fbpx

Salve Femina – recenzja

Tytuł: Salve Femina

Autorka: Magdalena Gaładyk

Ilustracje: Magdalena Gaładyk

Wydawnictwo: Albus

Rok wydania: 2021

Objętość: prawie jak encyklopedia! 

 

Recenzja:

Kobieta. Człowiek. Równe traktowanie. Corocznie wydawane są książki, które przedstawiają sylwetki znanych kobiet – takich, które na stałe zapisały się na kartach historii. I dobrze! Pozycje te są potrzebne, żeby dziewczynki i młode kobiety miały odpowiednio dużo wzorów; idolek, za którymi mogą podążać.

 

Kiedy zobaczyłam książkę Wydawnictwa Albus ,,Salve Femina” zachwyciłam się jej konceptem. Minimalistyczna okładka z wytłoczonym biologicznym symbolem płci żeńskiej, przypominająca skarbczyk modlitewny. Do tego wszechobecna, klasyczna czerń oraz pokryta czerwoną farbą krawędź bloku. 

 

 

 

W środku dziesiątki różnych kobiet – naukowczyń, pisarek, aktywistek, których odważne działania zmieniły lub zmieniają świat.  Ale – jeszcze w tym roku została wydana bardzo podobna książka:  ,,Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych Polek, gdzie rzeczywiście mamy jakąś opowieść o każdej z bohaterek. One inspirują, ciekawią, chce się je odkrywać. Tutaj mam wrażenie pospiesznego szkicu, braku refleksji, pewnej przypadkowości.

 

W ,,Salve Femina” na rozkładówkę przypada jedna postać. Opis zawiera bardzo krótką, enigmatyczną wręcz charakterystykę, czasami cytat i profesję. Jest także portret lub wizerunek. Tutaj niestety mam pewien kłopot. Zdaję sobie sprawę, że estetyka jest kwestią dyskusyjną. Dlaczego jednak mam wrażenie, że każda ilustracja jest w tej książce karykaturą?

 

Rozumiem, że to pozycja o osiągnięciach, nie konkurs urody. Gdyby jednak ktoś sygnował mój życiorys portretem, na którym części ciała i twarz jest zniekształcona, chciałabym wiedzieć, w jakim celu zdecydował się na taki zabieg (a raczej zdecydowała, bo wszystkie rysunki w tej pozycji wykonała Magdalena Gaładyk).

 

 

 

Jestem już zmęczona książkami, które wydaje się, żeby szokować. Trudno oprzeć mi się wrażeniu, że kontrowersja była tutaj siłą napędową.  ,,Salve Femina” rozpoczyna się cytatem Simone de Beauvoir! Ikony feminizmu, którego jednak już nie ma pod taką postacią. Przeszedł transformację, wyewoluował. Teraz feminizm znaczy co innego, niż w połowie XX wieku. Feminist(k)ą może być kobieta i może być mężczyzna. Dopóki będziemy poruszać się w świecie skrajności, nigdy nie znormalizujemy bycia odważną, silną i niezależną. 

 

Potrzeba nam wyrazistych, wszechstronnych bohaterek, ale w każdej książce – a nie tylko w zbiorach wyselekcjonowanych sylwetek. Mam wrażenie, że przerabiamy ten temat od kilku lat i nic nie ruszyliśmy do przodu. Gdyby tak było, ludzie byliby bardziej otwarci i nie musielibyśmy doświadczać tych wszystkich wydarzeń, które miały miejsce w minionym roku.

 

 

,,Salve Femina” jest kierowana do kobiet, które już myślą w określony sposób. Które sympatyzują z ideą feminizmu. Obawiam się natomiast, że nikt spoza tego kręgu po nią nie sięgnie – jaki jest więc jej sens? Jaki cel ma książka, która nie poszerza horyzontów i nie zmienia myślenia?

 

Książka otrzymała ostatnio nominację do IBBY 2021 w kategorii nagroda graficzna. Za ilustracje i opracowanie graficzne. Trudno mi zrozumieć, dlaczego? To pod niektórymi względami dobra książka, ale też zdecydowanie nie wykorzystuje swojego potencjału. Dla jakiego odbiorcy jest kierowana? Dla nastolatka? Czy dla ucznia szkoły podstawowej? 

Mimo, że przeczytałam już w swoim życiu wiele książek, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

 

Link do strony Wydawnictwa: https://albus.poznan.pl/sklep/825_salve-femina

 

 

 

Poprzedni wpis
Dźwiękowa seria o Pakusiu – recenzja
Następny wpis
Nikt nie widzi słoni – recenzja patronatu!
Tags: , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres e-mail.

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód, były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja
Menu