KLASYKA: O krasnoludkach i o sierotce Marysi – Wydawnictwo Gereon

KLASYKA: O krasnoludkach i o sierotce Marysi – Wydawnictwo Gereon

 

Tytuł: ,,O krasnoludkach i o sierotce Marysi”

Autor: Maria Konopnicka

Ilustracje:  Alicja Kocurek

Wydawnictwo: Gereon

Rok wydania: 2016

Objętość: prawie jak encyklopedia!

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Hasła: recenzja, książka dla dzieci, recenzje książek dla dzieci, klasyka, O krasnoludkach i o sierotce Marysi, Maria Konopnicka, Gereon, Alicja Kocurek, ilustracje, 2016, 1895, krasnoludki, Marysia, sierotka, las, przyroda, natura, dobro, miłosierdzie, arcydzieło

Ocena ogólna: wybitna

 

Dzisiaj mam dla Was prawdziwą perełkę! I pod względem treści i oprawy. To książka zupełnie niesamowita. Na pewno ją znacie, na pewno czytaliście ją jako dziecko lub później. Zapewniam Was jednak, że w takim wydaniu jeszcze nie mieliście okazji jej oglądać!

 

,,O krasnoludkach i o sierotce Marysi” Marii Konopnickiej zna chyba każdy. Jest to rodzaj książki, która towarzyszy nam całe życie. W zależności od tego na jakim etapie jesteśmy, odbiór jej diametralnie się różni. Mam jednak wrażenie, że im przybywa nam lat, tym bardziej jesteśmy w stanie ją docenić.

 

Moja prababcia, jeszcze przed wojną jako mała dziewczynka, robiła teatrzyk i odgrywała z wiejskimi chłopcami sceny jako sierotka Marysia. Przebierała kolegów za krasnoludki, robiąc im przepaski z bibułki. Jak szła pielgrzymka, to podobno wszyscy byli oburzeni kiedy chłopacy biegali w samej bieliźnie, bo im się te bibułkowe stroje prędko porwały.

 

To było ponad 80 lat temu. Teraz prababcia ma 92 lata, a książka ,,O krasnoludkach i o sierotce Marysi” w 2016 roku świętowała swoje 120-sto lecie. Po raz pierwszy wydano ją w 1895 roku.

Jest dla nas ważna nie tylko ze względu na sentyment, ale przede wszystkim na treść. Maria Konopnicka zawarła w niej, oprócz niezliczonych nawiązań do życia prostych ludzi, ich obyczajów oraz kultury, także elementy historyczne.

Pod pozorem opowieści krasnoludka, przemyca młodemu czytelnikowi najstarsze polskie legendy i podania. Mówi o Lechu, Wandzie, Popiele czy Piastach. W przyjazny i szalenie interesujący sposób przygotowuje młodego czytelnika na to, co czeka go później w szkole.

Trzeba pamiętać jednak, że w czasach, kiedy tytuł ten powstawał, wiele dzieci mogło o szkole pomarzyć. Taka książka, przechodzona z rąk do rąk i czytana przez starsze osoby, mogła być jednym źródłem spotkań malucha z historią.

 

 

Głównym bohaterem jest krasnoludek Koszałek – Opałek. To z nim rozpoczynamy historię i na nim ona częściowo się zakańcza. To istotka nieco oderwana od rzeczywistości. Dostarcza rozrywki dzieciom, które same zauważają niezręczności i gafy tego sympatycznego bohatera.

 

 

 

Koszałek – Opałek ma się za mędrca i uczonego, ale cała jego wiedza opiera się wyłącznie na księgach. Powiedzielibyśmy, że jest encyklopedycznym przykładem natywisty. Maria Konopnicka wyraźnie jednak podkreśla, że w życiu nie ważna jest ilość ksiąg, którą się przeczytało (choć i ta nie jest przecież bez znaczenia), ale najważniejsze jest doświadczenie. Wiele musi człowiek zobaczyć, doznać ,,na własnej skórze”, żeby nauczyć się pewnych rzeczy.

 

,,To była wiosna. Szła tak blisko Koszałka – Opałka, że go trąciła jej lniana szatka (…). Ale uczony kronikarz tak był zajęty obliczaniem: jak, kiedy i którędy wiosna ma przybyć na świat – że zgoła jej przejścia nie widział.” Maria Konopnicka, ,,O krasnoludkach i o sierotce Marysi”, str. 38

 

Na każdej stronie widać, że Maria Konopnicka czerpała ogromne pokłady inspiracji z przyrody. Opisy natury sprawiają, że czytelnik czuje się, jakby był w samym sercu akcji. Czy za sprawą mistrza Sarabandy, który wygrywał piękne melodie, porównywalne z dźwiękami jakie wydaje las czy łąka. Czy opis budzącej się do życia roślinności i zwierząt po długiej zimie.

Dla autorki przyroda nie jest narzucającym się dziełem sztuki, który ma szokować i przyciągać uwagę. Maria Konopnicka opisuje ją jak nieśmiałe dziecko, które pełne jest subtelności i nieśmiałości.

 

 

 

 

Co spotyka żabę Półpanka, który puszy się jak paw i uważa się za lepszego od innych? Pęka jak balon.

W świecie Marii Konopnickiej nie ma miejsca dla zarozumialców, zachłannych ludzi i  bohaterów przepełnionych potrzebą zdobycia sławy jak dobrze nam znany Koszałek – Opałek.

W opozycji autorka stawia nam sympatyczną postać Babuleńki. Jej mądrość bierze się właśnie z doświadczenia. Przemierzając las, nauczyła się ziół i ich właściwości. Oprócz tego, potrafi dawać mądre rady i znajduje sposób na złodzieja ziarna, co pozwala historii szczęśliwie się zakończyć.

 

,, – Oj, ty macierzanko, ty ziele! Mocny dech w tobie – dobraś w chorobie, na smutki, żałości, na bolenie kości! – pójdź do kobiałki!” Maria Konopnicka, ,,O krasnoludkach i o sierotce Marysi”, str. 138

 

W książce wyraźnie zarysowane są dwa czasy. Okres pogan, kultu natury oraz czasy pojawienia się chrześcijaństwa. Polska to w ogóle zlepek tych dwóch składowych. Nawet współcześnie obchodzi się Noc Świętojańską tuż obok świąt kościelnych.

Podobnie jak i niezmiennie zarysowują się również postawy ludzi. W przypadku ,,O krasnoludkach i o sierotce Marysi” będzie to raczej personifikacja zwierząt. Jednak przykład chomika, który nieczuły był na krzywdę innych, bardziej przypomina czasy współczesne. W dobie internetu oraz mieszkania w wieżowcach, mało kto zna nawet swoich sąsiadów, nie mówiąc już o troszczeniu się o nich.

Maria Konopnicka pokazuje jednak, że ignorując niebezpieczeństwo grożące innym, możemy sami narazić się na nieprzyjemności. Finał tej historii jest taki, że chomik został zjedzony i niestety dosięgnęła go sprawiedliwość.

 

,, Bo chomik – to zawołany gospodarz, a zarazem lichy gospodarz, bo oprócz roli i pracy na niej, i korzyści z tej pracy – nic go nie interesuje; o siebie tylko dba i o nikogo więcej”. Maria Konopnicka, ,,O krasnoludkach i o sierotce Marysi”, str. 97

 

Autorka wszystkie sceny drastyczne umieszczała jednak za kulisami historii. Czytelnik dowiaduje się o walce chomika z lisem wtedy, kiedy Marysia sierotka znajduje ich martwych na polu bitwy.

Dla autorki nieistotny był widocznie sam moment starcia, ale konsekwencje i wpływ na akcję.

 

 

 

,,O krasnoludkach i o sierotce Marysi” ma w sobie jednak elementy, które mogą dzisiaj oburzyć część czytelników, a które wówczas nie robiły na odbiorcach większego wrażenia.

Mowa tutaj o przedstawieniu przez Konopnicką Cyganów. Autorka opisała ich jako złodziei i ludzi bez najmniejszej moralności. O tych co chodzą po wsiach i kradną, imają się wątpliwych zajęć i nie mają litości dla najmniejszych istot.

Dzisiejsza poprawność polityczna prawdopodobnie nie pozwoliłaby na pojawienie się tego typu dyskryminacji w historii przeznaczonej przede wszystkim dla dzieci.

Nie wyraziłaby również zgody na bicie dzieci rzemieniem przez ich ojca. Samo zastraszanie mogłoby tu już zostać uznane za wielce niepoprawne.

 

Autorka bez tych wyżej wymienionych przykładów nie mogłaby jednak przekazać chyba największej nauki jaką niesie ze sobą ta książka. Nie sprawi, że będziesz wielki siła albo mądrość, ale miłosierdzie.

Dlatego historia kończy się szczęśliwie, bo Marysia prowadzona przez las trafia do królowej Tatry (mającej swoją siedzibę prawdopodobnie w Tatrach), i tam zostaje dostrzeżona jej dobroć.

To piękna historia, mająca w sobie mnóstwo poruszających momentów.

 

 

 

Jest jeszcze piękniejsza dzięki wyjątkowemu wydaniu Wydawnictwa Gereon.

Gruba okładka, brzegi kart barwione na elegancką czerwień, duży format i każda strona dopracowana z największą starannością!

Przyglądając się kartkom możemy dostrzec indywidualną, wodną grafikę na każdej z nich. Mało tego, pod tekstem przebijają się poziome linie, sprawiając wrażenie, że druk jest odręcznym pismem, a dzieło – spisaną kroniką.

Widać włożony w nią ogrom pracy i przyznam zupełnie szczerze, że jest to najpiękniejsza książka w mojej biblioteczce!

 

 

 

 

Ilustracje do książki stworzyła Alicja Kocurek, której prace nieco przypominają mi to, co robi amerykański twórca Michael Shapcott (dla zainteresowanych jego prace tutaj: http://michael-shapcott.com/blog/ltd-portfolio/). Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji zetknąć się z pracami Alicji Kocurek to gorąco zachęcam do zapoznania się z jej twórczością. Hiperrealistyczne obrazy przywodzą na myśl naturalistyczny sen. Krasnoludki mają duże nosy, dzieci niezdrowe rumieńce. Daleko do stwierdzenia, że te ilustracje są ładne. Ale nie taka była ich rola.

Każdą z ilustracji można by wyjąć z książki, oprawić w ramę i powiesić w honorowym miejscu w salonie. Poruszają one nie tylko wyobraźnie, ale również i dusze.

Wydawcy doskonale wiedzieli co robią, angażując w ten projekt tę ilustratorkę. Oddała ona przekaz historii znacznie głębiej, niż mógłby to zrobić artysta, którego prace bardziej kojarzone są z infantylną ilustracją dla dzieci.

,,O krasnoludkach i o sierotce Marysi” jest jednak lekturą ponadczasową, dlatego szeregowanie jej jako pozycja wyłącznie dla najmłodszych jest bardzo niewłaściwe.

 

 

 

Na koniec pozostaje mi wyrazić nadzieję, że wyszukiwanie pierwszych oznak wiosny ( za którą, zachęcona realistycznymi obrazami Konopnickiej bardzo tęsknię), przyjdzie mi z dużo większą łatwością niż Podziomkowi i Koszałkowi – Opałkowi.

Mam nadzieję, że bystrość mojego umysłu okaże się jednak nieco wyższa, niż ta krasnoludków i w momencie gdy zobaczę bociana, to będzie dla mnie jasny i niepodważalny znak, że właśnie przyszła wiosna.

 

 

Mam dla Was również krótką rozgrzewkę przed lekturą. Sprawdźcie czy język polski znacie na tyle dobrze, że poradzicie sobie z terminami z książki, sprzed ponad 120 lat:  https://samequizy.pl/trudne-wyrazy-z-ksiazki-o-krasnoludkach-i-o-sierotce-marysi/

 

,,Czy to bajka, czy nie bajka,

Myślcie sobie, jak tam chcecie.

A ja przecież wam powiadam:

Krasnoludki są na świecie!”

Maria Konopnicka, 1911 rok

 

 

 

Podziel się
Bajkochłonka

Post a Comment