Czasami coś nie wzbudza naszego zaufania bez specjalnego powodu. Możemy łatwo zrazić się do zupy ogórkowej, pobliskiej kawiarni czy… koni. Bohaterka książki Czy konie da się lubić? reprezentuje właśnie ten ostatni przykład. Lena nie jest koniarą. Nie marzy o galopowaniu po łące ku zachodowi słońca i zdecydowanie nie planuje wakacji pachnących sianem. A jednak, właśnie takie wakacje zaplanował dla niej los (a właściwie to rodzice).
Natasza Socha, autorka wielu książek dla dorosłych i kilku pozycji dla młodszych czytelników, powraca z nową serią literatury dziecięcej. Lena i Hector to cykl skupiony na więzi dwunastolatki z koniem o imieniu Hector – koniecznie pisanym z literką „c”.
Z przyjemnością daję też znać, że pierwszy tom objęłam swoim bajkochłonkowym patronatem medialnym.
➜ Tytuł: Czy konie da się lubić?
➜ Autorka: Natasza Socha
➜ Ilustracje: Justyna Hołubowska-Chrząszczak
➜ Wydawnictwo: Dwukropek
➜ Rok wydania: 2026
➜ Objętość: prawie jak encyklopedia!
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: bardzo przyjemna
Wakacje bez internetu?
Lena trochę nałobuzowała w szkole. Rodzice postanawiają więc, że musi odpocząć od internetu i dziwnych pomysłów, po czym wysyłają ją na calutkie dwa miesiące wakacji do cioci na wieś. U cioci Zuzy nie ma Wi-Fi, telewizji ani konsoli. Jest za to kogut budzący wszystkich o piątej rano, są obowiązki, zwierzęta i Hector – czyli koń, który znacząco przerasta Lenę, i to nie tylko wzrostem.
Autorka stworzyła bohaterkę, z którą łatwo utożsamią się typowe mieszczuchy. Lena to postać, która zdecydowanie nie daje się szybko oczarować naturą. Tęskni za koleżankami, grami, komputerem i komiksami. Marudzi, buntuje się, zdarza się, że popełnia błędy. Jest w niej dużo dziecięcej przekory, ale też potrzeba bycia zauważoną i potraktowaną poważnie.


Jak oswoić konia… i odkryć samą siebie?
Czy konie da się lubić? to książka dla dzieci o koniach, ale nie tylko dla tych odbiorców, którzy są ich największymi entuzjastami. Co nie znaczy, że nie można z niej dowiedzieć się wielu praktycznych rzeczy. Dzięki lekturze zdobywa się wiedzę dotyczącą opiekowania się koniem, czesania go, tego, do czego służy kopystka, czym są kantar i uwiąz oraz dlaczego przy jedzeniu lepiej nie wspominać, co konie mają wspólnego z jabłkami. Te informacje pojawiają się naturalnie wplecione w fabułę, jako część codzienności Leny.
Dziewczynka szybko odkrywa, że konia nie da się rozpracować, jak gry komputerowej. Trzeba do niego mówić, obserwować go, zachować cierpliwość i być choć minimalnie otwartym na nową znajomość. Hector rozumie znacznie więcej, niż Lena przypuszcza, ale nie oznacza to, że od razu stanie się jej najlepszym przyjacielem.


Wieś i inna jakość spędzania czasu
Jednym z najciekawszych tematów Czy konie da się lubić? jest czas spędzany na wsi, ukazany jako doświadczenie pełniejsze, bardziej konkretne. Na wsi trzeba coś zrobić, komuś pomóc, pójść na spacer, pogapić się na gwiazdy, których w mieście często w ogóle nie widać. Można też trochę się ponudzić, ale nawet ta nuda jest produktywna, bo prowadzi do ciekawych rozmyślań oraz prawdziwego odprężenia.
Lena pielęgnuje swoją pasję do rysowania i powoli odkrywa, że z własnych osiągnięć naprawdę można być dumnym. Jej relacja z Hectorem buduje się przez drobne czynności: czesanie, sprzątanie, karmienie, powtarzanie tych samych gestów. Ale też przez wydarzenia o znacznie większym znaczeniu, w których na szali waży się nawet ludzkie (czy psie) życie.
Koza Julita i skutki wszystkich psikusów
W książce znalazłam nawet swoją imienniczkę. Co prawda jest to koza Julita, która ma wyraźną tendencję do pakowania się w kłopoty, ale zawsze to jakieś powiązanie. 😉 Subtelny humor w historii równoważy poważniejsze wątki: odpowiedzialność, konsekwencje, oswajanie lęku i uczenie się, że wszystkie psikusy mają swoje skutki.
Dodatkowo, tekst przeplatany jest ilustracjami Justyny Hołubowskiej-Chrząszczak, które są lekkie, pełne charakteru i dobrze podkreślają wakacyjny, sielski klimat opowieści.



Dla kogo jest książka Czy konie da się lubić?
To bardzo dobra propozycja dla dzieci mniej więcej od 9 roku życia, zwłaszcza tych, które lubią książki o zwierzętach, wakacjach, przygodach i bohaterkach z charakterem (lub charakterkiem). Spodoba się też czytelnikom, którzy niekoniecznie są fanami koni – wręcz przeciwnie, największa siła tej historii polega właśnie na tym, że więź Leny i Hectora rozwija się powoli, w swoim tempie.
Na końcu lektury można się nawet wzruszyć. Czy konie da się lubić? to nie tylko opowieść o dziewczynce skazanej na wakacje bez internetu, ale historia o tym, że czasem coś, czego najbardziej nie chcemy, okazuje się dokładnie tym, czego potrzebowaliśmy.
Sprawdzajcie jej dostępność na stronie Wydawnictwa Dwukropek.
FAQ, czyli pytania, na które warto znać odpowiedzi
O czym jest książka Czy konie da się lubić?
Czy konie da się lubić? Nataszy Sochy to pierwszy tom serii Lena i Hector. Opowiada o dwunastoletniej Lenie, która po szkolnym psikusie zostaje wysłana na wakacje do cioci na wieś. Zamiast internetu, komputera i koleżanek czekają tam na nią obowiązki, zwierzęta oraz koń Hector, do którego dziewczynka początkowo nie ma zbyt wiele zaufania.
Co to jest seria Lena i Hector?
Lena i Hector to nowa seria książek dla dzieci o relacji dwunastolatki z koniem o imieniu Hector. Pierwszy tom, Czy konie da się lubić?, pokazuje początek tej znajomości, który wcale nie jest łatwy, ale stopniowo przeradza się w ważną więź.
Dla jakiego wieku jest książka Czy konie da się lubić?
Książka najlepiej sprawdzi się dla dzieci od około 9 roku życia. To dobra propozycja dla czytelników w wieku 9–12 lat, szczególnie tych, którzy lubią książki o zwierzętach, wakacjach, wsi, przygodach i bohaterach z charakterem.
Czy Czy konie da się lubić? to książka tylko dla fanów koni?
Nie. To książka o koniach, ale nie tylko dla koniarzy. Lena sama nie jest wielką miłośniczką koni, dlatego młodzi czytelnicy mogą razem z nią stopniowo oswajać temat stajni, opieki nad zwierzęciem i budowania relacji z Hectorem.
Czy książka Czy konie da się lubić? porusza temat wakacji bez internetu?
Tak. Jednym z ważnych tematów książki są wakacje bez internetu, telewizji i konsoli. Lena trafia na wieś, gdzie musi odnaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości oraz przyzwyczajeniom. Dzięki temu zaczyna więcej obserwować, myśleć, rysować, rozmawiać i odkrywać, że czas offline wcale nie musi być czasem straconym.









