Świat współczesny bardzo różni się od tego, w którym żyli ludzie choćby 50 lat temu. A gdyby tak cofnąć się do XIX-wieku? Sposób, w jaki postrzegano wtedy pewne sprawy jest często diametralnie inny… oraz ogromnie ciekawy. Czy jednak nasze prowadzenie domów, chęć przyrządzenia czegoś smacznego do jedzenia czy szybkiego wyleczenia z drobnych dolegliwości różni się aż tak bardzo?
➜ Tytuł: Szparagi solić, krety gubić. Księga domowych porad wielkopolskiego dworu
➜ Opracowanie i wstęp: Dorota Mycielska
➜ Ilustracje: Helena Stiasny
➜ Wydawnictwo: Dwie Siostry
➜ Rok wydania: 2025
➜ Objętość: prawie jak encyklopedia!
➜ Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu
➜ Ocena ogólna: wybitna
Księga domowych porad z dawnych czasów
Szparagi solić, krety gubić. Księga domowych porad wielkopolskiego dworu to ocalały z dziejowych burz zeszyt domowy, prowadzony przez kobiety z jednego domu przez dziesięciolecia. Dziś wydany w formie, która z równą czułością traktuje historię jak i codzienność. W tej publikacji nie ma muzealnej narracji. Jest za to puls życia: kuchnia i spiżarnia, ogród i pralnia, rytm roku, logika prowadzenia gospodarstwa, język epoki. A także sporo porad, które – choć powstały w zupełnie innym świecie – w zaskakujący sposób brzmią praktycznie. Z jednym zastrzeżeniem: tych medycznych starałabym się jednak nie sprawdzać na własnej (lub tym bardziej bliskich) skórze. 😉


Album rodzinny i domowy zeszyt
Początek publikacji przypomina oglądanie rodzinnego albumu z fotografiami – takiego, który wyciąga się przy herbatce, słuchając dawnych historii. Archiwalne zdjęcia, skany listów oraz odpowiednia narracja wprowadzająca sprawiają, że bardzo szybko przestajemy być tylko czytelnikami – stajemy się gośćmi w Jurkowie, uczestnikami codzienności wielkopolskiego dworu. To znakomity i bardzo świadomy zabieg edytorski: zanim pojawią się przepisy, porady i zapiski gospodarskie, angażujemy się emocjonalnie w bohaterów, w ich relacje, troski oraz rytm życia.
Dzięki temu zeszyt domowy, spisany pierwotnie m.in. przez Józefę Morawską, nie jest anonimowym dokumentem z przeszłości. Jest zapisem czyjegoś życia – prowadzonego uważnie, praktycznie, z myślą o bliskich i o przyszłości. Wstęp oraz opracowanie Doroty Mycielskiej, prawnuczki Kajetana i Józefy, nadają tej historii ramę, która porządkuje i nadaje emocjonalny ton, ale nie narzuca interpretacji.


Podział książki
Książka została wyraźnie podzielona na dwie części, co znakomicie porządkuje lekturę. Pierwsza ma charakter narracyjny – opowiada o rodzinie Morawskich, o Jurkowie, o realiach życia dworu na przełomie XIX i XX wieku. Druga część to właściwa księga porad: zeszyt domowy pełen zapisków dotyczących kuchni, ogrodu, prania, prowadzenia domu i radzenia sobie z codziennymi wyzwaniami.
Ten podział jest kluczowy. Bez pierwszej części porady mogłyby stać się jedynie osobliwą ciekawostką. Dzięki narracyjnemu wprowadzeniu zyskują kontekst i sens – wiemy, kto je zapisywał, dlaczego oraz często w jakich okolicznościach (lub możemy sobie to wyobrazić). To nie są „złote myśli z przeszłości”, ale praktyczne rozwiązania, które dawniej bardzo ułatwiały ludziom codzienność.
Archaiczny język oraz identyfikacja graficzna
Jednym z moich największych zachwytów dla tej książki jest archaiczny, w większości oryginalny język zapisków. Oszczędny, rzeczowy, momentami surowy, a jednocześnie pełen charakteru i wewnętrznej logiki. Każde zdanie niesie ze sobą ciężar praktyki: tu nie ma miejsca na zbędne słowa, wszystko musi być rzeczowe.
Lektura daje wrażenie obcowania z czymś autentycznym, nieprzefiltrowanym przez współczesną narrację. Ten język – wraz z materiałami archiwalnymi, pięknymi ilustracjami Heleny Stiasny i przemyślanym opracowaniem graficznym – buduje niesamowity klimat całej książki. Szparagi solić, krety gubić czyta się nie tylko jako zbiór porad czy dokument epoki, lecz jako doświadczenie zanurzenia się w dawnym świecie, z jego rytuałami, troskami i codzienną mądrością.


Porady: między inspiracją a świadectwem epoki
Część poradnikowa potrafi zaskoczyć. Wiele zapisów – szczególnie tych dotyczących kuchni, przechowywania żywności, dbania o dom czy roślin w ogrodzie – brzmi zaskakująco sensownie i inspirująco nawet współcześnie. To dawniejsza szkoła zaradności, wykorzystywania tego, co mamy pod ręką, uważności na przyrodę i pory roku.
Jednocześnie warto jasno powiedzieć: porady medyczne czytam tu wyłącznie jako świadectwo czasu, a nie jako instrukcję 1:1 do naśladowania. Książka w żaden sposób nie zachęca do bezrefleksyjnego stosowania wszystkiego, co znajdziemy w zeszycie. Wręcz przeciwnie – zaprasza do uważnej lektury, do rozumienia kontekstu i różnic między światem dawnym a współczesnym.


Dla kogo jest ta książka?
To publikacja wyraźnie skierowana do dorosłych – do miłośników historii obyczajowej, codzienności dawnych domów, książek, które łączą dokument, opowieść i piękne wydanie. Szczególnie przemówi do tych, którzy lubią czytać niespiesznie, wracać do fragmentów, traktować książkę jak przedmiot z duszą.
Szparagi solić, krety gubić to jedna z tych pozycji, które nie szokują okładką i nie obiecują rewolucji w głowach. Jestem jednak pewna, że książka oczaruje subtelnością oraz trafi do tych osób, które dostrzegą cały jej wspaniały potencjał. Sprawdzajcie dostępność Szparagi solić, krety gubić na stronie wydawnictwa Dwie Siostry.
FAQ – Szparagi solić, krety gubić
Czym jest książka Szparagi solić, krety gubić?
To opracowana do druku księga domowych porad z wielkopolskiego dworu, oparta na autentycznym zeszycie domowym z Jurkowa, prowadzonym na przełomie XIX i XX wieku. Książka łączy narrację obyczajową z historycznym poradnikiem.
Jak zbudowana jest książka?
Publikacja ma dwie wyraźne części. Pierwsza jest narracyjna i opowiada o rodzinie Morawskich oraz realiach życia wielkopolskiego dworu. Druga to zeszyt domowy – zbiór przepisów, porad gospodarskich i zapisków codziennych.
Czy Szparagi solić, krety gubić to poradnik do stosowania dziś?
Nie jest to poradnik w nowoczesnym sensie. Wiele porad – zwłaszcza dotyczących kuchni czy prowadzenia domu – może inspirować, jednak część (szczególnie medyczna) powinna być traktowana wyłącznie jako świadectwo epoki.
Jaki jest język książki?
W części poradnikowej zachowano archaiczny język zapisków, zmodernizowany jedynie na tyle, by był czytelny dla współczesnego odbiorcy. To właśnie język epoki buduje wyjątkowy klimat i autentyczność lektury.
Czy książka nadaje się na prezent?
Tak. Dzięki starannemu opracowaniu graficznemu, archiwaliom i formie „księgi z przeszłości” jest to bardzo dobra propozycja prezentowa dla miłośników historii, literatury faktu i książek z duszą.








