Są takie gry, które nie potrzebują rozbudowanej planszy, figurek ani stosu komponentów, aby stworzyć wrażenie pełnoprawnej, wciągającej przygody. Hobbit: Tam i z powrotem Reinera Knizii należy właśnie do tej kategorii – reprezentuje pomysł tak prosty, że aż genialny. Kartonowe „książki”, które w rzeczywistości okazują się planszami do kolejnych misji, możliwość błyskawicznego przygotowania rozgrywki (zajmująca kilkadziesiąt sekund) i mechanika, która łączy lekkość gry z prawdziwie strategicznym rdzeniem. To pozycja, do której wraca się z bezsprzeczną przyjemnością – zwłaszcza jeśli ma się choć odrobinę sympatii do uniwersum Tolkiena.
➜ Tytuł: Hobbit: Tam i z powrotem
➜ Autor: Reiner Knizia
➜ Ilustracje: Lorenzo Colangeli
➜ Wydawnictwo: Rebel
➜ Rok wydania: 2025
➜ Czas gry: ok. 30 minut/pojedyncza przygoda
➜ Liczba graczy: od 1 do 4 osób
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: wybitna
Cztery książki zamiast tradycyjnej planszy
Największym zaskoczeniem jest konstrukcja samej gry. Plansze mają formę twardo-stronicowych „książek”, które otwieramy na rozdziałach konkretnych przygód. Każda z nich wprowadza nowe zasady, nowe cele i nowe strategie, które trzeba będzie samodzielnie opracować. To rozwiązanie okazuje się nie tylko niezwykle klimatyczne, ale też praktyczne. Grę da się przygotować do rozgrywki w czasie krótszym, niż zagotowanie wody na herbatę – od momentu otwarcia pudełka do pierwszego rzutu kością mija raptem około 30 sekund.
Ta niemal natychmiastowa gotowość do gry sprawia, że Hobbit: Tam i z powrotem świetnie sprawdzi się „na jedną partyjkę”, przed snem, podczas przerwy czy w trakcie wyjazdu. Wystarczy wybrać jedną książkową planszę i rozpocząć misję. Podejrzewam jednak, że na jednej przygodzie zdecydowanie się nie skończy.


Dla kogo jest ta gra?
Choć to tytuł strategiczny, jego odbiór może być wyjątkowo uniwersalny. Z powodzeniem grają w nią dorośli, ale rozgrywka jest także w pełni przystępna dla dzieci od około 10. roku życia. To zasługa przede wszystkim prostej, intuicyjnej mechaniki opartej na rzucie kostkami i wytyczaniu tras, które – co ważne – wcale nie oznaczają braku kontroli oraz losowości.
Gracz może podmieniać kostki, planować ścieżki, wybierać akcje zgodne z aktualną sytuacją na planszy. Kostki wyznaczają jedynie kierunek, ale to decyzje gracza mają największą sprawczość – i jednocześnie wpływają na rywala (jednego lub maksymalnie trzech), z którym ścigamy się, aż do realizacji celu.


Nowe zasady przy każdej przygodzie – plus czy minus?
Każda książkowa plansza to osobna instrukcja i zestaw zasad. W zależności od przygody, należy także przygotować inny zestaw komponentów: kości, żetony chleba, mieczy czy szyszek. Dla jednych będzie to pretekst do nieustannego odkrywania pozycji oraz walki z monotonią, dla innych – lekko spowalniający aspekt: szczególnie jeśli chce się rozegrać kilka rozdziałów pod rząd.
Z drugiej strony właśnie ta struktura – szybki start, krótkie, intensywne misje, nowe zadania i mechaniczny – sprawiają, że gra nie nudzi się nawet po wielu partiach. Dzięki temu każda przygoda staje się małym, indywidualnym doświadczeniem.


Klimat Śródziemia w najdrobniejszych szczegółach
W kartonowych planszach, instrukcjach oraz na ilustracjach ukryto smaczki, które docenią fani Tolkiena: cytaty, dowcipne nawiązania, charakterystyczne powiedzonka. Nie są nachalne – raczej dyskretnie budują atmosferę podróży Bilba i jego towarzyszy, nawiązując do uniwersum, który gracze znają i kochają.
To właśnie ten przygodowy charakter sprawia, że gra bywa jednocześnie strategiczna oraz zapewnia relaksujący czas z przyjaciółmi. Niesie w sobie coś z rodzinnego czytania Hobbita, ale przełożonego na mechanikę, która angażuje i pozostawia przestrzeń na rozmowy przy stole.
Regrywalność – czy to gra jednorazowa?
Obecność pisaków może sugerować, że gra jest jednorazowa – nic bardziej mylnego.
Po wymazaniu zapisów (do gry dołączone są ścieralne mazaki, ważne żeby nikt ich nie podmienił 😉 ) można wracać do każdej przygody, szukać lepszych rozwiązań, próbować innych dróg do zwycięstwa lub zapraszać nowych graczy.
Gra ma także tryb solo oraz tryb dla bardziej zaawansowanych, które wyraźnie zwiększają wyzwanie.


Czy Hobbit: Tam i z powrotem to dobry pomysł na prezent?
To jedna z tych gier, które wręcza się z przekonaniem, że obdarowana osoba naprawdę z niej skorzysta. Hobbit: Tam i z powrotem jest prezentem niezwykle uniwersalnym: sprawdzi się zarówno dla dorosłych fanów Tolkiena, jak i dla młodzieży, która dopiero zaczyna przygodę z planszówkami.
Lekki charakter rozgrywki, książkowe plansze i wyczuwalny klimat przygody sprawiają, że gra każdorazowo staje się pretekstem do wspólnego spędzenia czasu. Nie wymaga długiego tłumaczenia zasad, nie potrzebuje dużego stołu – oferuje autentyczną satysfakcję z planowania i podejmowania wyzwania. Hobbit: Tam i z powrotem będzie idealnym upominkiem na święta, urodziny lub jako prezent „bez okazji”.
Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Rebel:
FAQ, czyli pytania, na które warto znać odpowiedź
Czy Hobbit: Tam i z powrotem jest dobrą grą dla początkujących?
Tak – zasady są dość intuicyjne, a każda przygoda nie przytłacza ilością informacji do zapamiętania.
Od ilu lat można grać?
Polecam od 10+, ale najlepiej sprawdzi się dla nastolatków oraz dorosłych.
Czy gra jest losowa?
Bazuje na rzucie kośćmi, ale losowość jest w niej kontrolowana – gracz ma realny wpływ na przebieg partii oraz strategię.
Czy gra jest jednorazowa?
Nie. Dzięki ścieralnym pisakom i wielu kombinacjom rozgrywek można wracać do niej nieskończenie wiele razy.
Czy sprawdzi się dla fanów Tolkiena?
Jak najbardziej. W środku jest mnóstwo nawiązań, cytatów i detali, które docenią miłośnicy Hobbita.









