Wszyscy gracze Wiedźmina 3 wstrzymali jakiś czas temu oddech. CD Projekt RED i wydawnictwo Rebel postanowili zrobić coś, co zawsze wydawało się tylko kwestią czasu. Światło dzienne ujrzał Gwint. Legendarna gra karciana. Nasza (moja i męża) ciekawość była podwójna. Chcieliśmy sprawdzić ją z dwóch perspektyw: mojej – osoby, która dawno temu grała w cyfrowego Gwinta, ale niewiele już z niego pamięta – oraz mojego męża, który jest wiernym fanem wersji na PS5.
Szybko okazało się, że pudełkowy Gwint jest dokładnie tym, czego się po nim spodziewaliśmy. To wierna i zaskakująco intensywna planszowa reinterpretacja jednej z najbardziej kultowych minigier w historii gier wideo.
➜ Tytuł: Gwint: Legendarna gra karciana
➜ Autor: CD Projekt
➜ Ilustracje: CD Projekt
➜ Wydawnictwa: Rebel
➜ Rok wydania: 2025
➜ Czas gry: około 15 – 20 minut
➜ Liczba graczy: od 1 do 5 osób
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: bardzo przyjemna
Co to za gra i dla kogo powstała?
Gwint. Legendarna gra karciana to strategiczna gra karciana przeznaczona głównie dla fanów Wiedźmina 3. Pod kątem mechaniki pozostaje bardzo blisko swojej cyfrowej, pierwotnej wersji. Zasady opierają się na punktowaniu jednostek, zarządzaniu talią 10 kart na ręce, planowaniu rund i taktycznym „pasowaniu”, by wygrać całą partię.
To gra wyraźnie skierowana do dojrzałych graczy – zarówno przez tematykę, jak i charakterystyczny, momentami niewybredny humor obecny na kartach. Najlepiej sprawdza się jako tytuł do grania z bliskimi, przyjaciółmi lub w stałej ekipie graczy. Oferuje tryb solo i drużynowy, jednak to właśnie rozgrywka 1 na 1 jest jej największym atutem. To coś, co wyróżnia ją od edycji cyfrowej, gdzie można spędzić czas przy Gwincie nie tylko z kimś realnym, ale też kimś kogo realnie znamy.


Pierwsze wrażenie i wykonanie
Pod względem jakości wykonania Gwint wypada solidnie. Karty są dobrej jakości, przyjemne w dotyku i mają dedykowane miejsca w pudełku. W środku znajdziemy również kartonowe żetony, planszę oraz duży plakat pełniący funkcję bardziej rozbudowanej planszy.
Ten ostatni element mógłby być bardziej dopracowany. Plakat robi dobre wrażenie wizualne, ale po rozłożeniu zajmuje bardzo dużo miejsca i jest wykonany z materiału, który łatwo się zużywa oraz przede wszystkim bardzo gniecie. Przy pierwszych partiach graliśmy dosłownie na podłodze, bo stół okazał się zbyt mały. Szkoda, że nie zdecydowano się na trwalszą, bardziej „premium” formę, jaką znamy np. z Wiedźmin: Ścieżka przeznaczenia. Nawet kosztem wyższej ceny.
Mimo to całość oferuje kolekcjonerską satysfakcję – to jedna z tych pozycji, które dobrze wyglądają na półce i cieszą same z siebie, choćby przez wzgląd na tak wierne naśladowanie uniwersum, z którego pochodzą.



Gwint – instrukcja gry
Instrukcja jest zwięzła i czytelna, ale prawdziwym wyzwaniem jest opanowanie kart, ikon oraz ich zależności. Jeśli jedna osoba zna Gwinta z gry komputerowej, a druga nie – rozgrywka szybko staje się niesprawiedliwa więc mało satysfakcjonująca. To bardzo ważna cecha tej gry.
Gwint jest najlepszy wtedy, gdy obaj gracze są na podobnym poziomie zaawansowania. W przeciwnym wypadku różnica doświadczenia potrafi odebrać przyjemność jednej ze stron.
Przygotowanie do gry jest szybkie. Można budować własne talie lub zdać się na ich losowość. Jedna partia trwa około 15–20 minut, dlatego trudno sobie odmówić kolejnych i kolejnych rewanżów 😉
Dynamika rozgrywki, czyli przyjrzyjmy się frakcjom
Jednym z najmocniejszych elementów Gwinta są frakcje. Każda z nich ma własny styl, tempo gry i charakterystyczne mechaniki, które realnie wpływają na dynamikę rozgrywki. Różnorodność talii sprawia, że ta sama gra potrafi wyglądać zupełnie inaczej w zależności od tego, kto siedzi po drugiej stronie stołu oraz jaką frakcję wybrał.
To właśnie frakcje budują regrywalność, pozwalają rozwijać własny styl gry i dają satysfakcję kolekcjonerską – kompletowanie kart i eksperymentowanie z taliami to jedna z największych przyjemności płynących z tej gry.
Im lepiej dopracowana talia, tym większa przyjemność z rozgrywki. Gwint zdecydowanie nagradza planowanie, pamięć i umiejętność przewidywania ruchów przeciwnika.



Czy wersja pudełkowa Gwinta ma sens?
Tak, pod warunkiem że trafi na odpowiedniego odbiorcę. To karcianka, która ukazuje pełen potencjał w rękach fanów Wiedźmina 3. Dla nich będzie nostalgicznym powrotem do świata, który już znają – i zarazem stanie się bardzo trafionym prezentem. Dla osób przypadkowych może okazać się zbyt hermetyczna czy niepotrzebnie skomplikowana (szczególnie przez ciągłe liczenie punktów). Gwint nie jest grą uniwersalną. To gra dedykowana pod konkretnego gracza. Dla fanów – znakomita. Dla reszty – raczej warto traktować ją w kategorii ciekawostki.
Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Rebel:
FAQ, czyli pytania, na które warto znać odpowiedzi
Czy Gwint od Rebel to ta sama gra co minigra w Wiedźminie 3?
Tak, mechanicznie bardzo wiernie naśladuje cyfrową wersję Gwinta znaną z Wiedźmina 3.
Ile trwa jedna rozgrywka w Gwinta?
Średnio 15–20 minut.
Czy w Gwinta można grać solo?
Tak, gra oferuje tryb solo, ale największą frajdę przynosi rozgrywka z drugim graczem.
Czy Gwint to dobra gra na prezent?
Tak, szczególnie dla fanów Wiedźmina 3.
Czy gra jest trudna?
Próg wejścia jest umiarkowany, ale pełna przyjemność z gry wymaga poznania kart i symboli.










