Beskid bez kitu. Zima – recenzja

Tytuł: Beskid bez kitu. Zima
Tytuł: Beskid bez kitu
Autorka: Maria Strzelecka
Ilustracje: Maria Strzelecka
Wydawnictwo: Libra
Rok wydania: 2021

Objętość: więcej niż sto
Dla kogo: dla tych, co sami jeszcze nie czytają, ale dużo już rozumieją , dla samodzielnych w czytaniu
Ocena ogólna: wybitna

Pamiętam jak wiele pozytywnych i ciepłych emocji wzbudziła we mnie wydana dwa lata temu książka ,,Beskid bez kitu”. Autorka Maria Strzelecka zabrała nas wówczas do świata, gdzie człowiek koegzystuje z naturą i z szacunkiem podchodzi do reprezentujących ją roślin oraz zwierząt. 

Nowość z końca 2021 roku jest niejako kontynuacją opowieści o Beskidzie, tamtejszych ludziach i o jej przyrodzie. Z tym jednak, że ,,Beskid bez kitu. Zima” przenosi nas w jeszcze bardziej zamierzchłe czasy, do pewnej łemkowskiej wsi w samym środku mroźnej zimy.

BESKID NISKI ZIMĄ

Tylko na pozór fabuła drugiej książki, nie łączy się z fabułą tej pierwszej. Jedna z postaci – dwunastoletnia Tekla, w debiutanckiej pozycji tej serii była babcią głównej bohaterki. W ,,Beskidzie bez kitu. Zima” cofamy się w kalendarzu na początek XX wieku, kiedy jest małą dziewczynką, córką miejscowego popa. Wsie składają się wówczas przede wszystkim z cerkwi oraz tradycyjnych chyżek, czyli drewnianych domów, które łączą części mieszkalne dla ludzi z pomieszczeniami gospodarczymi dla zwierząt.

NASTKA I PARASKA WYRUSZAJĄ NA POSZUKIWANIA

Głównymi bohaterkami są tutaj jednak dwie siostry Nastka i Paraska, które mają sześć i siedem lat. Obie nie mogę doczekać się powrotu taty, który jest kamieniarzem i wyruszył w długą drogę do kamieniołomu po surowiec. Niedawno dziewczynki zostały starszymi siostrami – ich mama urodziła małego Mikołaja. 

Mijają jednak kolejne dni, które coraz bardziej zbliżają wszystkich do Świąt Bożego Narodzenia, a tata nie wraca. Wielki niepokój rodzi się w sercach dzieci, kiedy przez wieś galopuje koń taty – wrócił do rodzinnego domu, ale bez jeźdźca. Ludzie uważają to za zły znak, a dziewczynki z pomocą starszej koleżanki (wspomnianej chwilę temu Tekli), decydują się wyruszyć w pieszą wędrówką przez pokryty śniegiem las, żeby odnaleźć tatusia.

ŚWIAT PEŁEN HARMONII

Muszę przyznać, że ,,Beskid bez kitu. Zima” to książka, która zachwyciła mnie jeszcze bardziej niż pierwsza część (o ile to w ogóle możliwe!). Autorka buduje przed czytelnikiem niezwykle przytulną wizję świata. Las i dom pełne są harmonii. Chyża daje poczucie bezpieczeństwa, a opisywane życie przemykających się pod śniegiem zwierząt czy opowiastki o różnych dziwach, w które kiedyś wierzono, sprawiają, że ta historia staje się niezwykle wielowymiarowa i prawdziwa.

Książka wywołuje moc wzruszeń, ale nie są te emocje budowane na smutku. Odwaga dziewczynek, ich wiara w pomyślne zakończenie, ale i przygody, których stają się częścią angażują czytelników na długie chwile. Można również odnieść wrażenie, że w ten obraz sprzed kilkudziesięciu lat wlanych jest sporo nowoczesnych myśli. Szczególnie za sprawą Tekli oraz jeszcze jednej, tajemniczej bohaterki Liszki książka staje się bardziej aktualna pod względem światopoglądowym.

OPOWIEŚĆ ILUSTRACJAMI

Dodatkowo ,,Beskid bez kitu. Zima” jest perfekcyjnie dopracowany wizualnie. Maria Strzelecka, autorka ale również ilustratorka, własnoręcznie przygotowała drzeworyty, które wkomponowano w druk, doskonale oddając styl ponadczasowych obrazów. Okładka z tłoczeniami pogłębia ten efekt i finalnie zachwyca każdego, kto tylko zawiesi na niej wzrok.

,,Beskid bez kitu. Zima” to jedna z tych książek, które trzeba przeczytać. Dorosłych przeniesie w beztroskie czasy dzieciństwa, a dzieciom pokaże kawałek świata, którego już nie ma.

Polecam ją czytelnikom powyżej 6 roku życia.

Link do strony Wydawnictwa: https://www.libra.pl/produkt/beskid-bez-kitu-zima,309639.html

 


Poprzedni wpis
KSIĄŻKI Z PRZYSZŁOŚCI CZ. 48
Następny wpis
Szmeranie – recenzja przedpremierowa
Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres e-mail.

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód, były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja
Menu