➜ Tytuł: Marzanna
➜ Scenariusz: Jakub Kwiatkowski
➜ Rysunki: Jakub Kwiatkowski
➜ Wydawnictwo: self publishing
➜ Rok wydania: 2025
➜ Objętość: więcej niż sto
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: bardzo przyjemna
Rzadko słyszy się o połączeniu PRL-u z mitologią słowiańską – choć, trzeba przyznać, że takie skojarzenie może być bardziej niż trafne. Z pewnością jednak już ewenementem jest ujęcie tego odcinka czasu w takim charakterze, za pomocą komiksowych kadrów.
Czym zaintrygował mnie ten projekt?
Zacznę jednak od początku, czyli od twórcy. Jakub Kwiatkowski jest dopiero na początku swojej drogi. Choć zasłynął misternie opracowanym tryptykiem Wiedźmińskiej obsady gry, debiutuje jako autor komiksu Marzanna.
Tym, co jednak zwróciło moją uwagę w stronę tego projektu – bo uznanie dla fabuły przyszło naturalnie później – była ręczna, a właściwie rzemieślnicza oprawa książki. Tutaj płócienny grzbiet jest płócienny nie tylko z nazwy, a cały proces introligatorski (nie licząc druku), odbył się za pomocą tradycyjnych, ponadczasowych technik. I choć to wydanie jest bardzo mocno ograniczone nakładem – warto po nie sięgnąć, jeżeli tylko ma się taką sposobność.



Fabuła inspirowana czasem PRL-u
Akcja Marzanny rozgrywa się właściwie na osi czasu dwóch dni. Podczas lektury nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że miejsce wydarzeń, czyli niewielkie Brzegno istnieje naprawdę. Być może ze względu na zmyślne zestawienie obok siebie fikcji z historycznymi wątkami, takimi jak zima stulecia z przełomu 1978 i 1979 roku.
Autor opierając się na słusznie minionej mentalności, postanowił w świat złożony z czarnych charakterów, powplatać losy zwyczajnych – może nieco pogubionych ludzi. Znajdziecie tutaj dużo wzbudzających emocji zdarzeń fabularnych, które jednak bazują na podobnych, realnych historiach z przeszłości.



Komiks osnuty aurą tajemnicy
Tym, co jednak jeszcze bardziej oddala Marzannę od literatury faktu – to liczne nawiązania do rzeczy czy zjawisk, które dość ciężko wytłumaczyć za sprawą nauki czy czystego przypadku. Subtelne odnoszenie się do mitologii słowiańskiej pod postacią tytułowego demona, to dopiero początek zaskoczeń, które – jak przypuszczam – przygotował dla czytelników autor.
Ten niezwykle zagadkowy, osnuty aurą tajemniczości komiks, bardzo dobrze buduje napięcie – zarówno pod kątem fabularnym, jak i wizualnym. Wykraczanie poza klasyczny układ kadrów, operowanie na mocnych kontrastach oraz dobry rytm i zróżnicowanie planów pomyślnie wpływają na odbiór całości.
I choć nie jest to pozycja bez wad – myślę, że śmiało można wybaczyć jej drobne potknięcia korektorskie – to jest to opowieść intrygująca i dobrze zapowiadająca samego autora.





Bardzo obiecujący debiut komiksowy
Marzanna rozpoczęła się jako projekt dyplomu na Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu, ale jej planowana kontynuacja oraz sposób funkcjonowania w świecie literackim wydaje się ewoluować. Autor już teraz zapowiedział drugi tom komiksu, a ja czuję, że jego nazwisko mocno zapisze się w zestawieniu uznanych twórców powieści graficznej w Polsce.
Oprócz wspomnianego przeze mnie wydania kolekcjonerskiego, komiks dostępny jest także w wersji z miękką okładką. Marzanny najlepiej szukać bezpośrednio na jednym z profilów autora, w mediach społecznościach:
Instagram: https://www.instagram.com/jkflowart
Facebook: https://www.facebook.com/jakub.kwiatkowski.50702









