fbpx

,,Elementarz” M. Falskiego, czyli ponad 100 lat nauki czytania

,,Elementarz” M. Falskiego, czyli ponad 100 lat nauki czytania

 

Tytuł: Elementarz

Autor: Marian Falski

Ilustracje: Jerzy Karolak

Wydawnictwo: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne

Rok wydania: 2021 (1971)

Objętość: więcej niż sto

 

Były sobie dwie dziewczynki – Ala i Ola, które wielu dorosłych bardzo dobrze kojarzy, ponieważ poznało je w chwili, kiedy sami byli dziećmi. Dziewczynki można było spotkać w podręczniku do nauki czytania autora, którego nazwisko wciąż jest znane i pamiętane – Mariana Falskiego. 

 

,,Elementarz” początkowo tytułowany był ,,Nauką czytania i pisania dla dzieci”, i pierwszy raz ukazał się w Krakowie w 1910 roku*. Od tego czasu przechodził rozmaite unowocześnienia i zmiany (także w zależności od obecnej sytuacji politycznej), aż uzyskał finalną formę w 1974 roku. Było to już po śmierci autora, który zmarł tego samego roku, jesienią, w Warszawie.

 

Zdjęcia oraz sam ,,Elementarz”, które pokazuję w tym wpisie, jest reprintem piętnastego wydania z 1971 roku. Opatrzono go ilustracjami Jerzego Karolaka. Przyznam szczerze, że sama uczyłam się z ,,Elementarza” z obrazkami Janusza Grabiańskiego i chyba nie kupiłam go jeszcze tylko dlatego, że ciągle mam nadzieję, odnaleźć go niebawem gdzieś w rodzinnym domu.

 

 

Ubolewam także, że nie mogę znaleźć jeszcze jednej mojej książki z czasów dzieciństwa – ,,Litery. Nauka czytania” Ewy i Feliksa Przyłubskich. Choć obecnie cena za jej używany egzemplarz osiąga zawrotne kwoty.

 

 

Powracając jednak do głównego bohatera obecnego wpisu, czyli ,,Elementarza” z bardzo pozytywną, zieloną okładką, moje wrażenia z lektury wciąż są silnie pozytywne.

Oczywiście, nie znajdziecie w tej wersji słynnego zdania: ,,Ala ma kota”, ponieważ funkcjonowało ono jedynie w wydaniach od lat 30-stych do 1949 roku. Niemniej jednak pozostało w ,,Elementarzu” wiele z dawnych lat. Zaglądając do niego, można poczuć się, jakby podróżowało się w przeszłość.

 

Mnie osobiście zaskoczył, z jednej strony podział na miasto oraz wieś, a z drugiej – próba zrównoważonego połączenia tych dwóch światów. Nawet wspomniane wcześniej, główne bohaterki, pochodzą z zupełnie różnych środowisk. Mam wrażenie, że współcześnie to, czy jesteśmy z dużego miasta, ze wsi, czy z miasteczka nie ma wielkiego znaczenia. Na dłuższą metę – wszędzie jest tak samo i nikt nie czuje się z tego powodu lepiej czy gorzej.

 

Poza tym dzieci, które Falski wybrał na swoich przewodnik po wstępie do literatury, niewiele różnią się od ich współczesnych rówieśników. Mają domowe zwierzątka, zabawki oraz przyjaciół. 

 

 

 

Być może nie będę w przypadku tego tytułu obiektywna, ale naprawdę uważam ,,Elementarz” za uroczą i zupełnie nieszkodliwą lekturę, z której wciąż można wiele się nauczyć. 

 

Książka została bowiem opracowana na podstawie metody wyrazowo-analitycznej, której skuteczność potwierdzono badaniami na przełomie lat 50 i 60-tych. Marian Falski na początkowych rozkładówkach wprowadzał krótkie, ale już znaczące coś wyrazy. Z każdą kolejną stroną dodawał literę, która automatycznie poszerzała zakres i możliwości małego czytelnika. Falski już od początku buduje historie i co więcej – angażuje w nie dzieci. Na jednej z rozkładówek jest nawet mały rebus, który pokazując wyłącznie portrety dzieci oraz psa, pyta jak mają na imię ci bohaterowie.

 

Jedynym kłopotem jaki tu widzę, może być duża litera ,,A” pisana w ten sam sposób, co mała. Ja jestem zwolenniczką drukowanej, jaka widnieje w tym tekście, ponieważ jest ona duża bardziej praktyczna i łatwiejsza w odczytaniu.

 

 

 

 

W ,,Elementarzu” po części, nazwijmy ją ,,teoretyczną”, można skorzystać z kilku czytanek, które opublikowano różnymi fontami. Będą tam więc teksty przedstawione za pomocą liter pisanych, ale także drukowanych (i to w różnych wersjach). 

 

Nie jestem przekonana, co do rozkładówki z tekstem ,,Bambo” Juliana Tuwima oraz ,,Nasi koledzy”. W przypadku tego pierwszego wiersza jest już sporo kontrowersji, a dodatkowo w połączeniu z ilustracjami, obrazującymi – z jednej strony ślicznie ubrane, grzeczne dzieci o jasnych karnacjach, i z drugiej – czarnoskórego chłopca w przepasce, wspinającego się na palmę. Uważam to po prostu za niewłaściwe. Oczywiście w tej sytuacji, że jest to wierny reprint i traktuję tę książkę jak kawałek historii, nie mam żadnych zastrzeżeń. Osobiście jednak albo zakleję te strony, albo po prostu pozycja trafi do rąk dzieci, kiedy będą świadome kontekstu sytuacji.

 

Moja podróż z ,,Elementarzem” M. Falskiego była w finalnym podsumowaniu jednak niezwykle przyjemna i każdemu kto jest choć trochę tak sentymentalny jak ja, serdecznie ją polecam! 

 

*Mój tekst został częściowo opracowany na podstawie materiałów przedstawionych na Wikipedii. 

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment