Połączenie Everdell i Frostpunka? Everdell: Srebrnoszrony – recenzja ekscytującej gry planszowej

W uniwersum Everdell istnieje miejsce, gdzie ze względu na sąsiedztwo imponujących rozmiarów góry, prawie zawsze pada śnieg. To Srebrnoszrony – kraina, w której małe stworzenia nauczyły się żyć w symbiozie z wielkimi, potężnymi mieszkańcami szczytu.

Brzmi jak kolejna urocza odsłona bajkowego świata? Tylko częściowo. Everdell: Srebrnoszrony zachowuje bowiem charakterystyczne ciepło serii tych kultowych planszówek, ale jednocześnie wprowadza do niej kilka nowych, ekscytujących elementów. To samodzielna gra planszowa, która najprościej daje się opisać jako połączenie… Everdell i Frostpunka. Nadal zadaniem graczy jest zbudowanie w niej własnego miasteczka, wysyłanie robotników i zagrywanie kart, ale tym razem musimy też odśnieżać, podtrzymywać ogień i mierzyć się z naturą, która nieustannie próbuje pokrzyżować nam plany.

Tytuł: Everdell: Srebrnoszrony
Autorzy: James A. Wilson, Clarissa A. Wilson
Ilustracje: Enggar Adirasa, Lukas Siegmon
Wydawnictwo: Rebel
Rok wydania: 2026

Czas gry: ok. 90 minut
Liczba graczy:  od 1 do 4 osób
Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
Ocena ogólna: wybitna

Everdell: Srebrnoszrony – co to za gra?

Everdell: Srebrnoszrony to samodzielna gra planszowa osadzona w uniwersum znanym z bestsellerowego Everdell. Nie jest dodatkiem do podstawowej wersji planszówki, więc do rozgrywki nie potrzeba żadnego wcześniejszego pudełka z serii. 

Gracze wcielają się w opiekunów społeczności małych stworzeń, które próbują rozwijać swoje miasta w surowym, zimowym krajobrazie. Wysyłają robotników na pola akcji, zdobywają zasoby, zagrywają karty stworzeń i budowli, realizują misje oraz starają się zgromadzić jak najwięcej punktów zwycięstwa.

Jeżeli graliście już wcześniej w Evedell, to pewnie brzmi to dla Was znajomo. Choć pozycja ma wiele wspólnych elementów, szybko jednak okaże się, że Srebrnoszrony nie jest tylko tą samą mechaniką osadzoną w nieco innej scenografii. To właśnie zimowy krajobraz staje się dla tej planszówki inspiracją – stwarza dla uczestników gry nowe wyzwania, ale też urozmaica wizualnie całą zabawę. 

Samodzielna gra, ale z wyraźnymi nawiązaniami do Everdell

Everdell: Srebrnoszrony jest jednocześnie znajoma i zaskakująca. Twórcy pozostawili elementy, za które gracze pokochali tę serię, czyli zwierzęcych bohaterów, piękne ilustracje, bajkowy klimat i poczucie, że uczestniczymy w czymś więcej niż tylko ekonomicznej rozgrywce. Everdell od zawsze miało w sobie narracyjny urok, a dzięki kilku smaczkom w instrukcji, można w Srebrnoszronach naprawdę fajnie wczuć się w klimat.

Gdy Everdell zmienia się we Frostpunka

Właśnie kiedy zaczęłam zagłębiać się w instrukcję, od razu przyszło mi do głowy, że Everdell: Srebrnoszrony to trochę taka baśniowa interpretacja Frostpunka. Oczywiście z przymrużeniem oka, bo przede wszystkim jest to wciąż gra rodzinna, a nie zaawansowana symulacja katastrofy klimatycznej.

W podstawowym Everdell najważniejsze było rozwijanie swojego miasteczka. W Srebrnoszronach pojawia się dodatkowo konieczność bieżącego reagowania na trudne warunki. Śnieg może przykrywać pola akcji, karty w dolinie oraz karty składające się na nasze miasteczko. Przykryta karta nie przynosi żadnych korzyści, dopóki nie zostanie ,,odśnieżona”. W tym celu niezbędny będzie ogień. Istnieje kilka sposobów, żeby go zdobyć. Sam jednak zamysł oraz symbolika sprawiają, że trudno odmówić tej pozycji logiki oraz trudnej do wyartykułowania przytulności.

Wielcy mieszkańcy szczytu oraz imponująca góra

Ogień przydaje się także do rozpalania ognisk oraz zjednywania sympatii wielkich mieszkańców szczytu góry. Góra jest bowiem elementem, który znacząco wysuwa się na pierwszy plan w Everdell: Srebrnoszrony. W pudełku znajdziecie bowiem wielki, trójwymiarowy model do złożenia – z miejscem na 4 pionki stosów sygnałowych. Na samym szczycie przewidziano z kolei miejsce na stos żetonów śniegu (bardzo pomysłowe!).

Karty dużych stworzeń znajdują się na zboczu góry. Ich bohaterowie mogą powiększyć naszą pulę punktów oraz zaoferować nam rozmaite, jednorazowe profity. Co ciekawe, w pudełku znajdziecie również mniejszą planszetkę góry, jeżeli chcecie, żeby Wasza rozgrywka była bardziej kompaktowa (nie jestem fanką tego rozwiązania 😉 Zdecydowanie warto złożyć swoją dużą górę, bo wygląda ona fenomenalnie).

Co jeszcze znajdziecie w pudełku?

Planszówka składa się także na pięknie wydaną planszę z zaznaczoną Dolinką, Gildią (wprowadzającą również nowe mechaniki), miejscami do poboru zasobów oraz małą legendą z porami roku czy podpowiedziami. W pudełku znajdziecie także aż 123 karty talii, 27 kart dużych stworzeń, 28 kart nizinnych i 14 kart misji wyżynnych pozwalających gromadzić punkty oraz będących główną osią misji. 

24 karty burzy śnieżnej będą wskazywać Wam w których miejscach należy położyć żetony śniegu, a drewniane pionki robotników (pand (wyglądających trochę jak wiewiórki), pingwinów, zajęcy oraz sokołów) z czterema podstawkami nart śnieżnych do założenia (świetny pomysł!), przyniesie Wam sporo radości.

Czy Everdell: Srebrnoszrony jest trudniejszy od podstawowej wersji?

Tak, Everdell: Srebrnoszrony może sprawiać wrażenie bardziej wymagającej niż klasyczne Everdell. Mam wrażenie, że trzeba na początku zapamiętać więcej zasad oraz od razu założyć, że przyda się sporo ognia na pozbywanie się śniegu. Kiedy jednak rozegracie kilka partii, zobaczycie że właściwie pod kątem poziomu skomplikowania nie ma dużej różnicy.

A co więcej, ta gra może być wręcz bardziej satysfakcjonująca dla osób, które znają już Everdell i szukają czegoś nowego, świeżego. Srebrnoszrony są grą, której zasady łatwo się przyswaja, ale nie zaszkodzi podczas zabawy o ciutkę skupienia.

Co wyróżnia Srebrnoszrony?

Oprócz wspomnianego już śniegu, ognia i wielkich stworzeń, zmieniają się nieco wydarzenia, stające się bardziej złożonymi misjami. Pojawia się także ciekawa postać Strażnika, który dostaje dwie dodatkowe umiejętności względem pozostałych robotników – co jest też związane ze strategią pozbywania się śniegu na planszy oraz z talii graczy.

Dla kogo jest Everdell: Srebrnoszrony?

Everdell: Srebrnoszrony będzie świetnym wyborem dla osób, które lubią gry strategiczne o budowaniu miasta, planowaniu akcji i tworzeniu kombinacji z kart. To propozycja dla graczy, którzy chcą poczuć klimat Everdell, ale jednocześnie oczekują jakiegoś przełamania, a może po prostu chcą się zmierzyć z tą bardziej zimową wersją planszówki.

Polecam ją wszystkim powyżej 10 lat. Gra sprawdzi się równie dobrze jako pozycja rodzinna jak i ta rozgrywana wśród dorosłych przyjaciół na wieczorze planszówkowym.

Grę do recenzji przekazało:


FAQ, czyli pytania, na które warto znać odpowiedzi

Czy Everdell: Srebrnoszrony to dodatek do gry Everdell?

Nie. Everdell: Srebrnoszrony to samodzielna gra planszowa osadzona w uniwersum Everdell. Do rozgrywki nie jest potrzebna podstawowa wersja gry ani żaden wcześniejszy dodatek.

O czym jest gra Everdell: Srebrnoszrony?

Everdell: Srebrnoszrony przenosi graczy do zimowej krainy, w której małe stworzenia budują swoje miasta w cieniu wielkiej góry. W trakcie rozgrywki trzeba zdobywać zasoby, zagrywać karty, realizować misje, odśnieżać zasypane pola i podtrzymywać ogień.

Czym Everdell: Srebrnoszrony różni się od klasycznego Everdell?

Największą różnicą jest mechanika śniegu i ognia. Śnieg może blokować pola akcji oraz karty, a ogień pozwala je odśnieżać i odzyskiwać kontrolę nad miastem. Dzięki temu Srebrnoszrony są bardziej wymagające, taktyczne i mniej beztroskie niż podstawowe Everdell.

Ile osób może grać w Everdell: Srebrnoszrony?

W Everdell: Srebrnoszrony może grać od 1 do 4 osób. Gra oferuje zarówno rozgrywkę wieloosobową, jak i wariant solo.

Ile trwa rozgrywka w Everdell: Srebrnoszrony?

Czas rozgrywki zależy od liczby graczy i znajomości zasad (a także przygotowania komponentów gry – dajcie sobie na to co najmniej pół godziny), ale zazwyczaj mieści się w przedziale od około 30 do 120 minut. Pierwsze partie mogą potrwać dłużej, ponieważ gracze poznają nowe karty oraz misje.

Dla jakiego wieku jest Everdell: Srebrnoszrony?

Grę polecam graczom od 10. roku życia. Ze względu na większą liczbę zależności i konieczność planowania najlepiej sprawdzi się u dzieci, młodzieży oraz dorosłych, którzy lubią strategiczne gry planszowe.

Czy Everdell: Srebrnoszrony przypomina Frostpunka?

Pod względem klimatu można znaleźć pewne podobieństwo. Everdell: Srebrnoszrony łączy bajkowy świat małych stworzeń z motywem zimy, ognia i przetrwania. Nie jest jednak tak ciężką i wymagającą grą jak Frostpunk. To raczej rodzinno-strategiczna planszówka z wyraźnym survivalowym akcentem.

Czy w Everdell: Srebrnoszrony gracze sobie pomagają?

Tak, ta gra ma sporo możliwości pomocy pozostałym graczom, ale istnieje także jej bardziej rywalizacyjna forma. Srebrnoszrony oferuje także więcej integracji między uczestnikami zabawy, niż podstawowa wersja gry.

Czy warto kupić Everdell: Srebrnoszrony?

Warto, jeśli lubisz Everdell i szukasz bardziej wymagającej, zimowej odsłony tej serii. To dobry wybór dla osób, które cenią budowanie miasta, zagrywanie kart, planowanie akcji i mechaniki mocno połączone z klimatem gry.

Poprzedni wpis
Ble, czyli zadziwienie przez obrzydzenie. Recenzja książki Beki, smarki, pierdy czyli obrzydliwy świat zwierząt
Tags: +10, +100, +11, +12, +13, +14, +15, +16, +17, +18, 2026, budowanie miasta, Clarissa A. Wilson, Enggar Adirasa, Everdell, Everdell recenzja, Everdell Silverfrost, Everdell: Srebrnoszrony, Frostpunk, gra planszowa, gra planszowa dla fanów Everdell, gry dla 1 osoby, gry dla 2 osób, gry dla dorosłych, gry dla dzieci 10+, gry planszowe, gry planszowe Rebel, gry rodzinne, gry strategiczne, gry z pięknymi ilustracjami, James A. Wilson, Lukas Siegmon, planszówka, planszówki dla rodziny, Rebel, recenzja gry planszowej, Wilson, Wydawnictwo Rebel, zimowa gra planszowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

O BAJKOCHŁONCE

Julita Pasikowska-Klica

Moja miłość do książek zrodziła się zanim jeszcze nauczyłam się czytać. Zapach świeżego druku
i szeleszczące kartki pełne przygód były dla mnie tajemnicą, którą chciałam jak najszybciej odkryć.

Na co dzień sięgam po różne tytuły, ale to właśnie bajki mają w mojej biblioteczce miejsce szczególne.

Możesz dowiedzieć się więcej klikając w zakładkę o mnie!

Moja autorska książka

Pisz recenzje z Bajkochłonką!

Losowa recenzja