Małe Licho i lato z diabłem – recenzja

Małe Licho i lato z diabłem – recenzja

Tytuł: ,,Małe Licho i lato z diabłem”

Seria: Małe Licho

Autor: Marta Kisiel

Ilustracje: Paulina Wyrt

Wydawnictwo: Wilga

Rok wydania: 2020

Objętość: prawie jak encyklopedia! 

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna: bardzo przyjemna

 

 

Recenzja:

Po lekturze trzeciej części nielichej opowieści o Bożku i jego przyjaciołach stwierdzam, że wspaniale byłoby każdą z nich móc obejrzeć na ekranie kinowym lub chociaż telewizyjnym.

 

Co więcej, przy okazji ostatniej nominacji drugiego tomu ,,Małe Licho i anioł z kamienia do Nagrody imienia Ferdynanda Wspaniałego za najlepszą książkę 2019 roku, najwyższa pora napisać o ostatniej nowości tej serii!

 

,,Małe Licho i lato z diabłem” to w przeciwieństwie do poprzedniego tytułu – wakacje niczym z obrazka. Gęsty śnieg, autorka Marta Kisiel, zastąpiła bujną roślinnością, a minusowe temperatury, zamarznięte jeziora i zimne wiatry – prawdziwie letnią sielanką!

 

 

 

U Bożydara Antoniego Jakiełłka właśnie miało miejsce uroczyste zakończenie szkoły i początek wakacji. Jego plany nicnierobienia legły jednak w gruzach, kiedy rodzina radośnie ogłosiła początek remontu starego i wybitnie wymagającego renowacji domu. 

 

Bożek jednak nie będzie świadkiem tej modernizacji, bo wraz z Lichem, swoim aniołem stróżem, wreszcie mają razem spędzić lato u swojej cioci Ody. Chłopiec-widmo był tam już kilka miesięcy wcześniej, ale dla pucołowatego przyszywanego brata była to wyczekana i pełna emocji pierwszyzna! 

 

Przewrotnie tytuł książki (,,Małe Licho i lato z diabłem”) nie jest jednak nawiązaniem do mieszkającego tam czorta Bazyla (a przynajmniej nie tylko), ale ewidentnie autorka sugeruje, że ta diabelskość może mieć znacznie bardziej ludzkie oblicze. 

 

,,Bo choć Licho miało skrzydełka i katar, Bazyl zaś kopytka i różki, choć dzieliło ich tak wiele, to jedno łączyło bezsprzecznie – wielki apetyt na wszystko, co najsłodsze.” Marta Kisiel, Małe Licho i lato z diabłem, str. 69

 

Co już mogę zdradzić – nie taki diabeł straszny jak go malują. Początkowa wrogość i uprzedzenia wkrótce zamienią się w niezwykłą i przyjemną w skutkach przyjaźń.

 

W ,,Małe Licho i lato z diabłem” przeczytamy o najlepszych rzeczach związanych z czasem wakacji, czyli rozbijaniem namiotów, lodami, nocowaniem poza domem i jeździe na rowerze. Trzeba jednak przyznać, że ta ostatnia atrakcja spotka się z najmniejszym entuzjazmem głównego bohatera Bożka, bo szybko wyjdzie na jaw, że chłopiec nie potrafi jeździć na jednośladzie (przynajmniej tymczasowo). 

 

Humorystyczny styl autorki to prawdziwa gratka dla czytelników! Co prawda momentami (szczególnie na początku książki) może on nieco rozpraszać i sprawiać trudności w skupieniu się na fabule. Z czasem jednak nawet najmłodsi słuchacze powinni się do niego przyzwyczaić i dać porwać w wir opowieści! 

 

 

 

 

Polskie akcenty (na okoliczność tłumaczenia w stu językach) takie jak ptasie mleczko czy niestarzejący się ,,Gdzie strumyk płynie z wolna” odśpiewywany z entuzjazmem przez sepleniącego czorta, to elementy które można wykorzystać przy podsuwaniu książki osobom na stałe mieszkającym poza granicami naszego kraju. 

 

,,Małe Licho i lato z diabłem” i cała seria to ogólnie książki, które warto polecać. Znacznie różnią się od wszystkich innych pozycji, które mamy na rynku, dlatego tym bardziej powinno być o nich głośno! Będą odpowiednie dla dzieci powyżej 9. roku życia.

Link do strony Wydawnictwa: https://www.gwfoksal.pl/male-licho-i-lato-z-diablem-marta-kisiel-sku825d1dce06bb05c1c1bd.html

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment