Wyspa cieni – recenzja

Tytuł: Wyspa cieni

Autorka: Claudia Palmarucci

Ilustracje: Davide Cali

Tłumaczenie: Ewa Nicewicz

Wydawnictwo: Polarny Lis

Rok wydania: 2021

Objętość: chudzina

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna: bardzo przyjemna

 

Recenzja:

Dzięki wspomnieniom nawet ktoś, kogo już nie ma, wciąż istnieje w naszej świadomości. Co jednak, gdyby zmienić punkt widzenia i na chwilę spojrzeć na świat z perspektywy tego nieobecnego?

 

,,Wyspa cieni” to artystyczna książka Davida Cali oraz Claudii Palmarucci. Powstała poniekąd na kanwie prac z 1880 roku, zatytułowanych ,,Wyspa umarłych” szwajcarskiego malarza Arnolda Bocklina. W rzeczywistości inspiracją dla jej stworzenia było znacznie więcej dzieł z panteonu najwybitniejszych światowych artystów – m.in. Hieronima Boscha, Paolo Uccello czy Johanna Heinricha Fussli.

 

 

 

Głównym bohaterem, a w zasadzie głównym duetem tej książki jest doktor Wallaby oraz jego wierny kompan dingo Syriusz. Wspólnie pomagają pacjentom pokonać jedną z najmniej przyjemnych dolegliwości, czyli… dręczące ich po nocach koszmary. Korzystając ze sprawdzonych sposobów, stosują szeroki arsenał różnego rodzaju rozwiązań – od klatek na krzyczące sny, po lepkie smakołyki na te które się roją. 

 

Pewnego dnia przychodzi jednak do nich pacjent, którego problem zadziwia nawet doświadczonego lekarza specjalistę Wallaby. Okazuje się, że jego koszmar jest po prostu jedną wielką… nicością. Pacjent to z kolei zwierzę, które dawno już wyginęło – znane kiedyś jako wilk tasmański. 

 

,,Wyspa cieni” to książka, z której można wiele wyczytać, choć tekst w niej zdecydowanie ustępuje pod względem objętości niezwykłym ilustracjom. Lekarz Wallaby jest w stanie poradzić sobie ze wszystkimi koszmarami, ale przecież są one domeną zwierząt żyjących. Śnienie strasznych wizji wywołujących czasami ciarki na plecach, związane jest z naszą obecnością. Można więc powiedzieć, że mamy szczęście. Paradoksalnie zły sen jest więc znacznie lepszy od jego zupełnego braku.

 

 

 

Książka ta jest połączeniem pozycji filozoficznej, baśniowej, ale i zwracającej uwagę na fakt niezmiennego powiększania się puli zwierząt wymarłych. Na ostatnich planszach ilustratorka umieściła gatunki zagrożone wyginięciem, jakby chciała przestrzec czytelników przed możliwymi konsekwencjami.

 

Nie zalecałabym jednak podchodzić do ,,Wyspy cieni” jako lektury, która porusza konkretne zagadnienia czy ma w sobie jakiś cel misyjności. To po prostu dzieło sztuki, które należy podziwiać i można je interpretować według własnych potrzeb. 

 

Książka będzie odpowiednia dla dzieci powyżej 8 roku życia.

Link do strony Wydawnictwa: https://polarnylis.pl/ksiazka/51/Wyspa-cieni

 

 

Poprzedni wpis
W muzeum – recenzja
Następny wpis
KSIĄŻKI Z PRZYSZŁOŚCI CZ. 45
Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres e-mail.

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód, były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja
Menu