Jeżeli lubicie wizyty w Valleby, Święta w Valleby. Szopka w kościele będzie bardzo dobrym pomysłem na grudniowy pobyt w świecie młodych detektywów. Martin Widmark kolejny już raz łączy kryminał, łamigłówki oraz aktywizujące zadania, ubierając je w interesującą, fabularną formę. Jeżeli jesteście fanami Biura Detektywistycznego Lassego i Mai, albo zupełnie nie wiecie o czym mowa, koniecznie przeczytajcie ten artykuł.
➜ Tytuł: Święta w Valleby. Szopka w kościele
➜ Seria: Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai
➜ Autor: Martin Widmark
➜ Ilustracje: Helena Willis
➜ Tłumaczenie: Barbara Gawryluk
➜ Wydawnictwo: Zakamarki
➜ Rok wydania: 2025
➜ Objętość: chudzina
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: bardzo przyjemna
Świąteczny powrót do Valleby
Akcja dzieje się tuż przed Wigilią, podczas warsztatów dekoracji świątecznych w miejscowym kościele. Wspólną pracę nad szopką przerywa zagadkowa kradzież figurki małego Jezuska. To początek niecodziennego śledztwa, w które od pierwszych stron wciągani są czytelnicy.
Książka fabularna z zadaniami
Na początku książki jasno wytłumaczone zostały zasady: gdzie znajdziemy zadania, a gdzie odpowiedzi i jak się między nimi rozeznać, żeby przypadkiem nie popsuć sobie zabawy. To świetne rozwiązanie, szczególnie dla młodszych czytelników – daje poczucie kontroli nad lekturą i pozwala zaangażować się w mnóstwo małych ,,śledztw”, zaproponowanych przez autora.
Zadania należą do jednych z bardziej kreatywnych, z jakimi spotkałam się w książkach dla dzieci. Oparte są głównie na:
- uważnym przyglądaniu się ilustracjom,
- logicznemu myśleniu i łączeniu tropów,
- wyciąganiu wniosków z detali na obrazkach oraz znajomości tekstu czy bohaterów.
Dzięki nim, lektura naturalnie się wydłuża, pozwalając dłużej delektować się książką.


Dodatkowe aktywności świąteczne
Na końcu Święta w Valleby. Szopka w kościele czeka blok aktywizujący: przepis na mrożone pralinki, instrukcja wykonania bożonarodzeniowej gwiazdy czy bałwanowej girlandy. To gotowe pomysły na:
- rodzinny wieczór przy książce,
- klasowe zajęcia w grudniu,
- świąteczno-literackie warsztaty w bibliotece.
Dzięki nim książka staje się czymś więcej niż tylko powieścią detektywistyczną – to gotowy mini-scenariusz świątecznych aktywności.
Religijne tło i różnorodność bohaterów
Choć punktem wyjścia jest szopka w kościele i figura Jezusa, książka nie zamyka się wyłącznie na jednym sposobie przeżywania świąt. W Valleby spotykają się osoby o różnych poglądach, nastawieniu do religii i samego Bożego Narodzenia.
Może to być dobry pretekst do rozmowy z dziećmi m.in. o poglądach, różnorodności czy otwartości na innych. To cenna perspektywa dla nauczycieli religii, etyki, wychowawców oraz bibliotekarzy – szczególnie podczas pracy w klasie o zróżnicowanych poglądach.
Morał: o samotności oraz potrzebie bycia razem
Rozwiązanie zagadki i morał jest mocno osadzony „w duchu świąt”. Opiera się na motywie samotności, potrzebie otaczania się ludźmi oraz wspólnego świętowania. Tak jak w poprzednich świątecznych tomach serii, Widmark wzorując się na symbolicznej postaci ,,Grincha” pokazuje, że za rujnowaniem innym świąt często stoją trudne emocje oraz poczucie wykluczenia. Uczy, że zamiast kogoś potępiać, warto spróbować zrozumieć jego historię i intencje.


Dla kogo jest ta książka?
Oficjalnie Święta w Valleby. Szopka w kościele to książka przeznaczona dla dzieci od 6. lat, ale moim zdaniem znacznie lepiej (szczególnie z łamigłówkami) poradzą sobie uczniowie pierwszych klas szkoły podstawowej:
- dzieci 8+ mogą samodzielnie prowadzić śledztwo i rozwiązywać zadania,
- młodszym warto towarzyszyć przy trudniejszych aktywnościach.
Ta pozycja spodoba się:
- fanom serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai,
- dzieciom lubiącym zagadki i szukanie szczegółów na ilustracjach,
- nauczycielom i bibliotekarzom, którzy szukają czegoś pomiędzy klasyczną lekturą a książką z zadaniami.
Jak wypada na tle wcześniejszych świątecznych tomów?
Na stronie znajdziecie także inne świąteczne pozycje tego cyklu:
- Święta w Valleby. Wielka awaria prądu – o niespodziewanej ciemności w miasteczku i poszukiwaniach zaginionych prezentów,
- Święta w Valleby. Niespodziewane prezenty – o Rune z hotelu, który na nowo uczy się przeżywać Boże Narodzenie.
Święta w Valleby. Szopka w kościele dobrze uzupełnia tę „świąteczną trójkę”. Jeśli macie w domu poprzednie tomy, nowa część jest naturalnym dopełnieniem kolekcji. Znajdziecie ją na stronie wydawnictwa Zakamarki.
FAQ, czyli pytania, na które warto znać odpowiedzi
Od jakiego wieku polecasz książkę Święta w Valleby. Szopka w kościele?
Wydawca wskazuje wiek 6+, ale moim zdaniem najlepiej odnajdą się w niej dzieci około 8+. Młodsi czytelnicy poradzą sobie z fabułą, natomiast przy trudniejszych łamigłówkach i zadaniach mogą potrzebować wsparcia dorosłego.
Czy trzeba znać wcześniejsze tomy Biura Detektywistycznego Lassego i Mai, żeby zrozumieć tę część?
Nie, Święta w Valleby. Szopka w kościele to zamknięta historia. Dziecko bez problemu odnajdzie się w fabule, nawet jeśli będzie to jego pierwsze spotkanie z Lassem i Mają.
Jakiego rodzaju łamigłówki pojawiają się w książce?
Zadania są mocno oparte na uważnym przyglądaniu się ilustracjom, szukaniu szczegółów, logicznym myśleniu i czytaniu prostych komunikatów. Czasem trzeba coś policzyć, czasem dopasować elementy, czasem wypatrzeć brakujący detal. To aktywności, które wzmacniają spostrzegawczość, cierpliwość i czytanie ze zrozumieniem.
Czy wątek religijny jest bardzo mocno podkreślony? Czy książka nadaje się do klasy o zróżnicowanym światopoglądowo składzie?
Akcja rozgrywa się w kościele, a punktem wyjścia jest szopka i zniknięcie figurki Jezusa, ale historia nie jest próbą katechizowania kogokolwiek. Autor pokazuje mieszkańców o różnych postawach i nastawieniu do świąt. Główny akcent spoczywa na samotności, potrzebie bycia wśród ludzi i wspólnotowym przeżywaniu Bożego Narodzenia. To dobry fundament do rozmowy o świętach – także w klasach, gdzie dzieci różnie podchodzą do religii.
Czy to dobra propozycja na prezent świąteczny dla dziecka?
Tak – zwłaszcza jeśli szukacie czegoś więcej niż „tylko” opowieści. Książka łączy fabułę z łamigłówkami i dodatkowymi aktywnościami, więc może angażować młodego odbiorcę przez cały grudzień.
Czy książka sprawdzi się jako samodzielna lektura dla niechętnego czytelnika?
Jeżeli dziecko lubi zagadki czy szukanie szczegółów na ilustracjach, ma dużą szansę się w nią wciągnąć. Krótkie rozdziały, szczegółowe obrazki oraz konieczność podejmowania samodzielnych decyzji dają mnóstwo satysfakcji i potrafią przekonać do siebie nawet opornych czytelników.








