Życie wesołe smutnego psa Corneliusa – recenzja komiksu

Tytuł: Życie wesołe smutnego psa Corneliusa
Scenariusz: Marc Torices
Ilustracje: Marc Torices
 Tłumaczenie: Jakub Jankowski
Wydawnictwo: Mandioca
Rok wydania: 2024

Objętość: prawie jak encyklopedia!
Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
Ocena ogólna: wybitna

Czasami wszystko idzie tak źle, że ma się wrażenie, że nie jest to prawdziwe życie, tylko jakiś koszmarny sen. Pojawia się wówczas poczucie odrealnienia i można łatwo dać się oszukać, że to, co dzieje się przed oczami, jest zupełnie nierzeczywiste.

Dobrze to widać w komiksie wielkim, wybitnym i oryginalnym. W historii, którą trudno przyrównać z jakąkolwiek inną oraz zarazem w powieści bogatej w symbolikę, nawiązania czy anegdoty.

Komiks, którego nie warto charakteryzować

Życie wesołe smutnego psa Corneliusa Marca Toricesa można byłoby streścić w dwóch zdaniach: to komiks o psie imieniem Cornelius, który był świadkiem porwania swojej koleżanki i zupełnie nic nie zrobił. Jego strach, niepewność oraz poczucie bezradności zaczynaja wpływać na jego wybory, doprowadzając go niemal do ostateczności.

Gdybym jednak na tym poprzestała, byłoby to z mojej strony prawie tak trafną i sprawiedliwią charakterystyką, jak opisanie Małego Księcia słowami: to historia o chłopcu podróżującym między planetami oraz, z braku lepszego zajęcia, rozmawiającego z dorosłymi.

Sami więc rozumiecie, że są takie książki, które trzeba przeczytać i obejrzeć, żeby zrozumieć ich istotę. Życie wesołe smutnego psa Corneliusa właśnie do takich się zalicza.

Mieszanina ludzkich i zwierzęcych cech

Nie myślcie jednak, że nie podejmę choć próby przyjrzenia się koncepcji na tytułowego Corneliusa. Wizualnie oraz pod kątem rozwiązań na multiplikację stylów, dostrzegam podobieństwo do Życie i czasy Charliego Chan Hock Chye. W przeciwieństwie jednak do tamtej, mocno osadzonej w rzeczywistości historii, Cornelius wymyka się nawet ludzkim przymiotom.

Marc Torices bawi się nie tylko koncepcją fatalnego bohatera, który mało, że wiedzie marny żywot, ale nawet podejrzewany jest o przenoszenie tej beznadziejności na innych. Nadając Corneliusowi przymioty psa, a nawet konkretnie – łagodnego z natury, ale niezbyt lotnego labradora; miesza w tej postaci cechy typowo zwierzęce z ludzkimi słabościami.

Absurdalna opowieść w absurdalnym stylu

Z jednej więc strony czytelnik otrzymuje odpychające i przesadzone rozkładówki, a z drugiej – malarskie, sentymentalne kadry, które w ulotny sposób każą wierzyć, że czeka nas jeszcze w tym wszystkim dobre zakończenie.

W Życie wesołe smutnego psa Corneliusa idea absurdu doprowadzona została do kwadratu. Nawet przypisy tłumacza i wydawcy wydają się wpisywać w ten koncept historii, której nie można brać na poważnie, ale też nie sposób się od niej zdystansować.

Pewnym jest, że Życie wesołe smutnego psa Corneliusa nie odpuści swojemu czytelnikowi, dopóki ten nie odwróci jego ostatniej strony. Z kolei wydanie – wielki format, złote uszlachetnienia, świetny papier i teksturowana okładka krzyczą z półki, żeby po ten komiks sięgnąć.

Nie mamy więc wyboru i czytamy Życie wesołe smutnego psa Corneliusa. Jesteśmy nim poruszeni, zachwyceni i rozczarowani jednocześnie. A może to rozczarowanie bierze się z nas, a nie z niego?

Polecam tylko pełnoletnim odbiorcom. Do wielokrotnej lektury.

Link do strony wydawnictwa: https://mandioca.pl/pl/p/Zycie-wesole-smutnego-psa-Corneliusa/945


Poprzedni wpis
Bezpieczeństwo i pierwsza pomoc dla dzieci i nastolatków – recenzja patronatu
Następny wpis
Megawystrzałowe wynalazki – recenzja popularnonaukowej książki
Tags: +18, 2024, absurd, eksperyment graficzny, hiszpańskie komiksy, Jakub Jankowski, komiksy dla dorosłych, Mandioca, Marc Torices, recenzje komiksów, Wydawnictwo Mandioca, Życie wesołe smutnego psa Corneliusa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja