Reklama książkowa 


Donżon 10 000 poziomów temu – recenzja Wydania zbiorczego 9

Ryzykownie byłoby streszczać którykolwiek z tomów Donżonu. Weźmy na przykład Wydanie zbiorcze 9. W prostych słowach można powiedzieć, że pierwsza połowa albumu to historia o dwóch pieskach, które ruszają w podróż, aby ocalić pamięć swoich poległych w boju panów.

Jeżeli jednak zetknęliście się już z uniwersum Donżonu i kojarzycie charakterystyczną dla niego narrację – podbitą czarnym humorem, absurdem oraz sporą dawką brutalności – zapewne domyślacie się, że niewiele ma ona wspólnego z uroczą, wyciskającej łzy historyjką o psiej przyjaźni.

Tytuł: Donżon. Wydanie zbiorcze 9
Seria: Donżon
Scenariusz: Joann Sfar, Lewis Trondheim
Rysunki: Grégory Panaccione, Stéphane Oiry, Juanungo
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Wydawnictwo: Timof Comics
Rok wydania: 2026
Objętość: prawie jak encyklopedia!
Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
Ocena ogólna: wybitna

Joann Sfar i Lewis Trondheim ponownie stworzyli wielowarstwowy scenariusz, który wizualny kształt zyskał za sprawą Grégory’ego Panaccione, Stéphane Oiry oraz Juana Sáenza Valiente, znanego jako Juanungo. Dziewiąte polskie wydanie zbiorcze obejmuje cztery albumy rozłożone na trzy epoki:

  • Donżon Antypody -10 000: Armia Czaszki,
  • Donżon Antypody -9 999: Inkwizytorskie igraszki,
  • Donżon Świt -82: Kwestia przetrwania,
  • Donżon Monstra 15: Motmotmotylkowcy.

Antypody, czyli 10 000 poziomów przed Donżonem

Z Antypodami spotykamy się w polskich wydaniach zbiorczych po raz pierwszy. Cykl zadebiutował we Francji w 2020 roku, kiedy Donżon powrócił do księgarń po sześcioletniej przerwie. To uniwersum jeszcze bez znanych nam bohaterów, samego Donżonu, a nawet bez jednej z najbardziej oczywistych cech Terra Amata – antropomorficznych zwierząt.

Dwa wspomniane przeze mnie na samym początku psy są więc tutaj nie tylko zabawnym pomysłem na protagonistów. Panaccione opiera sporą część narracji na ich mimice, ruchu oraz zachowaniu, a Sfar i Trondheim przemycają historię genezy świata. Twórcy wplatając w te dwa pierwsze rozdziały wątki elfów, orków czy smoków, właściwie bazują na tradycyjnym fantasy, które z czasem przeobrazi się w docelowy Donżon.

Mały Marvin i narodziny Donżonu

Ze Świtem poznaliśmy się już w trzecim wydaniu zbiorczym, gdzie zawarto opowieści oznaczone jako: Świt 99-97 oraz 84-83. Teraz wracamy do poziomu -82. A tam? Mały, uroczy Marvin, w którym dopatrzycie się cech tożsamych z jego starszą wersją, ale jeszcze w bardzo niewinnym wydaniu (jak na Marvina, rzecz jasna). Świadomość tego, kim stanie się później, dodaje jego obecności dodatkowego znaczenia. 

Jeszcze ciekawszy jest jednak Hiacynt. Niejednoznaczny bohater, którego poznawaliśmy jako idealistę w Antypolis. W dziewiątym wydaniu zbiorczym musi wreszcie zacząć myśleć jak zarządca i obrońca rodzinnej posiadłości. Coraz wyraźniej rysuje się zmiana dotykająca Donżonu – z zamku de Cavallère’ów staje się on gniazdem wszelakich, pozbawionych domu potworów.

Monstra, które spinają historię

Płynnie przechodzimy więc do ostatniego rozdziału, Motmotmotylkowcy, tylko pozornie kolejny raz odwracającego narrację. W ósmym tomie czytaliśmy już Monstra 16–18, teraz otrzymujemy więc wcześniejszy numer 15. Trafiamy do szkoły magii, gdzie spotykamy m.in. młodą Pirzuine – przyszłą żonę Marvina. Pod pretekstem komediowej historii o źle użytych zaklęciach oraz nieprzestrzeganiu zasad, kryją się typowe dla Sfara i Trondheima zagadnienia: uprzedzenia wobec ras, twardego oraz bezwzględnego wychowania, odpowiedzialności czy konsekwencji głupoty.

Imponujące uniwersum i najlepsza seria komiksowa

Na mojej stronie recenzuję Donżon od pierwszego wydania zbiorczego. Znajdziecie tutaj teksty o wszystkich ośmiu poprzednich częściach. Po tylu tomach coraz trudniej pojąć skalę tego literacko-rysunkowego przedsięwzięcia, ale jednego można być pewnym – to jedna z najciekawszych i najważniejszych serii komiksowych, jaka kiedykolwiek powstała.

Wydanie zbiorcze 9 zdecydowanie nie jest optymalnym wyborem na pierwszy kontakt z cyklem. Dla osób, które przeczytały wcześniejsze części, jest jednak jednym z tych albumów, które szczególnie hojnie wynagradzają pamięć do szczegółów. 

Każdy z jego bohaterów sprawia wrażenie postaci pochodzących z zupełnie różnych historii. Ale właśnie na tym – od niemal trzydziestu lat – polega jedna z największych przyjemności czytania Donżonu: tutaj wszystko jest ze sobą zależne i składa się na jedno, imponujące, niekończące się uniwersum.

Sprawdzajcie dostępność komiksu na stronie Wydawnictwa Timof Comics.

FAQ – Donżon. Wydanie zbiorcze 9

O czym jest Donżon. Wydanie zbiorcze 9?

Dziewiąte wydanie zbiorcze Donżonu obejmuje cztery historie rozgrywające się w trzech różnych epokach uniwersum. Czytelnicy trafiają aż 10 000 poziomów przed wydarzenia znane z głównego cyklu, wracają do młodości Hiacynta czy poznają małego Marvina.

Jakie komiksy zawiera Donżon. Wydanie zbiorcze 9?

Tom zawiera cztery albumy: Donżon Antypody -10 000: Armia Czaszki, Donżon Antypody -9 999: Inkwizytorskie igraszki, Donżon Świt -82: Kwestia przetrwania oraz Donżon Monstra 15: Motmotmotylkowcy.

Czy można zacząć czytać Donżon od Wydania zbiorczego 9?

Teoretycznie tak, ponieważ poszczególne historie można zrozumieć samodzielnie, ale nie jest to najlepszy punkt wejścia do serii. Dziewiąty tom mocno bazuje na wcześniejszej znajomości bohaterów, chronologii i relacji między różnymi epokami. Znacznie więcej satysfakcji przyniesie osobom, które znają poprzednie wydania zbiorcze.

Czy Donżon. Wydanie zbiorcze 9 jest bezpośrednią kontynuacją tomu 8?

Nie w tradycyjnym znaczeniu. Donżon nie rozwija się według jednej liniowej chronologii. Tom 8 zawierał między innymi historie Monstra 16–18, natomiast w tomie 9 znalazło się wcześniejsze Monstra 15, a pozostałe albumy prowadzą czytelników do zupełnie innych momentów historii Terra Amata.

Dla kogo jest Donżon. Wydanie zbiorcze 9?

Przede wszystkim dla osób znających już serię i lubiących jej charakterystyczne połączenie fantasy, absurdu, czarnego humoru, brutalności oraz zaskakująco rozbudowanej mitologii. To tom szczególnie ciekawy dla dorosłych czytelników zainteresowanych początkami świata Donżonu i przeszłością jego najważniejszych bohaterów.

Poprzedni wpis
Pyza powraca po 20 latach! Dlaczego wciąż mamy ochotę wyruszać z nią polskimi dróżkami?
Następny wpis
Gaston – buldożek w rodzinie pudli. Recenzja książki
Tags: +100, +18, 2026, czarny humor, Donżon, Donżon 9, Donżon Antypody, Donżon Antypody Minus, Donżon Monstra, Donżon Świt, Donżon. Wydanie zbiorcze 9, fantasy, Gregory Panaccione, Hiacynt de Cavallère, Joann Sfar, Juan Sáenz Valiente, Juanungo, komiks fantasy, komiks francuski, komiksy dla dorosłych, Lewis TRONDHEIM, Marvin, recenzja komiksu, Stéphane Oiry, Terra Amata, Timof, Timof comics, Timof i cisi wspólnicy, Wojciech Birek, wydanie zbiorcze, Wydawnictwo Timof Comics

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja