Za nami najdłuższa przerwa w ukazywaniu się polskiej serii fantasy i science fiction Iskry. Minęły niemal trzy lata, odkąd Krzysztof Łuczyński ponownie zaprosił czytelników na pokład kosmicznego statku i między bohaterów, którzy zawierają przyjaźnie najczęściej podczas wspólnego eliminowania przeciwników. Czy Iskry. Tom 5 Wielkie rzeczy nadal trzymają poziom? A może po kilku częściach ta formuła nieco się już przejadła?
➜ Tytuł: Iskry. Tom 5 Wielkie rzeczy
➜ Seria: Iskry
➜ Scenariusz: Krzysztof Łuczyński
➜ Rysunki: Krzysztof Łuczyński
➜ Wydawnictwo: Timof Comics
➜ Rok wydania: 2026
➜ Objętość: chudzina
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: bardzo przyjemna
Ronan Arris, czyli futurystyczny Conan
W piątym tomie wracamy do głównego bohatera cyklu, czyli Ronana Arrisa – ponad trzystuletniego Selenity, najemnika obdarzonego nadnaturalnymi zdolnościami i niepokojąco świecącymi oczami. Po latach udziału w wyniszczających wojnach, Ronan dobrowolnie skazał się na banicję. Teraz dowodzi grupą najemników, przemierza Galaktykę i podejmuje się niebezpiecznych zleceń, próbując przy okazji poradzić sobie z własną przeszłością.
Przynajmniej w teorii Ronan jest więc postacią mocno poturbowaną przez życie. Być może dlatego autor komiksu ma tendencje do wybielania jego decyzji. Kiedy w jednej z pierwszych scen piątej części Ronan zabija przypadkową postać, tłumaczy swoje zachowanie, że ten sam chciał, żeby ktoś zakończył jego cierpienie. Fabuła Wielkich rzeczy nieuchronnie ma jednak lekko naruszać ten idealny wizerunek. Ronan w końcu zdecyduje się nagiąć własne zasady, ale… nie wyprzedzajmy faktów.
Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji poznać tego bohatera, to najłatwiej będzie go porównać do kultowego Conana: obaj są ponadprzeciętnie silnymi, świetnie wyszkolonymi wojownikami, którzy przez lata zarabiali jako najemnicy i przemierzali kolejne krainy w poszukiwaniu niebezpiecznych zleceń. Łączy ich także niezależność, nieufność wobec władzy oraz skłonność do rozwiązywania problemów za pomocą miecza. Jeden i drugi żyją jednak w zupełnie innych czasach oraz muszą mierzyć się z odmiennymi problemami.


Ramię w ramię z piratem
W Iskry. Tom 5 Wielkie rzeczy Ronan i jego drużyna łączą siły z kapitanem Javedem Halmadim – piratem, który zbudował wokół siebie oddaną społeczność. Ich współpraca szybko przeradza się w udany sojusz, a przecież nic nie cementuje przyjaźni równie skutecznie, jak wspólne wycinanie w pień wrogów.
Spora część fabuły tej części poświęcona jest zdobyciu istotnych elementów do sterowania statkiem. Trzeba przyznać, że miłośnicy kosmicznych wehikułów będą zachwyceni zawartością tego nowego tomu. Krzysztof Łuczyński bardzo dobrze obmyślił kolejne lokacje, wprowadzając do kadrów sporo futurystycznych elementów – scenografia, choć czasami symboliczna, bardzo dobrze osadza historię w surowym, intrygującym otoczeniu. W Iskrach najważniejsi są jednak bohaterowie, a także ich niezwykła różnorodność wizualna.


Kim właściwie jest tajemnicza dziewczyna?
No właśnie, coraz więcej pytań budzi bowiem niema, zielonowłosa dziewczyna, którą w jednej z poprzednich części wyciągnięto z komory kriogenicznej. W trakcie lektury tego tomu dowiadujemy się, że nie udało się jej przypisać do żadnej znanej rasy. Bohaterka staje się więc jeszcze bardziej zagadkowa.
Nie jest obdarzona żadną widoczną na pierwszy rzut oka mocą, ale to właśnie jej Ronan zawdzięcza swoje życie. Być może dlatego zdecyduje się zamieszać trochę na końcu tej części, a może między tym dwojgiem zaczyna kwitnąć jakieś uczucie.
Dziewczyna jest „ładunkiem”, który drużyna miała dostarczyć tajemniczemu zleceniodawcy. Kiedy w końcu dochodzi do spotkania z tą tajemniczą postacią, nic nie przebiega zgodnie z planem. Ronan musi zdecydować, czy ważniejsza jest umowa, czy osoba, którą zgodnie z ustaleniami powinien przekazać w obce ręce. I chyba nietrudno zgadnąć, na którą z tych opcji się zdecyduje.


Czy warto było czekać na piąty tom Iskier?
Nie da się ukryć, Krzysztof Łuczyński po raz kolejny dowiózł. Napięcie utrzymuje się od pierwszych stron komiksu aż do końca, mamy liczne zwroty akcji, dobrze napisane interakcje między bohaterami i oczywiście nieco ironiczny, ale bardzo zjadliwy humor. Akcja nie jest przegadana, a odpowiednio rozmieszczone pauzy pozwalają wybrzmieć zarówno scenom widowiskowym, jak i tym z ładunkiem emocjonalnym. Fabuła została zrealizowana z rozmachem – narracyjnym oraz wizualnym.
Oczywiście historia kończy się klasycznym klifhangerem. Autor urywa akcję w kluczowym momencie i wydaje się sugerować, że po trzech latach czekania na pewno mamy już wprawę w uzbrajaniu się w cierpliwość. Czy znowu będzie warto? Po lekturze Wielkich rzeczy wszystko wskazuje na to, że tak. Oby tylko tym razem na premierę szóstego tomu nie trzeba było czekać całe lata świetlne.
Sprawdzajcie dostępność komiksu na stronie Wydawnictwa Timof Comics.
FAQ, czyli pytania, na które warto znać odpowiedzi
O czym jest komiks Iskry. Tom 5. Wielkie rzeczy?
Piąty tom serii opowiada o dalszych losach Ronana Arrisa i jego drużyny, którzy łączą siły z piratami kapitana Javeda. Bohaterowie muszą zmierzyć się z kolejnymi przeciwnikami, dostarczyć tajemniczą dziewczynę zleceniodawcy oraz odkryć, co łączy znikające monolity z tysiącem planet.
Kto jest autorem serii komiksowej Iskry?
Autorem scenariusza i rysunków do serii Iskry jest Krzysztof Łuczyński. To autorski polski cykl łączący elementy fantasy, science fiction, kosmicznej przygody i humoru.
Czy trzeba znać poprzednie tomy przed lekturą Wielkich rzeczy?
Tak, ponieważ piąty tom bezpośrednio kontynuuje wydarzenia, tajemnice i relacje rozwijane w poprzednich częściach. Szczególnie istotne są losy dziewczyny wyciągniętej z komory kriogenicznej oraz sprawa znikających monolitów.
Czy warto przeczytać Iskry. Tom 5. Wielkie rzeczy?
Tak, szczególnie jeśli lubicie dynamiczne komiksy science fiction, kosmiczne bitwy, niezwykłe statki, fantastyczne rasy i historie prowadzone z rozmachem. Piąty tom utrzymuje napięcie, rozwija najważniejsze tajemnice i kończy się mocnym klifhangerem.









