➜ Tytuł: Lucek, Ludwika i sprawa Świętego Jogurta
➜ Autor: Mateusz Pakuła
➜ Ilustracje: Tomasz Minkiewicz
➜ Wydawnictwo: Agora dla dzieci
➜ Rok wydania: 2025
➜ Objętość: więcej niż sto
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: bardzo przyjemna
Jest spora grupa ludzi na świecie, która chce w coś wierzyć. Niektórzy wierzą, bo tak im łatwiej, inni – bo po prostu tak czują.
Lucek, Ludwika i sprawa Świętego Jogurta
Zarówno ci, którzy wierzą w rzeczy niewidzialne, jak i ci kierujący się w życiu tylko twardymi, naukowymi faktami, mają prawo robić co im się żywnie podoba (pod warunkiem, że nie przekraczają tej cienkiej granicy prowadzącej do naprzykrzania się i utrudniania codzienności tych drugich).
I to nie jest popularny temat w literaturze dziecięcej, bo o nim nawet wielu dorosłych chyba boi się trochę rozmawiać. Dlatego, kiedy zaczęłam czytać Lucka, Ludwikę i sprawę Świętego Jogurta pomyślałam najpierw, że: oj, ale będzie draka! A zaraz później – trzeba! Przecież trzeba to głośno powiedzieć.


Naiwność czy uznanie
Żyjemy w kulturze, w której dziecko wychowuje się zazwyczaj w duchu jakiejś religii. Ateizm nie jest popularną drogą, choć ostatnio wydaje się to zmieniać. Mateusz Pakuła, autor książki, ale także m.in. reżyser teatralny (jego doświadczenie dramaturgiczne czuć chociażby w dialogach, które są rozpisane jak ta lala), postanowił pokazać, że można inaczej.
W swojej książce dla dzieci, podszytej nieco filozoficznymi rozważaniami, przypomina o rozumie, a właściwie potrzebie logicznego podchodzenia do rzeczywistości. Żeby nie nabierać się na ,,cudowne” działanie suplementów, wymyślone twarze w korze drzewa czy inne, mało prawdopodobne rzeczy – trzeba czytać właśnie taką literaturę.
Objawienie Świętego Jogurta
W Lucek, Ludwika i sprawa Świętego Jogurta poznajemy bardzo miłą rodzinę, składającą się z rodziców, rodzeństwa oraz psa. Wszyscy postanawiają odwiedzić wujka Piotera, który w podobnym czasie staje się właśnie świadkiem paranormalnych odkryć na swoim kuchennym stole.
Okazuje się, że wujek został wybrańcem. Święty Jogurt nie tylko objawił się w jego własnym domu, ale dodatkowo – tylko do niego osobiście przemówił. Pomocny sąsiad/lokalny przedsiębiorca postanowił pomóc wujkowi w (słusznym) rozgłośnieniu sprawy, a następnie w jej… zmonetyzowaniu.



Rodzina ateistów kontra tłum
Święty Jogurt to bohater-karykatura. Przerysowany symbol będącym zlepkiem różnych religii i wierzeń. Rodzina głównych bohaterów jako ateiści, podchodzi do zaistniałej sytuacji czysto pragmatycznie.
Co nie znaczy, że nie musi mierzyć się z wieloma wyzwaniami – wręcz przeciwnie. Okazuje się, że bardzo łatwo uwierzyć w potężny jogurt, a trudno przebić się z sensownymi argumentami do zapalonego tłumu.
– No ale skoro człowiek umiera raz na zawsze i nikt go po śmierci nie rozlicza, nie nagradza ani nie karze, to po co właściwie być dobrym?
– Jeśli jesteśmy dobrzy tylko po to, żeby zyskać coś później, żeby zyskać nagrodę albo uniknąć kary, to nie jesteśmy naprawdę dobrzy – powiedziała Ludwika.
Mateusz Pakuła, Lucek, Ludwika i sprawa Świętego Jogurta, Rozdział 12 Koniec cudów, str. 135
Lucek, Ludwika i sprawa Świętego Jogurta jest memiczną książką napisaną świetnym językiem; pełną humoru, przewrotności oraz zuchwalstwa. To książka ważna społecznie, prowokująca do samodzielnego myślenia, gdzie obok ukazania różnych postaw i wyborów ludzi, skrywa się także jeszcze głębsze przesłanie – o nieprzepracowanej stracie i tęsknocie za zrozumieniem oraz pocieszeniem.
Polecam ją czytelnikom powyżej 11 roku życia. Mam nadzieję, że jest to początek serii, która z taką odwagą dalej będzie kontynuowana.
Link do strony wydawnictwa: https://agoradladzieci.pl/lucek-ludwika-i-sprawa-swietego-jogurta/








