Dracula od Lost in Time – klasyka grozy w malarskim, elektryzującym wydaniu

Za każdym razem, kiedy sięgam po nową interpretację kultowej powieści Brama Stokera, zastanawiam się, czy powodzenie tej pozycji to zasługa samej kultowej historii, czy może jednak talentu współczesnych twórców, którzy biorą ją na warsztat. 

W przypadku Draculi (przez ,,c”) Jamesa Tyniona IV i Martina Simmondsa odpowiedź wydaje się dość oczywista: to nie tylko kwestia tej ponadczasowej klasycznej historii, ale przede wszystkim wybitna świadomość formy oraz budowania nastroju sprawia, że ten komiks jest tak niepokojący, spójny, zapadający w pamięć czy po prostu elektryzujący.

Tytuł: Universal Monsters: Dracula
Scenariusz: James Tynion IV
Ilustracje: Martin Simmonds
 Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: Lost In Time
Rok wydania: 2026

Objętość: więcej niż sto
Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
Ocena ogólna: wybitna

Kolejna adaptacja Stokera czy świadomy dialog z klasyką

Warto zacząć od tego, że Universal Monsters: Dracula nie adaptuje wiernie powieści Stokera. To projekt zbudowany na fundamencie filmowego Draculi od Universal z 1931 roku, a więc na jednej z najbardziej ikonicznych wersji tej historii w kulturze popularnej. Sam James Tynion IV podkreślał na swojej stronie, że jego celem nie było bezwzględne uwspółcześnianie powieści, lecz uchwycenie jej kluczowych emocji oraz grozy w medium komiksowym, tak by wciąż zaskakiwała.

Z jednej więc strony Dracula podchodzi do źródła z odpowiednią nobilitacją, ale z drugiej opowiada go na nowo. Twórcy komiksu wydobywają z klasycznej powieści inne punkty ciężkości, którą mogą być atrakcyjne dla współczesnego odbiorcy. Dzięki temu Dracula nie jest tu jedynie opowieścią o monstrum, ale także o ludziach próbujących nazwać i zrozumieć zło, które wymyka się wszelkim prawom logiki czy nauki. 

Dracula jako bohater drugoplanowy

Choć główną postacią tej konkretnej historii wydaje się zawsze hrabia z Transylwanii, w rzeczywistości nigdy nie była to powieść o nim samym. Tynion bardzo wyraźnie oddaje głos Renfieldowi czy doktorowi Sewardowi, a sam Dracula figuruje w komiksie pod postacią cienia, plam czerwieni, symboli czy choroby. Renfielda można więc traktować jako szaleńca, a doktora jako osobę, która próbuje znaleźć powód choroby oraz za wszelką cenę wyleczyć swojego pacjenta z jego przypadłości.

Przy okazji odbiorca otrzymuje bardzo interesujący pokaz tej relacji. Są tu kadry, które potrafią mówić same za siebie, bo napięcie na nich nie jest budowane wyłącznie dialogiem. A jednocześnie, kiedy Tynion oddaje bohaterom głos, rozmowy rzeczywiście wybrzmiewają bardziej realistycznie. Nie służą tylko ekspozycji, lecz porządkują emocjonalny chaos, który wylewa się z tej historii. Dzięki temu komiks zachowuje doskonałą równowagę między sugestią a dopowiedzeniem. 

Martin Simmonds zamienia ten komiks w doświadczenie zmysłowe

Gdyby jednak wskazać element absolutnie fundamentalny dla odbioru Draculi, byłaby to warstwa wizualna. Martin Simmonds nie ilustruje tu scenariusza w tradycyjnym sensie. On go przepuszcza przez malarski filtr szaleństwa, lęku, niepokoju oraz halucynacji. To horror, który niezwykle skutecznie oddziałuje na zmysły.

Szczególną rolę pełni w nim kolor. Czerwień, która od początku ma wybijać się na pierwszy plan – z kolei przejścia od czerni, bieli i sepii do gwałtownej intensywności barw mają sygnalizować wpływy Draculi oraz wtargnięcie nadprzyrodzonego pierwiastka do świata, który zawiera w sobie jeszcze ostatnie elementy racjonalności. 

Właśnie dlatego sekwencje pozbawione słów działają tutaj tak dobitnie. Simmonds dobrze rozumie, że w historii o Draculi spojrzenia, faktury czy pojedyncze rozbłyski czerwieni znaczą więcej, niż cała kolumna dialogu. Jego plansze są jednocześnie przejmująco piękne, bohaterowie przypominają dawne gwiazdy amerykańskiego kina. To piękno jest jednak podszyte niepokojem i szaleństwem, które zawsze było częścią tej opowieści. 

Czy warto sięgnąć po Draculę od Lost in Time?

Zdecydowanie tak, zwłaszcza jeśli interesują Cię komiksy grozy, które mają odpowiednie ,,podejście” do klasyki. Polskie wydanie Lost in Time jest zbiorem całej miniserii, ale na końcu pozycji można zobaczyć okładki każdej części, szkice oraz storyboardy. To nie jest pozycja dla osób szukających wiernej adaptacji powieści Stokera, ale  mroczny, malarski i bardzo świadomy „dialog” z legendą Draculi. 

Polecam go dorosłym odbiorcom. Sprawdzajcie dostępność komiksu na stronie Wydawnictwa Lost in Time.

FAQ

O czym jest komiks Dracula Jamesa Tyniona IV i Martina Simmondsa?

Dracula to komiks grozy inspirowany klasycznym filmem Studia Universal z 1931 roku, a nie dosłowna adaptacja powieści Brama Stokera. Twórcy opowiadają znaną historię w bardziej psychologiczny i wizualnie intensywny sposób, mocniej akcentując wpływ Draculi na ludzi z jego otoczenia.

Czym wyróżnia się Dracula na tle innych komiksów grozy?

Zaletą tego komiksu jest połączenie oszczędnej, sugestywnej narracji z wyjątkowo malarską stroną wizualną. Duże znaczenie mają tu także sekwencje bez dialogów, w których napięcie budowane jest samym obrazem, kolorem i kompozycją plansz.

Ile stron ma polskie wydanie Draculi od Lost in Time?

Polskie wydanie albumu liczy 140 stron i zawiera komplet materiału z zeszytów Universal Monsters: Dracula #1–4.

Dla kogo jest komiks Dracula Jamesa Tyniona IV i Martina Simmondsa?

To propozycja przede wszystkim dla czytelników, którzy lubią dojrzałe komiksy grozy, klasyczne potwory w nowoczesnym ujęciu oraz narracje, w których równie ważne jak fabuła są atmosfera, rytm czy warstwa wizualna.

Czy warto sięgnąć po Draculę od Lost in Time?

Tak, zwłaszcza jeśli szukasz komiksu, który nie tylko bazuje na legendzie znanej historii, ale też proponuje własny, artystycznie dopracowany język opowieści. 

Poprzedni wpis
Złodzieje światła Heleny Duggan – powieść dla dzieci o dezinformacji i ślepym zaufaniu do technologii
Następny wpis
Urodziny Bazgraków! Seria, która wspiera czytanie, emocje i codzienny rozwój dziecka
Tags: +18, 2026, adaptacja, Bartosz Czartoryski, Bram Stoker, Dracula, Dracula komiks, horror komiksowy, James Tynion IV, klasyka grozy, komiks grozy, komiksy, Lost in Time, Martin Simmonds, recenzja komiksu, Universal Monsters, Universal Monsters: Dracula, wydawnictwo Lost in Time

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja