Jeszcze kilka miesięcy temu w ogóle nie słyszałam o klockach Cuboro. Szwajcarska marka drewnianych kulodromów od lat robi furorę w Europie Zachodniej – u nas to jednak wciąż dość świeża sprawa.
To jedne z najdroższych klocków, jakimi bawił się mój syn – a ma on w swoim pokoju naprawdę kilka wyczesanych zestawów LEGO Duplo. Już po pierwszych dniach wspólnej zabawy zrozumiałam jednak, skąd ten zachwyt Cuboro – oraz ich cena. Minimalistyczne sześciany z litego drewna, precyzyjnie frezowane tory i bajecznie kolorowe kulki zamieniają się w domowy kącik eksperymentalny: fizyki oraz inżynierii. Dlaczego są to klocki ponadczasowe i niezwykle uniwersalne? W jakim wieku dziecka warto po nie sięgnąć? I od którego zestawu zacząć?


Co to w ogóle są klocki Cuboro?
Cuboro to modułowy, drewniany system torów kulkowych produkowany w Szwajcarii z litego drewna bukowego pochodzącego z lokalnych, zrównoważonych upraw. Wszystkie podstawowe elementy to sześciany o jednakowym boku, w których wyżłobiono rozmaite korytka, tunele i otwory. Można je łączyć w dowolny sposób, budując zarówno proste, jak i bardzo skomplikowane konstrukcje, po których toczą się szklane kulki.
System jest pomyślany tak, aby wszystkie zestawy ze sobą współgrały – niezależnie od tego, czy kupimy pudełko startowe, ogromny komplet czy rozszerzenie; każdy klocek pasuje do każdego. A ile można stworzyć takich łączeń? Praktycznie nieskończoną ilość. Nawet przy niewielkiej liczbie klocków, ogranicza Was tylko wyobraźnia.



Jaki zestaw wybrać na start?
Zaczęliśmy od zestawu Cuboro Standard 16 – to polecana na początek kompozycja klocków, zawierająca 16 drewnianych sześcianów i pięć kulek. Znajdziecie tutaj sporo rodzajów rozwiązań – tuneli, klocków z dziurami i kilkoma ,,wylotami”, wyżłobieniami oraz klasyczne dwa klocki, bardzo przydatne do budowania ,,do góry”.
Ten akurat zestaw polecany jest dla dzieci powyżej 5 lat. Mój syn ma prawie 3 lata i bawi się klockami pod nadzorem dorosłego – ze względu na kulki. Co prawda nie wykazywał oznak zainteresowania ich konsumpcją, ale jak to mówią: przezorny zawsze ubezpieczony. Pod kątem rozumienia zasad i koncepcji – radzi sobie świetnie. Cuboro, szczególnie w tym zestawie 16 klocków są bardzo intuicyjne.



Pierwsze wrażenia: zapach drewna i dwie godziny skupionej zabawy
Po otwarciu pudełka najpierw uderzył nas zapach drewna. Brzmi jak mało istotny szczegół, ale dla mnie był to powrót do zabawek z własnego dzieciństwa – solidnych, tworzonych przez ludzi z pasji, „na lata”. Klocki Cuboro są idealnie gładkie, solidne, bardzo precyzyjnie wykonane. Widać, że to produkt z najwyższej półki (i nie jest to tylko figura stylistyczna).
Miałam obawy, że mój prawie trzylatek nie będzie umiał się nimi bawić. Zamiast jednak tłumaczyć mu krok po kroku, jak powinien układać tory, po prostu wyjęliśmy klocki na podłogę i pozwoliłam mu na swobodne, niespieszne odkrywanie. Przez kilkanaście minut budował wieże, przesuwał elementy po podłodze, przykładał je jeden do drugiego.
Dopiero potem lekko zasugerowałam, że przez wyżłobione ścieżki mogą toczyć się kulki. Od tej chwili przepadł. Tego dnia bawił się Cuboro około dwóch godzin – z przerwą na wodę i przekąskę. Po zabawie schowaliśmy klocki do pudełka. Następnego dnia po powrocie ze spaceru sam po nie sięgnął. I tak codziennie, przez tydzień, bo tyle testowaliśmy podstawowy zestaw. Nie nudził się nim wcale, tylko za każdym razem budował coś innego, eksperymentował, odkrywał.



Czego uczą klocki Cuboro (nawet gdy dziecko o tym nie wie)?
Na stronie polskiego popularyzatora Cuboro można przeczytać, że to zabawka, która rozwija wyobraźnię przestrzenną, planowanie, logiczne myślenie i kreatywność.
Bardzo dobrze widać to w praktyce:
- dziecko uczy się, jak wysoko musi postawić kolejny klocek, żeby kulka w ogóle mogła się rozpędzić,
- jak ważna jest precyzja podczas ich układania,
- eksperymentuje z zakrętami, tunelami,
- spontanicznie sprawdza, co się stanie, kiedy dołoży jeden element więcej albo usunie fragment toru.
Badania nad tzw. myśleniem przestrzennym pokazują, że tego typu aktywności przekładają się później na łatwiejszą naukę przedmiotów STEM – matematyki, fizyki czy techniki. Jednocześnie Cuboro nie jest „suchą pomoc dydaktyczną”. To wciąż przede wszystkim zabawka: można się przy niej śmiać, denerwować, że coś nie działa, próbować ponownie, planować coraz bardziej oryginalne konstrukcje. Dla mnie ogromną wartością jest to, że syn uczy się wytrwałości, bo kiedy jeden tor nie działa, trzeba znaleźć swoją pomyłkę i spróbować ją naprawić.



Czy 16 klocków to nie za mało?
Przyznaję, że kiedy zobaczyłam pudełko z 16 klockami, pomyślałam, że to niewiele (dla przykładu – żeby ułożyć coś z LEGO trzeba mieć naprawdę mnóstwo klocków). Szybko okazało się jednak, że w przypadku Cuboro to optymalna liczba na początek.
Dla trzylatka 16 elementów to:
- wystarczająco dużo, żeby dało się zbudować kilkadziesiąt (a może nawet kilkaset!) różnych tras,
- a jednocześnie na tyle mało, żeby nie poczuł się nimi przytłoczony.
Po tygodniu intensywnych testów, kiedy nadal sięgał po zestaw codziennie, dołożyliśmy mu rozszerzenie – pudełko klocków magnetycznych Cuboro Magnet. Szczerze mówiąc, to była bardziej kwestia mojej ciekawości niż realna potrzeba młodego człowieka. Podstawowe 16 klocków spokojnie wystarczyłoby mu na kolejne tygodnie, a może nawet i miesiące.
Moja rada dla rodziców:
zanim zaczniecie myśleć o kolejnych pudełkach, dajcie dziecku czas, żeby naprawdę nacieszyło się tym pierwszym zestawem. Im dłużej bawicie się tą samą pulą elementów, tym więcej kreatywnych rozwiązań może się pojawić.
Moja rada numer dwa: schowajcie katalog z innymi zestawami, który znajdziecie w pudełku. Serio. Zdjęcia rozbudowanych konstrukcji są tak kuszące, że dzieci bardzo szybko zaczynają o nie pytać – z czystej ciekawości.



Dlaczego Cuboro jest takie drogie – i czy warto?
Cuboro to zabawka z segmentu premium, co widać po cenie. Wynika ona z kilku rzeczy:
- klocki powstają w Szwajcarii, z lokalnego, certyfikowanego drewna – a nie w anonimowej fabryce na drugim końcu świata,
- każdy element jest precyzyjnie przygotowywany w taki sposób, żeby idealnie pasował do pozostałych,
- cały system kulodromów zaprojektowano tak, by wszystkie zestawy były ze sobą kompatybilne i służyły latami (ja czuję, że to klocki, które spokojnie będą mogły być przekazywane z pokolenia na pokolenie).
Z perspektywy rodzica, który od początku chciał stawiać na mniej rzeczy, ale lepszej jakości, to dla mnie idealna zabawka. Te same klocki będą służyć mojemu przedszkolakowi, ale też spokojnie sprawdzą się przy starszym dziecku czy nawet nastolatku – wtedy, gdy jego konstrukcje staną się już naprawdę skomplikowane (widziałam takie tory na YouTubie, coś niesamowitego!).



Czy są „warte każdej złotówki”? Jeśli szukacie zabawki:
- z naturalnych materiałów,
- rozwijającej oraz „rosnącej” razem z dzieckiem,
- która ma realną szansę przetrwać kilka etapów dzieciństwa,
to dla mnie odpowiedź jest bardzo prosta i brzmi: tak. Moim zdaniem znacznie lepiej zainwestować w Cuboro (bo to jest inwestycja, bez dwóch zdań – w przyszłość Waszego dziecka), niż kupić 3/4 plastikowe zabawki, które za chwilę popękają, sześć razy Was zdenerwują i znudzą się po piętnastu minutach od rozpoczęcia zabawy.



Historia marki Cuboro w pigułce
Pomysł na system Cuboro narodził się w latach 70. XX wieku. Szwajcarski nauczyciel Matthias Etter wymyślił te klocki, pracując z dziećmi ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi w Bernie. Chodziło o prostą, ale wymagającą zabawkę, która łączyłaby trening myślenia przestrzennego, logiki i motoryki małej.
W 1986 roku Cuboro zadebiutowało na rynku jako system drewnianych kulodromów produkowanych w Emmental – regionie słynącym z tradycji stolarskich. Do dziś klocki powstają z lokalnego drewna, a marka podkreśla swoje przywiązanie do zrównoważonej produkcji oraz rodzinnego charakteru firmy. Cuboro jest sprzedawane na całym świecie, a kolejne pokolenia dzieci i dorosłych wciąż budują z tych samych sześcianów coraz bardziej widowiskowe konstrukcje.
FAQ – najczęstsze pytania o klocki Cuboro
Od jakiego wieku są polecane klocki Cuboro?
Standardowe zestawy Cuboro (takie jak Standard 16) producent rekomenduje od 5. roku życia. Te zalecenia są związane ze średnicą kulki, która może być teoretycznie połknięta przez dziecko. Pod nadzorem rodzica sprawdzą się one jednak nawet dla młodszych dzieci.
Czy Cuboro nadaje się dla trzylatka?
Oficjalnie dla trzylatków dedykowane jest Cuboro Junior (3+). W praktyce młodsze dzieci mogą bawić się także innymi zestawami, ale wyłącznie pod stałą opieką dorosłych i z zachowaniem odpowiedniem ostrożności – kulki są małe i stanowią ryzyko zadławienia.
Z jakiego materiału wykonane są klocki Cuboro?
Klocki Cuboro powstają z litego, nieimpregnowanego drewna bukowego pochodzącego z certyfikowanych lasów w Szwajcarii.
Czy wszystkie zestawy Cuboro są ze sobą kompatybilne?
Tak. Wszystkie zestawy – Standard, Junior, różne rozszerzenia – projektowane są w jednym systemie wymiarów, dzięki czemu można je dowolnie łączyć i rozbudowywać.
Dlaczego klocki Cuboro są takie drogie?
Na cenę wpływa produkcja w Szwajcarii, wykorzystanie lokalnego drewna wysokiej jakości, precyzja wykonania oraz fakt, że to zabawka „na lata”, a nie jednorazowy, sezonowy produkt.
Który zestaw Cuboro wybrać na początek?
My testowaliśmy Standard 16 i spokojnie możemy polecić właśnie ten zestaw na początek wielkiej przygody z Cuboro. Do niego w razie potrzeby zawsze można dokupić kolejne rozszerzenia.
Czy Cuboro to dobry prezent dla dziecka?
Zdecydowanie! Cuboro nie ma wgranych melodyjek oraz kolorowych światełek, ale potrafi wciągnąć na długie godziny – a przy tym rozwija umiejętności, które realnie przydają się w późniejszej nauce przedmiotów ścisłych.








