Historia kolorów – recenzja

Tytuł: ,,Historia kolorów”

Autor: Clive Gifford

Ilustracje: Marc-Etienne Peintre

Tłumaczenie: Hanna Pasierska

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Rok wydania: 2019

Objętość: chudzina

Dla kogo:  dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna: bardzo przyjemna

 

 

Recenzja:

Wszędzie otaczają nas rozmaite barwy. XXI wiek jest wypełniony kolorami – dostrzegamy je w modzie, przedmiotach codziennego użytku oraz architekturze.

To niesamowite, że chcąc współcześnie stworzyć jakiś obraz, wystarczy włączyć komputer i już ma się do dyspozycji dziesiątki kolorów, które można w dowolny sposób ze sobą łączyć!

 

,,Historia kolorów” Clive’a Gifforda z pięknymi (i barwnymi!) ilustracjami Marca-Etienne Peintre’a to podróż, której początek rozpoczyna się nawet tysiące lat p.n.e i trwa właściwie do dnia dzisiejszego. 

 

 

 

Autor wziął pod lupę kilka rodzajów najważniejszych kolorów – żółcieni, czerwieni, fioletów, błękitów i zieleni, a następnie opowiedział historię ich odkrycia, drogi do popularności czy pomysłów na zastosowanie. Często wspominał o sławnych artystach lub głowach państw, którzy szczególnie upodobali sobie jakiś odcień. 

 

,,Historia kolorów” to także historia ogólna. Puce, czyli fioletoworóżowobrązowy miał swoje początki w garderobie Mari Antoniny, pochodzenie oranżu ma ścisłe koneksje z Dynastią Orańską, a barwnik koszenili został wykradziony przez hiszpańskich konkwistadorów na początku XVI wieku w Meksyku. 

Potrafiono toczyć wojny o kolory, często przekraczały one wartość złota, a wpływowi ludzie decydowali się nawet zarezerwować sobie dany kolor pod groźbą stracenia każdego, kto użyłby go dla siebie. 

 

 

 

To bez wątpienia książka, która jest wypełniona interesującymi ciekawostkami nie tylko na temat barw, ale również tych dotyczących wiedzy ogólnej. Można w niej przeczytać, że do niektórych lodów, jogurtów i słodyczy dodawany jest barwnik powstający z robaków (te produkty oznaczane są wówczas symbolem E120), znany także jako kwas karminowy. Na początku XX wieku róż był określany jako kolor bardziej stosowny… dla chłopców, ze względu na jego bliskie podobieństwo z męską czerwienią. W końcu możemy także się dowiedzieć, że czarne skrzynki, które umieszcza się w samolotach na wypadek awarii, są w rzeczywistości pomarańczowe. 

 

A to dopiero wierzchołek góry ciekawostek, jakie serwowane są w ,,Historii kolorów”.

 

 

 

Co prawda nie jest to książka perfekcyjna. Według mnie nie zaszkodziłby jej krótki rozdział wspominający o odkryciu procesu widzenia kolorów czy kwestii daltonizmu. Brakuje też podsumowania i finalnej myśli – może dywagacji na temat kolorów w przyszłości? 

 

Mimo wszystko ,,Historia kolorów” to bardzo estetyczna i przede wszystkim wartościowa książka, która pozwoli patrzeć na świat z jeszcze większym podziwem niż dotychczas.

 

Polecam ją dla dzieci powyżej 7. roku życia, na lekcje sztuki, plastyki lub po prostu do codziennego czytania.

Link do strony Wydawnictwa: https://nk.com.pl/historia-kolorow/2756/ksiazka.html#.XjIMUC2BhGx

 

 

Poprzedni wpis
Everest. Edmund Hillary i Tenzing Norgay. Niesamowita historia – recenzja
Następny wpis
Wszystko o emocjach – recenzja przedpremierowa!
Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres e-mail.

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja