➜ Tytuł: Żeń-szeń. Zgniłe korzenie
➜ Scenariusz: Craig Thompson
➜ Rysunki: Craig Thompson
➜ Tłumaczenie: Piotr Czarnota
➜ Wydawnictwo: Timof Comics
➜ Rok wydania: 2024
➜ Objętość: prawie jak encyklopedia!
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: bardzo przyjemna
Pierwszy raz zetknęłam się z żeń-szeniem prawie 10 lat temu podczas wyprawy do Korei Południowej. Żeń-szeń jest tam korzeniem kojarzonym z niezwykłymi właściwościami, oferujący witalność, zdrowie oraz siłę.
Kontynuacja bestsellerowego komiksu Blankets
Zupełnie nie byłam świadoma, że żeń-szeń uprawia się także poza Azją, a szczególnie, że robi się to w Stanach Zjednoczonych. Jak się okazuje, o tej roślinie nie wiedziałam prawie nic. Jeżeli i Wam się wydaje, że wiedza o żeń-szeniu nie zmieni Waszego życia, to… prawdopodobnie macie rację. W komiksie Craiga Thompsona, jest on jednak znaczącym elementem, którego należy interpretować znacznie dalej, niż tylko jako korzeń będący ważną częścią chińskiej medycyny ludowej.
Dlaczego ktoś jednak chciałby w ogóle czytać o żeń-szeniu? Żeń-szeń. Zgniłe korzenie to nie tylko kontynuacja, ale także uzupełnienie autobiograficznej historii autora. To pozycja obowiązkowa dla fanów Blankets, ale i niezwykle pogłębiona oraz wielowarstwowa opowieść o nauce lepszego rozumienia siebie, rozliczenia z przeszłością i częściowej akceptacji tego, w jakim miejscu jest się obecnie.


Co można zawdzięczać żeń-szeniowi?
Po pierwszych kilkunastu stronach ma się wrażenie, że w Żeń-szeń. Zgniłe korzenie już wszystko zostało powiedziane co może mieć jakiekolwiek znaczenie dla tej historii. Jest tam relacja o młodzieńczych latach samego Craiga i jego brata, którzy w dzieciństwie każdą wolną od szkoły chwilę spędzali na pobliskich polach wymagającego żeń-szenia.
Dzieci przymuszane do pracy w oparach toksycznych chemikaliów, otrzymywały jednak za nią wynagrodzenie, które pozwalało zaopatrywać się w świeże komiksy. Komiksy z kolei pomagały im przetrwać trudne dzieciństwo. Żeń-szeń stał się dla nich nieodłączną częścią bycia, dzięki lub przez którą są teraz tymi, kim są – ze wszystkimi tego skutkami.
Festiwal Żeń-Szenia
Kiedy sięgałam po Żeń-szeń. Zgniłe korzenie nie do końca wiedziałam, czego mogę się po tym komiksie spodziewać, choć przecież dobrze znałam nie tylko Blankets ale i Habibi. Z pewnością jednak nie założyłabym, że czeka mnie masa rolniczych ciekawostek, problemów ze zgnilizną, ślimakami, wolnym rynkiem. Że przeczytam o historii Chin, Wietnamu, rdzennych Amerykanów i będę oglądać Festiwal Żeń-szenia w Wausau, skąd wywodził się autor.
Momentami czułam, że zagłębiam się w katalog reklamowy regionu, broszurę dotyczącą sadzenia. A kilka stron później, że czytam niezwykle pogłębioną relację człowieka, który chce uwolnić się od niepotrzebnego cierpienia. Człowieka, który próbuje zrozumieć skąd bierze się jego ból, ale także i niepewność, z jakiej tłumaczy się czytelnikom już w samym komiksie, przedwcześnie oraz zapobiegawczo.
Przebłyski geniuszu oraz zbiór anegdot
Chyba dawno nie zdarzyło mi się sięgnąć po pozycję oferującą tak sprzeczne wrażenia. Żeń-szeń. Zgniłe korzenie jest komiksem z jednej strony chaotycznym, a z drugiej spójnym, bo doskonale wydaje się oddawać to, co działo się w głowie samego autora.
To efekt wieloletniej pracy, setek rozmów, kilku dalekich podróży. Żeń-szeń. Zgniłe korzenie zdecydowanie mają przebłyski geniuszu, są piękną laurką dla osób związanych z żeń-szeniem, pracą fizyczną i regionem, z którego pochodzi autor.
Gdzie tłumaczy on fenomen tego zjawiska ludziom z Zachodu, którym obca jest kultura i społeczeństwo Chin czy Korei Południowej. Mam jedynie wrażenie, że Thompson czasami za bardzo chowa się za historycznymi faktami. Ich nadmiar spycha bohatera na drugi plan, zastępując relacje zbiorem anegdot.



Żeń-szeń. Zgniłe korzenie to komiks przedstawiony na czarno-białych kadrach z mocnym akcentem czerwieni, nawiązującym do czerwonej ziemi z granitu w stanie Wisconsin. Ryzykowna kulturowo opowieść, która wydaje się zachęcać do świadomego, różnorodnego życia, zamiast zbyt bardzo skupiać się na tym, co dobrze już znamy.
Polecam go czytelnikom powyżej 17 roku życia. Dla każdego Żeń-szeń. Zgniłe korzenie będzie czymś innym, przefiltrowany przez prywatne doświadczenia i poglądy jego odbiorców.
Link do strony wydawnictwa: https://timof.pl/katalog/%C5%BBe%C5%84-sze%C5%84.+Zgni%C5%82e+korzenie/pokaz.html









