Przenosiny – recenzja

Przenosiny – recenzja

Tytuł: ,,Przenosiny

Autor: Arthur Geisert

Ilustracje: Arthur Geisert 

Wydawnictwo: Zakamarki

Rok wydania: 2017

Objętość:  chudzina

Dla kogo: dla najmłodszych

Ocena ogólna:  wybitna

 

Recenzja:

Czy książka bez słów to ciągle książka? Moim zdaniem tak. Pod warunkiem, że jest wypełniona treścią.

 

,,Przenosiny” z ilustracjami Arthura Geiserta to tytuł, który tylko sugeruje odbiorcy to, co może znaleźć w środku. Zanim jednak otworzy książkę, musi wyjąć ją z tekturowego pudełka na którym umieszczony jest tytuł, seria, nazwa wydawnictwa, czyli Zakamarki oraz inne podstawowe informacje, które zwykle znajdują się na okładce.

 

Ta część nie jest najbardziej istotna. Szczerze mówiąc jest potrzebna tylko w momencie, kiedy kupuje się książkę. Czasami gdy w księgarni okładka przykuje naszą uwagę i potrzebujemy tylko kilka słów opisu, żeby zdecydować się na zakup. To moment kiedy rzeczywiście to co ,,na zewnątrz” ma większe znaczenie.

 

 

W ,,Przenosinach” przekaz jest jasny. Ważna jest treść. No dobrze, ale gdzie ona się podziała?

 

Sięgamy po książkę i otwieramy na pierwszej ilustracji. Widzimy małe, trójkątne domki przy zboczu jakiegoś stromego wzniesienia. Jest noc, w tle świeci bardzo duży księżyc. Nad domkami coś frunie i opada na ziemię.

Na drugim obrazku widzimy co to jest. Poznajemy, że to pojedyncza część dmuchawca, przy której domki wydają się malutkie jak kamyczki, a mieszkańcy wioski jak ziarnka piasku.

Historia się rozwija. Pojawia się moment kulminacyjny. Na miasteczko spada nieszczęście. Jednak mądrzy mieszkańcy z pomocą swojej przezorności, dobrze radzą sobie z niebezpieczeństwem. Wszystko kończy się dobrze.

 

 

 

 

,,Przenosiny” to bajka z miłymi dla oka ilustracjami, które mnie osobiście przywodzą na myśl ciepłe wspomnienia z okresu mojego dzieciństwa. Rys historii, który dzieje się na obrazkach został dobrze nakreślony, jednak niuanse, które rozgrywają się pomiędzy zostały przez autora pozostawione do dopowiedzenia dla czytelnika lub raczej w tym przypadku widza.

 

Nawet bardzo młody miłośnik książek i historii może, a nawet powinien być zachęcany, żeby usiąść i samodzielnie opowiedzieć jego własną wersję wydarzeń w ,,Przenosinach”. Takie ćwiczenie na pewno sprawi mu mnóstwo frajdy, ale także będzie rozwijać wyobraźnię oraz ćwiczyć sposób wysławiania się.

 

 

 

 

Bardzo jestem za tym, żeby takich bez tekstowych, ale wypełnionych treścią książeczek powstawało więcej. Może zmotywuje to także rodziców lub dziadków do opowiadania dzieciom historii? Wydaje mi się to dużo bardziej uczuciowe, niż mechaniczne odczytywanie tekstu.

 

Bardzo polecam dla dzieci, które nawet jeszcze dobrze nie mówią, ale mają już swoje pierwsze próby w składaniu zdań, czyli od 2/3 lat.

 

Link do strony wydawnictwa: http://www.zakamarki.pl/index.php/przenosiny.html

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment