Kiedy współcześnie myślimy o Hobbicie, przed oczami natychmiast pojawia się nam twarz Martina Freemana – z nieco dłuższymi, niż w innych filmach włosami. Smukła postać Iana McKellena czy wielkie, niemal zwierzęce oczy Golluma stworzonego na bazie kreacji Andy’ego Serkisa. Filmy Petera Jacksona tak mocno zapisały się w popkulturze oraz naszej świadomości, że dla wielu odbiorców stały się wręcz domyślnym obrazem Śródziemia.
Tym ciekawiej jest więc spojrzeć do pozycji Hobbit albo tam i z powrotem. Powieść graficzna – komiksu, który pokazuje Bilba, Gandalfa, krasnoludy i Smauga w sposób, jaki wyobrażano ich sobie, jeszcze zanim Jackson stworzył swoją trylogię.
Adaptacja Charlesa Dixona z ilustracjami Davida Wenzela ukazywała się pierwotnie w Stanach Zjednoczonych na przełomie lat 80. i 90-tych XX wieku. Trylogia z kolei wchodziła na ekrany od 2012 roku, czyli komiks wyprzedził filmy o dobrych ponad 20 lat.
Wiemy więc, że Wenzel nie mógł inspirować się Jacksonem, ale czy Jackson inspirował się Wenzelem? Sprawdźmy.

➜ Tytuł: Hobbit albo tam i z powrotem. Powieść graficzna
➜ Autor: J.R.R. Tolkien (adaptacja – Charles Dixon)
➜ Ilustracje: David Wenzel
➜ Tłumaczenie: Paulina Braiter
➜ Wydawnictwo: Zysk i S-ka
➜ Rok wydania: 2026
➜ Objętość: więcej niż sto
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: wybitna
Gandalf wygląda trochę zbyt znajomo
Najłatwiej zacząć od Gandalfa, czyli jednego z najbardziej charakterystycznych bohaterów. Spiczasty kapelusz, broda, wysokie czarne buty – patrząc na niektóre komiksowe kadry, trudno nie pomyśleć o filmowym czarodzieju. Sam David Wenzel wspomina zresztą w dodatku na końcu książki, że czytelnicy często pytali go, czy wzorował swoją postać na wersji z ekranizacji. Oczywiście odpowiadał w jedyny możliwy sposób: nie, bo jego Gandalf powstał wiele lat wcześniej.
To jednak nie znaczy, że to od niego późniejsi twórcy nie czerpali inspiracji. Wenzel tłumaczył, że bardzo szczegółowo opierał się na opisach Tolkiena. Filmowi projektanci prawdopodobnie robili dokładnie tak samo. Trudno więc ustalić czy to podobieństwo pochodzi ze skrupulatnie przygotowanych źródeł, czy może jednak z niewinnego rzucenia okiem do Hobbit albo tam i z powrotem. Powieść graficzna.



A co z Gollumem?
Mamy jeszcze Golluma. Jego podobieństwo wywołuje w wielu obserwatorach nawet więcej skojarzeń, niż sam Gandalf. Jest blady, bardzo chudy, ma gigantyczne oczy i coś wyraźnie zwierzęcego w sylwetce. Nie wygląda co prawda 1:1 jak bohater filmów Jacksona, ale podobieństwo jest wystarczające, żeby po latach oglądać te plansze z pewnym zastanowieniem.
To samo można powiedzieć o wielu fragmentach świata przedstawionego. Nora Bilba jest przytulna dokładnie tak, jak została ujęta w filmowej scenografii. Krajobrazy Śródziemia również wydają się znajome. Nawet sposób tworzenia niektórych scen, ich kadrowania oraz budowania nastroju światłem – ma w sobie coś, co po latach daje do myślenia.



Skupmy się teraz na różnicach
Paradoksalnie to nie podobieństwa w tym komiksie są najciekawsze. Dopiero różnice pokazują, jak bardzo filmy zmieniły nasze wyobrażenie o Hobbicie.
Bilbo od Wenzela jest nieco starszy, wydaje się bardziej stateczny, może nawet mniej „bohaterski” niż Martin Freeman. Krasnoludy nie zostały aż tak mocno zindywidualizowane (w komiksie najłatwiej rozróżniać je za pomocą kolorów czapek).
Filmowy Smaug jest epicki, niepokojący i momentami przerażający. Ten w wersji rysunkowej ma jednak więcej z klasycznego baśniowego smoka (osobiście podoba mi się znacznie bardziej, niż cyfrowa poczwara).
Cały komiks jest zresztą bardziej baśniowy. Akwarelowe ilustracje Wenzela wyróżniają się miękkością dawnych książkowych rysunków, a ogromna ilość zachowanego tekstu Tolkiena sprawia, że chwilami mamy wrażenie, jakbyśmy czytali bardzo bogato ilustrowaną książkę, a nie współczesną powieść graficzną.



Hobbit Wenzela powraca w dopieszczonej wersji
Najnowsze wydanie Hobbita albo tam i z powrotem. Powieści graficznej nie jest więc zwykłym przedrukiem komiksu sprzed lat. David Wenzel powrócił do swojej adaptacji, poprawił układ części plansz, dodał nowe ilustracje i pozwolił niektórym scenom mocniej wybrzmieć wizualnie.
W polskim wydaniu od Zysk i S-ka dostajemy również materiały ukazujące kulisy pracy nad albumem, szkice oraz dodatkowe grafiki. Dzięki nim łatwiej pojąć proces, ale i sam geniusz artysty, który z taką skrupulatnością oddał się jednemu z największych dzieł literackich.
Bez względu więc na to czy Peter Jackson rzeczywiście inspirował się tym komiksem, czy podobieństwo jest dziełem przypadku – warto uznać, że graficzna interpretacja mogłaby posłużyć za pierwszorzędny pierwowzór.
Najnowsze wydanie nie tylko przybliża tę adaptację współczesnym czytelnikom. Przypomina również, że Śródziemie odbierano na wiele sposobów, czerpano z niego i fascynowano się nim – zanim kino ustanowiło jakiś odgórnie przyjęty schemat.
Sprawdzajcie dostępność Hobbit albo tam i z powrotem. Powieść graficzna na stronie Wydawnictwa Zysk i S-ka. Dzięki złotym uszlachetnieniom na okładce oraz pięknemu wydaniu świetnie sprawdzi się w roli prezentu.
FAQ – Hobbit w komiksie
Czym jest Hobbit albo tam i z powrotem. Powieść graficzna?
To komiksowa adaptacja powieści J.R.R. Tolkiena przygotowana przez Charlesa Dixona i zilustrowana przez Davida Wenzela. Pierwotnie ukazywała się pod koniec lat 80. i na początku 90-tych, a więc na długo przed filmową trylogią Hobbita Petera Jacksona.
Czy powieść graficzna Hobbit jest wierna książce Tolkiena?
Adaptacja zachowuje wiele elementów oryginalnej narracji i dialogów, ale musi skracać materiał, aby zmieścić historię w formie komiksu. Dzięki temu pozostaje blisko literackiego charakteru Hobbita, choć nie zastępuje pełnej powieści.
Dla kogo jest Hobbit. Powieść graficzna?
To dobre wydanie zarówno dla fanów Tolkiena, jak i dla czytelników ciekawych, jak Śródziemie wyobrażano sobie przed filmami Petera Jacksona. Może zainteresować także osoby, które lubią porównywać różne interpretacje tych samych bohaterów i miejsc.









