Recenzja „Nanbanjin” – jedna historia, dwa punkty widzenia

Okładka komiksu Nanbanjin Cyrila Pedrosy i Taiyō Matsumoto

Wiele osób czerpie obecnie (październik, 2026) przyjemność z oglądania Lalki, zarówno na ekranie kinowym, jak i na domowym monitorze komputera. Nie od dziś wiadomo, że jedną i tę samą historię można przedstawić na wiele sposobów. Szczególnie, kiedy ma się tak dwa odmienne punkty widzenia.

Cyril Pedrosa i Taiyō Matsumoto udowadniają, że niemal ten sam komiksowy scenariusz może dostarczyć różnych emocji, jeżeli siada do niego dwóch innych artystów. W Nanbanjin czytelnik dostaje wybór – lekturę zaczynamy od przedniej lub tylnej okładki. Przednia jest perspektywą Cyrila Pedrosy (od Złotego Wieku), zgodnie z zachodnim kierunkiem czytania. Opowieść Taiyō Matsumoto zaczyna się po przeciwnej stronie i prowadzi od prawej do lewej, charakterystycznej dla Japonii. 

Obaj twórcy ze swoimi historiami zmierzają do środka książki – splatając w jednym uścisku historie dwóch tak bardzo różniących się od siebie bohaterów: Fernando oraz Shōbeia.

➜ Tytuł: Nanbanjin
➜ Autorzy: Cyril Pedrosa, Taiyō Matsumoto
➜ Tłumaczenie: Marta Duda-Gryc
➜ Wydawnictwo: Timof Comics
➜ Rok wydania: 2026
➜ Objętość: prawie jak encyklopedia!
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: wybitna

Co oznacza Nanbanjin?

Japonia, pierwsza połowa XVI wieku. Na wyspie Tanegashima pojawia się Fernando, portugalski marynarz, który zupełnie nie przypomina członków tamtejszej społeczności. Miejscowym jawi się jako olbrzym, albo nawet demon. Fernando nie rozumie lokalnego języka, a po wyrzuceniu go na brzeg przez spienione fale, czuje się osłabiony i zagubiony.

Tytułowy termin nanbanjin wywodzi się z japońskiego określenia używanego wobec przybyszów z innych krajów, także Europy – czyli obcych „barbarzyńców z południa”. Fernando jest więc od początku definiowany, jako ktoś niebezpieczny, nieobliczalny, inny. Wyróżnia się wyglądem, językiem, zachowaniem i pochodzeniem. Wzbudza lęk i burzy poczucie bezpieczeństwa – do czasu.

Z czasem, gdy poznaje język, wykazuje się pracowitością oraz łagodnością, ludzie powoli się do niego przekonują i z nim oswajają.

Grzbiet i objętość 480-stronicowego komiksu Nanbanjin

Fernando na planszach komiksu Nanbanjin Cyrila Pedrosy

Fernando rodzi się na nowo

Fernando daleki jest jednak od postaci przypadkowego podróżnika, który nie ma nic na swoim sumieniu. To człowiek po przejściach, który nie tylko podejmował bardzo złe decyzje w swoim życiu, ale co gorsza – krzywdził innych.

W retrospekcjach z jego dzieciństwa jawi się jednak obraz wrażliwego chłopca, posiadającego bardzo silną więź ze zwierzętami. Niestety, los od samego początku go nie oszczędzał. Być może na skutek splotów akcji oraz doświadczania przemocy, Fernando musiał stać się innym człowiekiem, żeby przetrwać.

Kiedy więc morze wyrzuca go na japoński brzeg, są to dla niego w pewien sposób ponowne narodziny. Przygarnięty przez starego rybaka Shōbeia, powoli zaczyna tworzyć obraz siebie od podstaw. U Pedrosy możemy zagłębić się w tę postać, dostrzec jego emocje. To perspektywa człowieka, który zostaje wrzucony w obce środowisko i musi uczyć się wszystkiego od nowa – jak dziecko.

Wzburzone morze na jednej z plansz komiksu Nanbanjin

Mieszkańcy japońskiej wyspy na kolorowych planszach komiksu Nanbanjin

Jedna historia opowiedziana na dwa sposoby

To jednak dopiero połowa Nanbanjin – dosłownie. Kiedy docieramy do środka komiksu, okazuje się, że jest to jego fabularny koniec. Poznaliśmy wydarzenia i bohaterów. Przynajmniej częściowo, bo po rozpoczęciu ponownego czytania – tym razem w interpretacji Matsumoto – okazuje się, że sporo jednak przeoczyliśmy.

Pedrosa opowiada więc przede wszystkim historię Fernanda. Dzięki niemu poznajemy przeszłość Portugalczyka, jego wspomnienia, lęki i doświadczenia. Matsumoto rzuca jednak światło na drugą stronę tej historii – pokazuje ją nam oczami mieszkańców Tanegashimy. To, co dla Fernanda było tajemniczym gestem czy niezrozumiałym zachowaniem, przefiltrowane przez narrację i wzbogacone o kontekst kultury japońskiej, staje się czymś naturalnym i oczywistym.

Ponownie zanurzając się więc w tę opowieść, zupełnie nie ma się wrażenia, że drugi raz czytamy to samo. Tym bardziej, że i wydanie tego komiksu zasługuje na uwagę. Do tych dwóch narracji wybrano dwa zupełnie inne rodzaje papieru, pasujące do stylu i charakteru rysunków. Choć rozkładówki różnią się od siebie wizualnie, niezmiennie tworzą spójną, zachwycającą całość.

Japoński krajobraz i strach na wróble na planszy komiksu Nanbanjin

Plansze Taiyō Matsumoto pokazujące japońskich bohaterów i Fernanda

Żeby zrozumieć obcego, trzeba zmienić perspektywę

Początkowo może wydawać się, że to Shōbei ratuje Fernanda. Starszy Japończyk pomaga rannemu Portugalczykowi, oferuje mu schronienie i szansę, by dojść do siebie. Dopiero po pełnej lekturze okazuje się jednak, że oni obydwoje sobie pomogli.

Los połączył mężczyzn, których dzieliło niemal wszystko: pochodzenie, język, wiek, zwyczaje i doświadczenia. Teoretycznie trudno wyobrazić sobie bardziej przypadkowy początek znajomości. A jednak właśnie ta relacja przerodziła się w serdeczną przyjaźń.

Nanjbanjin pokazuje, że wiele granic między ludźmi istnieje głównie dlatego, że sami je wcześniej wyznaczyliśmy. Kiedy dwoje ludzi spotyka się w odpowiednim momencie i każde z nich odczuwa potrzebę towarzystwa i wsparcia – różnice przestają być widoczne. Liczy się wówczas choć nić porozumienia, której niewiele potrzeba. Często wystarczą tylko chęci.

Bywa więc i tak, że los robi nam psikusa stawiając na drodze kogoś, z kim pozornie nic nas nie łączy. Może jednak okazać się, że właśnie ta osoba była nam najbardziej potrzebna. 

Sprawdzajcie dostępność tego komiksu na stronie Wydawnictwa Timof Comics.

FAQ – komiks Nanbanjin

Co oznacza słowo „nanbanjin”?

Nanbanjin to historyczne japońskie określenie odnoszące się do zagranicznych przybyszów, m.in. Portugalczyków i Hiszpanów. W komiksie odnosi się konkretnie do Fernanda – Portugalczyka, który trafia do XVI-wiecznej Japonii.

O czym jest komiks Nanbanjin?

Nanjbanjin opowiada historię portugalskiego marynarza Fernanda, który po dramatycznych wydarzeniach trafia na japońską wyspę Tanegashima. Pomaga mu starszy Japończyk Shōbei, a przypadkowe spotkanie stopniowo przeradza się w głęboką przyjaźń.

Kto stworzył komiks Nanbanjin?

Autorami Nanbanjin są Cyril Pedrosa i Taiyō Matsumoto. Każdy z twórców przedstawia tę samą historię z innego punktu widzenia.

Dlaczego Nanbanjin czyta się z dwóch stron?

Album ma dwie okładki i dwa początki. Część Cyrila Pedrosy czyta się zgodnie z zachodnim kierunkiem, natomiast opowieść Taiyō Matsumoto rozpoczyna się po przeciwnej stronie książki i prowadzi w kierunku środka.

Czy Nanbanjin opowiada prawdziwą historię?

Komiks jest fikcyjną opowieścią osadzoną w realiach XVI-wiecznej Japonii. Nawiązuje do okresu pierwszych kontaktów Japończyków z Portugalczykami, którzy pojawili się na wyspie Tanegashima w 1543 roku.

Dla kogo jest komiks Nanbanjin?

To propozycja dla czytelników zainteresowanych komiksem historycznym, Japonią, kulturą XVI wieku i historiami o relacjach międzyludzkich. Szczególnie wyróżnia go nietypowa konstrukcja, w której tę samą opowieść poznaje się z dwóch perspektyw.

Druga okładka komiksu Nanbanjin autorstwa Taiyō Matsumoto

Poprzedni wpis
Magazyny LEGO w październiku 2026 – Świeża Prasówka
Tags: +100, +16, +17, +18, 2026, Cyril Pedrosa, Japonia, Japonia XVI wiek, komiks europejski, komiks historyczny, komiks o Japonii, komiks o przyjaźni, komiksy 2026, komiksy dla dorosłych, manga, Marta Duda - Gryc, Nanbanjin, Portugalia, powieść graficzna, recenzja komiksu, Taiyō Matsumoto, Tanegashima, Timof comics, Wydawnictwo Timof Comics

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja