Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze bawiłam się przy książce o spełnionych obietnicach zemsty, okaleczeniach, złych macochach i księżniczkach, którym patriarchat urządził z życia jesień średniowiecza. Na końcu wszyscy umierają. Brudna prawda o bajkach dla dzieci Lou Lubie to komiks, który przeprowadza na baśniach sekcję zwłok – jednocześnie poddając je bardzo dogłębnej analizie i oprószając smakowitą mieszanką czarnego humoru oraz wykładu z historii kultury.
To książka raczej dla dorosłych, ale jej najważniejszy wniosek dotyczy również dzieci. Baśnie warto czytać. Nie tylko te wygładzone oraz uwspółcześnione. Baśnie są po to, żeby pozwolić sobie czasem na strach i niedogodności nieszczęśliwych zakończeń. Najlepiej oczywiście pod kocem oraz z ciepłym kakao – a także z dorosłym, który kojącym głosem przeczyta: „dawno, dawno temu i daleko stąd”; upewniając, że wszystko co złe, nie znajduje się przecież zbyt blisko nas.
➜ Tytuł: Na końcu wszyscy umierają. Brudna prawda o bajkach dla dzieci
➜ Scenariusz: Lou Lubie
➜ Rysunki: Lou Lubie
➜ Tłumaczenie: Wojciech Birek
➜ Wydawnictwo: Timof Comics
➜ Rok wydania: 2026
➜ Objętość: więcej niż sto
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: wybitna
Grimm, Perrault, Basile – jak różnią się ich baśnie
Lou Lubie rozkłada najsłynniejsze historie na części pierwsze i pokazuje, jak bardzo różniły się wersje spisane przez baśniową „trójcę”: braci Grimm, Charles’a Perraulta i Giambattistę Basilego. To trochę jak porównywanie trzech rodzinnych przepisów na sernik. Niby wszyscy zmierzają w tym samym kierunku, ale u jednych są rodzynki, a u drugich ktoś włożył do pieca nie to, co trzeba (i na zbyt długo).
Autorka w sposób niezwykle swobodny i błyskotliwy porządkuje baśnie, dzieli je na kategorie, zagląda do ich źródeł oraz oprawia w ramkę psychoanalizy. Nie zapomina wspomnieć o pochodzeniu dawnych podań ustnych, nawiązuje do popularnych filmów Disney’a, dzieli baśnie według płci i sprawdza procentowy udział mężczyzn oraz kobiet w tych najsłynniejszych historiach. Pochyla się również nad twórczością Andersena oraz rozważa jego utożsamianie się z… Arielką.



Czy dzieci naprawdę trzeba chronić przed każdą strasznostką?
Na końcu wszyscy umierają. Brudna prawda o bajkach dla dzieci sprawiły mi tym większą radość, bo ostatnio pisałam artykuł o Jasiu i Małgosi w nowej interpretacji Stephena Kinga. Tam również pochyliłam się nad współczesnym odbiorem baśni, ale i zagadnieniu związanym ze strachem… sięgania po tego rodzaju literaturę (bo teraz mało kto przekazuje je ustnie). Przecież baśń to jeden z najbezpieczniejszych poligonów do testowania lęku. Baba Jaga jest przerażająca, ale finalnie zostaje skutecznie spacyfikowana. Wilk może połknąć babcię, ale nie wyskoczy spod łóżka na warszawskim Mokotowie.
Oczywiście nie chodzi o to, żeby serwować kilkulatkowi literacki horror na dobranoc. Mam na myśli bardziej to, żeby nie odbierać baśniom ich pierwotnej funkcji. Disneyowskie księżniczki niewiele mają wspólnego z prawdziwymi baśniami. To historie od oswajania tego, co trudne: samotności, zazdrości, śmierci, niesprawiedliwości, głodu, przemocy, straty czy dorastania.




Brudna prawda bywa potrzebna
Lubie (co za wspaniałe nazwisko!) pokazuje też, że niektóre baśnie znikały albo zmieniały się pod wpływem ówczesnej „poprawności politycznej”. Każda epoka miała własne nożyczki i własną listę niewygodnych tematów. Współcześnie równie chętnie sięgamy po korektor, ale skupiamy się na wymazywaniu czegoś zgoła innego – przemocy, nierówności społecznej, braku różnorodności czy zgody na zniewolenie.
Dlatego Na końcu wszyscy umierają jest taką radosną, inteligentną prowokacją. Śmieszy, ale zarazem nie spłyca. Przypomina, że baśnie nie przetrwały dlatego, że były grzeczne oraz jasno formułowały morały. Przetrwały, bo są uniwersalne i ponadczasowe. Bawią oraz uczą z tą samą intensywnością, co niegdyś.




To komiks dla dorosłych, ale po jego lekturze łatwiej zrozumieć, dlaczego dzieci też potrzebują baśni – i to tych nie odartych ze wszystkich strasznostek. Jestem absolutnie zachwycona tą książką. Mam nadzieję, że będziecie się przy niej bawić równie dobrze, co ja. Polecam odbiorcom powyżej 16 lat.
Sprawdzajcie jej dostępność na stronie Wydawnictwa Timof Comics.
FAQ, czyli co warto wiedzieć o Na końcu wszyscy umierają
O czym jest książka Na końcu wszyscy umierają Lou Lubie?
Na końcu wszyscy umierają. Brudna prawda o bajkach dla dzieci to komiks popularnonaukowy o baśniach, ich dawnych wersjach, mrocznych motywach i zmianach, które przez lata wprowadzali autorzy, wydawcy oraz które zmieniały się na skutek kolejnych epok. Lou Lubie pokazuje, że znane historie o Kopciuszku, Roszpunce, Jasiu i Małgosi czy Śpiącej Królewnie wcale nie zawsze były tak grzeczne, jak ich współczesne wersje.
Czy Na końcu wszyscy umierają to książka dla dzieci?
Nie, to książka raczej dla dorosłych i starszych czytelników, choć opowiada o bajkach kojarzonych z dzieciństwem. Jej humor, kontekst kulturowy, odniesienia do przemocy, seksualności, psychoanalizy i historii baśni sprawiają, że najlepiej czytać ją jako błyskotliwy komiks dla dorosłych miłośników literatury, folkloru oraz popkultury.
Dlaczego warto przeczytać Na końcu wszyscy umierają?
Warto, bo Lou Lubie w zabawny i bardzo przystępny sposób pokazuje, skąd wzięły się najsłynniejsze baśnie i jak bardzo różniły się ich wersje spisane przez braci Grimm, Charles’a Perraulta czy Giambattistę Basilego. To książka, po której inaczej patrzy się na klasyczne bajki, ich morały, okrucieństwo i ukryte społeczne mechanizmy.









