fbpx

Kudłata – recenzja

Kudłata – recenzja

Tytuł: Kudłata

Autorka: Hwang Sun-Mi

Ilustracje: Joanna Rusinek

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

Rok wydania: 2021

Objętość: więcej niż sto

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna: ma dużo zalet

 

Recenzja:

Jest wiele osób, które w ogóle nie powinny mieć zwierząt. Czworonogi (i nie tylko) traktowane przedmiotowo, bez należytej opieki cierpią i nie są w stanie same poprosić o pomoc. 

,,Kudłata” jest książką, która mnie poruszyła (szczególnie zakończenie łapie za serce), jednak zdecydowanie nie godzę się z faktem, żeby niektóre z jej wątków były przedstawiane jako coś normalnego.

 

To powieść koreańskiej pisarki Hwang Sun-Mi, która została poprowadzona pierwszoosobową narracją. Historia przedstawiona jest więc z punktu widzenia psa – głównej i zarazem tytułowej bohaterki. Dlaczego więc tak przeszkadzają mi niektóre kwestie – a raczej sposób ich przedstawienia w książce? Ponieważ to opowieść pisana z niezwykłym realizmem. Wszystkie aspekty życia, takie jak tęsknota za bliskimi, choroba, ból po stracie, a nawet śmierć zostają w niej poruszone w wyjątkowo autentyczny sposób.

 

 

Mój sprzeciw rodzi się przede wszystkim odnośnie kwestii, dotyczących traktowania psów w ,,Kudłatej”. Choć widać ogromne przywiązanie suczki do właściciela – starszego mężczyzny, który pracuje jako spawacz, ma się wrażenie, że jest to relacja toksyczna.

 

Autorka stosuje wiele zabiegów, żeby pan Krzykacz (jak nazwała staruszka), wypadał w oczach czytelników, lepiej niż w rzeczywistości na to zasługiwał. Mężczyzna dorabiał sobie rozmnażaniem psów, które później jako młode szczenięta sprzedawał handlarzowi. Nie było wiadomo (z małymi wyjątkami), co się z nimi dzieje. Znikały, powodując ogromny ból Kudłatej, która raz po raz traciła członków swojej psiej rodziny.

 

 

Jestem także przeciwna powielaniu stereotypów, według których pies może zjeść czekoladę czy napić się alkoholu – i nic mu później po nich nie będzie. W książce jest również wiele momentów, gdy psy są bite lub zaniedbywane. Podejrzewam, że dla wrażliwszych osób przeprawa przez te wątki, będzie bardzo wymagająca.

 

Z drugiej strony, trzeba oddać książce sprawiedliwość – zwierzęta zostały w niej przedstawione z zestawem ludzkich cech. W pewnej chwili pojawia się nawet kwestia większej siły suczki niż psa i wyraźnie czuć, że jest ona dedykowana małym dziewczynkom. Podoba mi się także moment, w którym autorka sugeruje, że jedynym winowajcą pogryzienia przez psa jest tylko i wyłącznie człowiek, a nie zwierzak.

 

,,Kudłata” sprawiła, że mam w głowie mętlik. Z jednej strony pokazywanie takiego nędznego, psiego życia jest bardzo ważne. Potrzebna byłaby jednak tutaj szersza perspektywa. Nie jestem wyznawczynią moralizatorskich przesłań, ale mimo XXI wieku wciąż żyjemy w czasach, gdzie zwierzęta traktowane są przedmiotowo. Jeżeli ta książka trafi w nieodpowiednie ręce, może być opacznie zrozumiana. Obawiam się, że ktoś mógłby pomyśleć, że takie psie życie jest (lub powinno) być czymś normalnym. Dlatego polecam tę lekturę (bo to jednak kawał dobrej literatury), ale wyłącznie świadomym i empatycznym czytelnikom powyżej 10 roku życia. 

 

 

Mam nadzieję, że dzięki ,,Kudłatej” więcej ludzi spojrzy na swoje psy czy koty z większą wyrozumiałością i uczuciem. 

Link do strony Wydawnictwa: http://sklep.kwiatyorientu.com/glowna/51-kudlata-.html

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment