Czy zwykły pluszowy miś może stać się inspiracją dla artysty? Bohaterem książki, eksponatem muzealnym, a nawet częścią światowego dziedzictwa kultury? Okazuje się, że te niepozorne, miękkie stworzenia mają znacznie bogatszą historię, niż mogłoby się wydawać. Od ponad stu lat towarzyszą dzieciom, ale również dorosłym, którzy dostrzegają w nich coś więcej niż tylko zabawki.
Postanowiłam przyjrzeć się bliżej temu fenomenowi. Pretekstem stały się kolejne pluszaki z Galerii Bukowski w Katowicach oraz książka Teddy Bears on an Adventure in World Art, którą przywiozłam z duńskiego muzeum misiów. Choć pozornie – maskotka oraz książka – to dwa różniące się od siebie światy, łączy je przekonanie, że nawet najzwyklejszy przedmiot może pobudzać wyobraźnię i inspirować do tworzenia.
Pluszowy miś, który zawdzięcza swoje imię prezydentowi
Historia pluszowych niedźwiadków sięga początku XX wieku. W 1902 roku amerykański prezydent Theodore Roosevelt odmówił zastrzelenia schwytanego podczas polowania niedźwiedzia. Wydarzenie uwiecznił na satyrycznym rysunku Clifford Berryman, a nowojorscy sklepikarze Rose i Morris Michtom zainspirowali się nim do stworzenia zabawkowego misia, którego nazwali „Teddy’s Bear”.
W tym samym czasie w Niemczech Richard Steiff pracował nad własnym projektem pluszowego niedźwiedzia. Wkrótce podobne maskotki zaczęły zdobywać popularność na całym świecie.
Co więcej, w 1907 roku zaczęło pluszowych misiów się… obawiać! Pojawiały się bowiem pogłoski, że mogą one stanowić zagrożenie dla tradycyjnych lalek. 😉 Obawiano się, że dziewczynki, wybierając niedźwiadki zamiast zabawy w opiekowanie się niemowlętami, zatracą swój instynkt macierzyński. Mocne, prawda?
Ponad sto lat później podobne obawy wydają się absurdalne. Pluszowy miś nie tylko przetrwał zmieniające się gusta i mody, ale stał się także jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli dzieciństwa.


Galeria Bukowski w Katowicach – pluszaki inspirowane prawdziwymi osobami
O misiach Galerii Bukowski w Katowicach pisałam Wam już kilkukrotnie. Uwielbiam w nich to, że poszczególne modele różnią się nie tylko kolorami czy ubrankami, ale również charakterem. Jedne wydają się nieśmiałe, inne nieco zawadiackie. Sprawiają wrażenie, jakby za tymi błyszczącymi oczami naprawdę skrywało się prawdziwe, żyjące stworzonko.
Za szwedzką marką Bukowski Design stoją Polacy – Barbara i Janusz Bukowscy. Historia ich firmy zaczęła się jednak znacznie wcześniej niż w 1990 roku, kiedy oficjalnie powstała marka. Już w dzieciństwie Barbara uczyła się tworzenia szmacianych lalek pod okiem swojej babci Pauliny. W powojennej Polsce, w której brakowało wielu materiałów, szczególnego znaczenia nabierała umiejętność wykorzystywania tego, co akurat było pod ręką.
W dorosłym życiu zaczęła projektować przytulanki dla własnych synów. Pierwszym był królik Kanini, uszyty dla Patricka w 1985 roku. Dwa lata później powstał Misiulinek, przygotowany z myślą o drugim synu, Oliverze.
Ta tradycja nadawania pluszakom imion trwa po dziś dzień. Nowi członkowie rodziny, przyjaciele czy znajomi mogą stać się pierwowzorami kolejnych pluszowych bohaterów. Jest to sposób, w którym zwyczajny na pozór przedmiot zostaje obdarzony osobowością.


Halloween, Boże Narodzenie i inne okazje
Nasza kolekcja pluszaków Bukowskich stale się rozrasta. Mam już m.in. realistycznego, ciemnobrązowego Witolda the Great, którego ruchome łapki i nogi pozwalają ustawiać go w różnych pozycjach (to mój ukochany pluszak!), a także uroczego misia w niebieskich spodenkach, przypominającego dostępnego w sklepie Alfreda (to z kolei ulubieniec mojego syna).
Tym razem wybraliśmy cztery nowe maskotki, idealnie wpisujące się w jesienno-zimowy klimat. Pierwsza to Halloween Mousy – szara myszka w czarnej pelerynie, kapeluszu czarownicy oraz maleńką dynią w łapkach. Drugą jest Sleepy Hugo, czyli śpiący miś w błękitnym pajacyku i długiej czapce, któremu towarzyszy jeszcze mniejszy pluszowy niedźwiadek (już go mogliście widzieć przy okazji recenzji książki Nim powiesz dobranoc).
Z kolei z myślą o Bożym Narodzeniu dołączyli do nas Baby Mousy X-mas, myszka w świątecznej czapce i szaliku, oraz Jimmy the Little Snowman – niewielki, mięciutki bałwanek w czerwonej czapce. Prawdziwe klasyki!
Oczywiście nie wszystkie są niedźwiadkami! Jednak w świecie Bukowski Design właśnie ta różnorodność jest fascynująca. Projektanci potrafią nadać indywidualny charakter także myszkom, królikom czy innym fantastycznym stworzeniom.




Teddy Bear Art Museum – czy misie zasługują na własne muzeum?
Podążając dalej tropem misiów, podczas naszej tegorocznej podróży do Billund, o której pisałam już przy okazji relacji z LEGO House, odwiedziliśmy miejsce, które okazało się jednym z największych zaskoczeń całego wyjazdu. Teddy Bear Art Museum jest dokładnie tym, na co wskazuje jego nazwa – muzeum poświęconym pluszowym niedźwiadkom. Ale wierzcie mi, że za tą nazwą kryje się znacznie więcej!
Mieści się ono w dawnym domu rodziny związanej z LEGO, wybudowanym w 1959 roku dla Godtfreda Kirka Christiansena i jego bliskich. Obecnie znajduje się tam kolekcja Gunhild Kirk Johansen obejmująca ponad 1200 misiów, wśród których można oglądać zarówno zabytkowe egzemplarze, jak i unikatowe prace artystów z ponad 30 krajów.






Wizyta w muzeum jest trochę jak podróż przez ponad sto lat historii dzieciństwa. Każda z gablot pozwala odkryć coś innego. Są niedźwiadki inspirowane postaciami literackimi, jak Kubuś Puchatek, Alicja z Krainy Czarów czy Mary Poppins. Szczególne miejsce zajmuje kolekcja Muffy VanderBear – misiów w misternie wykonanych kostiumach, które odtwarzają znane historie i kulturowe motywy. Muffy występuje nawet jako syrenka, z ozdobnym ogonem i biżuterią!
Nie brakuje również eksponatów, których wartość wynika przede wszystkim z ich historii. Jednym z najbardziej niezwykłych jest Alfonzo, czerwony niedźwiadek firmy Steiff z 1908 roku. Należał do rosyjskiej księżniczki Kseni, która zabrała go ze sobą podczas podróży do Wielkiej Brytanii w 1914 roku. Wybuch pierwszej wojny światowej uniemożliwił jej powrót do Rosji, a miś przez kolejne dziesięciolecia pozostawał pamiątką po rodzinnym domu.



Wśród eksponatów wypatrzyłam również misia o imieniu Nils, pochodzącego z lat 1939-1940. Towarzysząca mu informacja zdradzała, że jego ubranko zostało wydziergane przez babcię właściciela. Niby drobiazg, a przecież właśnie takie szczegóły sprawiają, że patrzymy na zabawkę jak na świadka czyjegoś życia.
Najbardziej zaskoczyła mnie jednak różnorodność ekspozycji. Jedne misie przypominają klasyczne dziecięce przytulanki, inne zachwycają wykończeniem, doborem materiałów czy wyszukanymi kostiumami. Wiele z nich zostało wykonanych ręcznie przez artystów, dla których tworzenie pluszowych niedźwiadków stanowi pełnoprawną dziedzinę sztuki.







Co ważne, Teddy Bear Art Museum nie jest miejscem przeznaczonym wyłącznie dla dorosłych kolekcjonerów. Znajdują się tam również przestrzenie przygotowane z myślą o najmłodszych, w tym kącik kreatywny z materiałami do rysowania. Dzięki temu dzieci nie są jedynie biernymi obserwatorami ekspozycji, ale mogą same spróbować czegoś twórczego.
Więcej fotografii z naszej wizyty pokazywałam także na Instagramie. A jedną z pamiątek, które przywieźliśmy z muzeum, okazała się książka w niezwykle pomysłowy sposób łącząca świat pluszowych niedźwiadków z historią sztuki.

Teddy Bears on an Adventure in World Art – misie wskakują do obrazów
W muzealnym sklepiku kupiłam anglojęzyczną książkę Teddy Bears on an Adventure in World Art. Jej autorem jest Finn Lykke Schmidt, a za ilustracje odpowiada Tone Julskjær. To niezwykła publikacja, w której najsłynniejsze dzieła światowej sztuki zostają zinterpretowane na nowo, a ich bohaterami stają się pluszowe niedźwiadki!
Naszym przewodnikiem jest Reddy Teddy, ciekawski miś, który uwielbia rysować, malować i odwiedzać muzea. To właśnie podczas takich wizyt odkrywa, że obrazy mogą być początkiem niezwykłych przygód. W jego wyobraźni słynni bohaterowie malarstwa zamieniają się w pluszaki, zachowując przy tym charakterystyczne pozy, stroje oraz otoczenie.
Już na okładce rozpoznamy Narodziny Wenus Sandra Botticellego. W środku czekają jednak kolejne niespodzianki. Jest Mona Lisa Leonarda da Vinci, Portret małżonków Arnolfinich Jana van Eycka, a nawet inspirowana Fridą Kahlo niedźwiedzica z charakterystycznymi brwiami i otoczona małpkami. Nie zabrakło również nawiązania do słynnej Wielkiej fali w Kanagawie Katsushiki Hokusaia.



Najbardziej podoba mi się jednak to, że książka nie ogranicza się do zabawnych reinterpretacji słynnych dzieł. Towarzyszą im komentarze dotyczące oryginalnych obrazów, ich autorów oraz okoliczności powstania. Część informacji została skierowana bezpośrednio do dorosłych, którzy mogą wykorzystać ją podczas wspólnego oglądania książki z dzieckiem.
To bardzo ciekawy sposób wprowadzania najmłodszych w historię sztuki. Zamiast rozpoczynać od chronologii, dat i specjalistycznego słownictwa, autorzy proponują zabawę w rozpoznawanie. Dlaczego pluszowa Mona Lisa siedzi w tak charakterystycznej pozie? Co sprawia, że nawet po zmianie bohaterów natychmiast rozpoznajemy obraz van Eycka? I jak daleko można posunąć się w interpretacji dzieła, żeby nadal pozostało ono czytelne?
Książka może też zachęcić do sięgnięcia po reprodukcje oryginalnych obrazów. Wtedy porównywanie staje się osobną zabawą, a zarazem okazją do dostrzegania szczegółów, które wcześniej mogły nam umknąć.
Ilustracje Tone Julskjær, które wykorzystano w Teddy Bears on an Adventure in World Art, jesienią 2025 roku można było oglądać również w muzeum sztuki ARoS w Aarhus, gdzie zestawiono je z ręcznie wykonanymi misiami Vivi-Ann Lennartz. Ekspozycja wspierała inicjatywę powstania duńskiego centrum badań neurologicznych. Trudno o lepszy przykład tego, jak literatura dziecięca, rękodzieło i sztuki wizualne mogą wzajemnie się inspirować.
Czy pluszowy miś rzeczywiście może być dziełem sztuki?
Myślę, że odpowiedź zależy przede wszystkim od tego, jak rozumiemy sztukę. Nie każdy pluszak musi być unikatową rzeźbą czy eksponatem muzealnym. Jednak jego projektowanie wymaga wrażliwości na kształty, proporcje, faktury oraz kolory. Czasami wystarczy drobna zmiana wyrazu pyszczka, żeby nadać mu zupełnie nowy charakter.
Misie z Galerii Bukowski w Katowicach są dla mnie przykładem przedmiotów, w których estetyka łączy się z emocjami. Każdy z nich ma własną historię, wygląd, osobowość. Z kolei Teddy Bear Art Museum udowadnia, że niedźwiadki mogą stawać się przedmiotami kolekcjonerskimi, świadkami historii, a nawet samodzielnymi pracami artystycznymi.
Książka Teddy Bears on an Adventure in World Art pokazuje, że dobrze znany pluszowy bohater może stać się punktem wyjścia do nowych interpretacji wielkich dzieł malarstwa.
Bardziej więc, niż pytanie czy pluszowy miś może zostać dziełem sztuki, zastanawia mnie, ile niezwykłych historii jesteśmy w stanie dostrzec w czymś, co na pierwszy rzut oka wydaje się tylko zwyczajną zabawką. A jak wiemy, jest czymś znacznie więcej.


FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy pluszowy miś może być dziełem sztuki?
Tak. Pluszowe misie mogą być nie tylko zabawkami, ale również unikatowymi dziełami rękodzieła artystycznego. Niektóre powstają jako pojedyncze egzemplarze, projektowane i wykonywane przez artystów. Takie prace można oglądać między innymi w Teddy Bear Art Museum w duńskim Billund.
Skąd pochodzą misie Bukowski?
Bukowski Design to szwedzka marka pluszaków założona w 1990 roku przez Barbarę i Janusza Bukowskich – twórców z polskimi korzeniami. Jej historia wywodzi się z rodzinnej tradycji rękodzielniczej. Maskotki wyróżniają się charakterystycznym wzornictwem, miękkimi materiałami i indywidualnymi osobowościami.
Gdzie można kupić oryginalne misie Bukowski w Polsce?
Misie oraz inne maskotki Bukowski Design można kupić w Galerii Bukowski w Katowicach, która prowadzi również sklep internetowy PrzytulMisia.pl. W ofercie znajdują się klasyczne niedźwiadki, króliki, myszki oraz kolekcje sezonowe, w tym maskotki halloweenowe i bożonarodzeniowe.
Czym jest Teddy Bear Art Museum i gdzie się znajduje?
Teddy Bear Art Museum to muzeum pluszowych misiów w Billund w Danii. Mieści się w dawnym domu rodziny związanej z LEGO i prezentuje ponad 1200 niedźwiadków, wśród których znajdują się zabytkowe zabawki, egzemplarze kolekcjonerskie oraz ręcznie wykonane prace artystów z różnych krajów.
O czym jest książka Teddy Bears on an Adventure in World Art?
To anglojęzyczna książka Finna Lykke Schmidta z ilustracjami Tone Julskjær, w której pluszowy miś Reddy Teddy odkrywa świat sztuki. Publikacja przedstawia reinterpretacje słynnych dzieł, między innymi Mony Lisy Leonarda da Vinci, Narodzin Wenus Sandra Botticellego oraz Wielkiej fali w Kanagawie Katsushiki Hokusaia. Ilustracjom towarzyszą informacje o oryginalnych dziełach i ich twórcach.
Czy książka Teddy Bears on an Adventure in World Art nadaje się dla dzieci?
Tak. Książka może być ciekawym wprowadzeniem do historii sztuki dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Najmłodsi mogą poznawać obrazy poprzez zabawne interpretacje z udziałem misiów, a starsi czytelnicy i dorośli skorzystają z komentarzy o artystach, technikach oraz historii powstania poszczególnych dzieł.







