Niko. Chłopiec, który marzył – recenzja

Niko. Chłopiec, który marzył – recenzja

Tytuł: ,,Niko. Chłopiec, który marzył”

Autor: Wojciech Lanik

Ilustracje: Bartłomiej Łuczak, Anna Kinal

Wydawca: Dzieciaki Czytaki

Rok wydania: 2020

Objętość: prawie jak encyklopedia! 

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna: bardzo przyjemna

 

 

Recenzja:

Kto nie lubi historii ze średniowieczem w tle – pełnych nieporadnych rycerzy w zbyt ciężkich zbrojach, królów myślących tylko o własnym nosie i nieprawdopodobnych zwrotów akcji? 

 

Wojciech Lanik napisał opowieść, w której można odnaleźć elementy baśni, legend oraz fantastyki. Opowieść, przy której dobrze będą się bawić nie tylko dorośli, ale przede wszystkim dzieci. Poznajcie – ,,Niko. Chłopiec, który marzył”!

 

 

Główny bohaterem nie jest ani specjalnie uzdolniony, ani zbyt uprzywilejowany. Nie otacza się gronem przyjaciół, nie jest charyzmatyczny czy niewiarygodnie sprawny. Można by powiedzieć, że Niko jest zwykłym chłopcem z Pchlego Tyłka (dosłownie, z takiej wioski pochodzi!), ale jednak dużo bardziej, niż zazwyczaj… prześladuje go pech.

 

Ten bohater po prostu co rusz napotyka jakieś trudności. Wpadając w kłopoty, naraża na niebezpieczeństwo nie tylko siebie, ale także wszystkich ludzi wokół niego. Kiedy po długiej nieobecności wraca do domu zamiast na wierzchowcu jak zasłużony rycerz, zaskakuje miejscową ludność, cwałując na świnie Marceli. Jego tata nie wytrzymuje wstydu, który musi przez niego znosić i postanawia wyprawić chłopca w świat. Przeszkadza mu w tym niespodziewana obecność smoka, który na popiół spala całą wioskę oraz zabija samego tatę chłopca. Niko szukając zemsty i jakiegokolwiek celu w życiu, trafia do Zamku Trzech Mostów, gdzie czeka na niego nowa misja i jeszcze więcej niespodzianek.

 

 

Książkę czyta się jednym tchem – nagłe zwroty akcji, charakterystyczni bohaterowie i dobre dialogi wciągają czytelnika w wir przyrody. Są tu postacie bardzo stereotypowe, ale niektóre z nich przechodzą z czasem diametralną przemianę, która ,,na plus” zaskakuje i pozwala wierzyć… w dobre zakończenia!

 

Autor przedstawia często te same wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów. Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy obserwować fabułę przez pryzmat rozmaitych motywacji, dobrych i złych postaci. Musicie bowiem zdawać sobie sprawę, że choć część osób będzie się tutaj zmieniać, są też takie, które od początku do końca pozostaną jednoznacznie po ciemnej lub jasnej ,,stronie mocy”. 

 

Niewątpliwie czarnym charakterem książki o Niko, jest Szalony Król, który jawi się jako najprawdziwszy kościotrup, pogrzebany ponad 100 lat temu. Naszemu młodocianemu bohaterowi (przypadkowo) udaje się go obudzić z wiecznego snu, co powoduje cały ciąg zdarzeń przyczynowo-skutkowych. Ktoś finalnie będzie próbował odesłać go z powrotem pod ziemię, ale zanim do tego dojdzie, Szalony Król będzie próbował przejąć władzę nad krainą Nibyrungi, powołując do pomocy armię pozbawionych ducha (ale na pewno nie walki!) kościotrupów. 

 

 

 

Wojciech Lanik w swoim tekście często posługuje się humorem czy absurdem, chociaż niektóre fragmenty ,,Niko. Chłopiec, który marzył” wywołują ciarki nawet u starszego czytelnika! Fragmenty z pola bitwy czy niszczycielska siła smoka mogą przestraszyć wrażliwszych odbiorców. 

 

W książce jest też miejsce na łzy wzruszenia. Wątek opisujący tęsknotę Niko za nieżyjącą od dawna mamą czy poczuciem samotności i brakiem zrozumienia przez otoczenie, nadaje tej książce kolejnego wymiaru. 

 

Na czytelników czekają także obrazki dwójki ilustratorów. Muszę przyznać, że nie jestem ich fanką, choć mogą być przydatne, dając oddech szczególnie początkującym czytelnikom.

 

 

Jest to opowieść przede wszystkim o tym, żeby zawsze pozostać sobą. Poświęcanie siebie dla innych, odnajdywanie w sobie pokładów empatii i dotrzymywanie składanych obietnic to piękne i wartościowe cechy, które autor stawia na piedestał. 

 

,,Niko. Chłopiec, który marzył” to historia o odwadze, pokonywaniu przeciwności losu i odwiecznej walce dobra ze złem, która spodoba się wszystkim czytelnikom i czytelniczkom powyżej 11. roku życia. 

 

Sugerując się zakończeniem, można mieć sporą nadzieję, że jest to dopiero pierwsza część z wielotomowej serii przygód o dzielnym, choć nieco pechowym Niko!

 

Link do sklepu: dzieciakiczytaki.pl

Odwiedźcie Niko także tutaj: facebook.com/dzieciakiczytaki

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment