnienie dotyczy „Zaczarowanego ogrodu”. Uwielbiałam tę książkę za ten gęsty, magiczny klimat. Pamiętam też, że duże wrażenie zrobiły na mnie „Dzieci z Bullerbyn”. Bardzo chciałam być częścią ich paczki.

Bajkochłonka: Gdyby miała Pani wskazać jedną książkę dla dzieci, o której długo później nie mogła przestać myśleć, co by to było?

Paulina Bobrycz-Rogala: I kiedyś i teraz – Muminki. Atmosfera, bohaterowie, ilustracje. Mam do nich ogromną słabość. Podoba mi się kontrast między surowością świata, w którym Muminki żyją, a otwartością i optymizmem z jaką reagują na przeciwności losu. Zresztą, postacie zupełnie pozbawione optymizmu też są wspaniałe, bo tworzą realistyczną przeciwwagę dla tych narysowanych lżejszą kreską bohaterów.

Bajkochłonka: Czy pracuje już Pani nad kolejnymi książkami? Czego czytelnicy mogą się spodziewać w kolejnych miesiącach?

Paulina Bobrycz-Rogala: Tak, pracuję nad drugą książką, która niewiele będzie miała wspólnego ze zwierzętami, ale za to bardo dużo z robotami. Natomiast w dalszej przyszłości bardzo chciałabym wrócić do baru „Jak Pies z Kotem”, bo mam już mnóstwo pomysłów na dalsze perypetie jego gości i właścicieli.
Bajkochłonka: Dziękuję za rozmowę!

Moja recenzja książki Pauliny Bobrycz-Rogali:

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Sprawdź najnowsze recenzje, tutaj: bajkochlonka.pl

Poprzedni wpis
Harry Potter. Magiczny almanach – recenzja wyczekiwanej książki
Następny wpis
LEGO Harry Potter Kalendarz adwentowy – recenzja
Tags: autorka, blog książkowy, dla tych którzy kochają książki, ilustracje, ilustrator, ilustratorka, Jak Pies z Kotem, książki dla dzieci, Paulina Bobrycz-Rogala, rozmowa o książkach, rozmowa z autorem, Strefa Rozmów, wywiad z autorką

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Zapisz się do newslettera Bajkochłonki!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja