W baśniach trudno pomylić potwora z kimkolwiek innym. Zazwyczaj budzi on grozę i strach wielkimi zębami, nienaturalną sylwetką oraz złem wymalowanym na twarzy czy pysku. Takie łatwe do zidentyfikowania monstra są jednak dużo mniej groźne od tych postaci, których nawet nie podejrzewalibyśmy o niecne zamiary.
W 2006 roku Guillermo del Toro pokazał światu Labirynt Fauna. Byłam na tym filmie w kinie, później kupiłam sobie płytę, żeby często do niego wracać. Nie zliczę ile razy wsłuchiwałam się w kołysankę z soundtracku. Film ten stał się jedną z najważniejszych tego typu produkcji w moim życiu. To opowieść, która tylko pozornie przypomina mroczną baśń o dziewczynce zagubionej w fantastycznym świecie. W rzeczywistości jest to bezkompromisowa i przejmująca historia o przemocy oraz braku moralności.
Dwadzieścia lat później film z tą samą intensywnością wciska w fotel co kiedyś. A dzięki nowemu wydaniu książki Cornelii Funke z także nowym tłumaczeniem Pauliny Zaborek, mamy okazję ponownie wejść do labiryntu i… nieco się w nim zgubić.
➜ Tytuł: Labirynt Fauna
➜ Autorzy: Cornelia Funke, Guillermo del Toro
➜ Ilustracja okładkowa: Marcin Minor
➜ Tłumaczenie: Paulina Zaborek
➜ Wydawnictwo: Kropka
➜ Rok wydania: 2026
➜ Objętość: prawie jak encyklopedia!
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: wybitna
Najstraszniejszy potwór nie mieszka w labiryncie
Akcja Labiryntu Fauna rozgrywa się w Hiszpanii w 1944 roku. Wojna domowa zakończyła się pięć lat wcześniej zwycięstwem Francisco Franco, ale kraj wciąż pozostaje miejscem brutalnych represji. W takich okolicznościach poznajemy jedenastoletnią Ofelię, która wraz z ciężarną matką przybywa do domu kapitana Vidala.
Mężczyzna ma zostać jej ojczymem, choć jak się okazuje – nie interesuje go dobro pasierbicy. Najważniejszymi dla niego są władza, dyscyplina oraz oczekiwane narodziny syna.
Ofelia pozostawiona więc w dużej mierze sama sobie, oddaje się eksploracji otoczenia. Wkrótce odnajduje w pobliskim lesie tajemniczy labirynt. Spotyka Fauna, który przekonuje ją, że jest zaginioną księżniczką podziemnego królestwa. Aby powrócić do swojego świata, musi wykonać trzy niebezpieczne zadania.


Najbardziej charakterystycznym stworzeniem z filmu „Labirynt Fauna” – takim, na którego na pewno już gdzieś się natknęliście, jest Blady Człowiek. Jego oczy umieszczone w dłoniach oraz upiorna sylwetka pewnie do dzisiaj śnią się wielu osobom w koszmarach. Guillermo del Toro nie stworzył go jednak wyłącznie po to, żeby widza nastraszyć.
Postać tę można interpretować jako uosobienie opresyjnej władzy. Blady Człowiek siedzi przy stole zastawionym jedzeniem, którego nawet nie próbuje. Zamiast tego, czeka na posiłek złożony z… dzieci. Jest bardzo wymownym symbolem władzy, która mimo życia w dostatku żeruje na najsłabszych.
Nieprzypadkowo sala bankietowa potwora przypomina pomieszczenie, w którym Vidal podejmuje swoich gości. Del Toro zacierając granicę między fantastyką a rzeczywistością, zachęca widzów do zastanowienia się, kto rzeczywiście w tej historii jest potworem.


Dlaczego nieposłuszeństwo Ofelii jest tak ważne?
Główna bohaterka jest nad wyraz zwyczajną dziewczynką. Pod wieloma względami nie przypomina obdarzonych mocami rówieśników z powieści fantastycznych. Być może właśnie z tego powodu jej losy odbiera się w tak intensywny sposób. Szczególnie, że Ofelia nie ma lekko. Nie do końca potrafi zdecydować, komu powinna ufać. Popełnia błędy, kieruje się ciekawością – często ignoruje ostrzeżenia. Jest normalnym dzieckiem.
Dorośli często oczekują od najmłodszych bezwzględnego posłuszeństwa. Wykonywania poleceń bez szemrania, respektowania zasad i podporządkowywania się autorytetom. Co jednak, jeżeli autorytet nie jest wzorem moralności? Czy każdego dorosłego powinno się słuchać i robić to, co mówi?
Ofelia szybko przekonuje się, że nie każdy jest godny zaufania. Czasami słuszniej jest pójść własną drogą, nawet jeżeli jest ona kręta, nieoczywista i często prowadzi nas… w kozi róg.
Trzy zadania, które otrzymuje dziewczynka, są więc w pewnym sensie odwróceniem uwagi od prawdziwego sprawdzianu, jaki czeka Ofelię. Czy wykaże się ona odpowiednią asertywnością i postawi na swoim, gdy sytuacja naprawdę będzie tego wymagać?
Cornelia Funke nadaje baśni nowy wymiar
O Labiryncie Fauna powinny powstawać prace naukowe (jeśli jeszcze nie powstają). Można mówić o tym filmie i książce na tak wielu poziomach oraz co rusz odnajdywać w nich kolejne ważne kwestie do rozważenia.
Jak już wspominałam, z Labiryntem Fauna pierwszy raz zetknęłam się w 2007 roku. Kiedy kilkanaście lat później sięgnęłam po literacką wersję historii, miałam wątpliwości, czy Cornelia Funke zdołała oddać niezwykłą atmosferę filmu. Pisałam o tym już w recenzji książki opublikowanej na Bajkochłonce w 2019 roku.
Autorka Atramentowego serca ponownie mnie zaskoczyła. Funke rozbudowała wewnętrzne przeżycia bohaterów i uzupełniła opowieść o dziesięć dodatkowych baśni, opracowanych we współpracy z del Toro. Książka nie jest więc wyłącznie literackim przełożeniem filmu na papier, ale pogłębionym rozumieniem uniwersum oraz znaczeniem samego labiryntu w całej opowieści.
Nowe wydanie Labiryntu Fauna
W październiku 2026 roku Wydawnictwo Kropka zaproponowało nowe wydanie powieści, w przekładzie Pauliny Zaborek. To zmiana względem edycji z 2019 roku, która ukazała się nakładem Zysk i S-ka, z tłumaczeniem Ewy Wojtczak.
W swojej poprzedniej recenzji wysoko oceniłam adaptację, choć miałam zastrzeżenia do brzmienia niektórych fragmentów polskiego przekładu. Nowy przekład Pauliny Zaborek uważam za zdecydowanie bardziej udany od poprzedniego. Język jest poetycki, baśniowy, miejscami stylizowany na opowieści z dawnych czasów. Znacznie lepiej współgra z charakterem historii stworzonej przez del Toro i Funke. Bardzo mi tego brakowało w poprzednim wydaniu.
Trzeba jednak powiedzieć sobie wprost, że nowa edycja pozbawiona jest ilustracji z wnętrza książki Allen Williams (trochę szkoda), oraz ma miękką okładkę. Ta zaprojektowana jednak przez Marcina Minora robi rewelacyjne wrażenie – aż chciałoby się zobaczyć więcej ilustracji w środku lektury.


Po dwudziestu latach wciąż potrzebujemy tej baśni
W 2006 roku Guillermo del Toro w swoim filmie nazwał ludzi prawdziwymi potworami. Pokazał, że fantastyczne stworzenia mogą budzić przerażenie, ale niekoniecznie to właśnie one uosabiają największe zło.
Dwadzieścia lat później ta myśl wcale nie straciła na aktualności. Labirynt Fauna w dalszym ciągu pozostaje opowieścią o odpowiedzialności za własne wybory, o tym komu warto ufać i gdzie szukać moralności.
To także historia przypominająca, że dziecięca wyobraźnia nie musi być oznaką niedojrzałości. Czasami pozwala dostrzec coś, co dorośli nauczyli się wcześniej ignorować. Niezależnie od tego, czy magiczny świat Ofelii potraktujemy dosłownie, czy jako sposób radzenia sobie z traumatyczną rzeczywistością, znaczenie jej wyborów pozostaje takie samo.
Labirynt Fauna po dwóch dekadach nadal ma nam wiele do zaoferowania. Przypomina, jak ważne jest rozpoznanie zła, nawet jeśli ukrywa się ono za autorytetem i pozorami normalności.
Sprawdzajcie dostępność tej książki na stronie Wydawnictwa Kropka. Polecam ją dzieciom powyżej 13 lat.
FAQ – Labirynt Fauna. 20 lat filmu i nowe wydanie książki
Kiedy miała miejsce premiera filmu Labirynt Fauna?
Labirynt Fauna (Pan’s Labyrinth) Guillermo del Toro miał premierę w 2006 roku. Film zdobył trzy Oscary, a w 2026 roku obchodzi swoje 20-lecie. Z tej okazji warto przypomnieć również literacką adaptację Cornelii Funke.
Czy Labirynt Fauna jest baśnią dla dzieci?
Nie jest to typowa baśń dziecięca. Zarówno film, jak i powieść zawierają sceny przemocy, śmierci oraz psychologicznego okrucieństwa. Historia łączy fantastykę z realiami frankistowskiej Hiszpanii i jest przeznaczona dla dojrzalszych odbiorców.
Czy książka Labirynt Fauna różni się od filmu?
Tak. Cornelia Funke rozbudowała historię Guillermo del Toro o dziesięć dodatkowych baśni, które pogłębiają mitologię świata przedstawionego. Powieść pozwala także dokładniej poznać myśli, emocje oraz motywacje bohaterów.
Czym różni się nowe wydanie Labiryntu Fauna z 2026 roku od poprzedniego?
Nowe wydanie Labiryntu Fauna od Wydawnictwa Kropka ukazało się w przekładzie Pauliny Zaborek. W porównaniu z edycją Zysk i S-ka z 2019 roku tłumaczenie wypada zdecydowanie lepiej. Język jest bardziej poetycki, baśniowy, stylizowany na opowieści z dawnych czasów. Zrezygnowano z ilustracji Allena Williamsa na rzecz okładki Marcina Minora. Książka ma miękką oprawę.
Jak interpretować zakończenie Labiryntu Fauna?
Zakończenie pozostawia otwartą kwestię rzeczywistego istnienia magicznego królestwa. Można je odczytywać dosłownie lub jako metaforę dziecięcej wyobraźni, pomagającej przetrwać traumę. Niezależnie od interpretacji najważniejsze pozostaje moralne zwycięstwo Ofelii.








