Sto nasionek, które pofrunęły – recenzja

Sto nasionek, które pofrunęły – recenzja

Tytuł: ,,Sto nasionek, które pofrunęły”

Autor: Isabel Minhós Martins

Ilustracje: Yara Kono

Tłumaczenie: Joanna Kuhn

Wydawnictwo: Kinderkulka

Rok wydania: 2019

Objętość:  chudzina

Dla kogo: dla tych co sami jeszcze nie czytają, ale dużo już rozumieją , dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna: bardzo przyjemna

 

  

Recenzja:

Obserwowanie przyrody to ogromnie ciekawe zajęcie, które nie tylko pomaga ukształtować nasze poczucie estetyki, ale dodatkowo może nas uwrażliwić i wiele nauczyć. 

 

,,Sto nasionek, które pofrunęły” to piękny picturebook, bardzo w stylu Wydawnictwa Kinderkulka, który za pomocą prozy potraktowanej trochę jak poezja, opowiada historię o mądrości drzew. 

 

 

 

Opowieść rozpoczyna się od pewnej sosny, która czeka na ważny dla niej dzień. Nie jest to żadna ustalona odgórnie data, ale po prostu dogodny moment, żeby uwolnić nasionka i liczyć na to, że uda im się z powodzeniem wykiełkować. 

 

Kiedy w końcu jest wystarczająco ciepło, sosna posyła w świat 100 ziarnek, a czytelnicy mogą obserwować ich dalsze losy. 

 

Szybko jednak z początkowej setki, pozostaje 90, następnie 70, itd. Większość zamiast od razu trafić na żyzny grunt, pada na drogę, skałę lub trafia do brzuszków ptaków. 

Kiedy tak liczba nasionek zaczęła gwałtownie topnieć, przypomniał mi się wiersz, który czytałam w dzieciństwie – ,,Dziesięć bałwanków” Wandy Chotomskiej. 

Tam również z każdą kolejną stroną odczuwało się smutek po stracie kolejnego bohatera. W przeciwieństwie jednak do ,,Stu nasionek, które pofrunęły”, książka o bałwankach była raczej prostą historią o przemijaniu, może lekkomyślności. 

W przypadku tej pozycji, morał jest zupełnie inny!

 

W pewnym momencie sama autorka przyznaje – dość tego smutku! Okazuje się bowiem, że choć większość nasionek nie wykiełkowała od razu, to jednak udało im się ukryć i wkrótce trafiły do właściwego miejsca. 

Ocalało dokładnie 10 ziarenek, które wkrótce miały stać się pięknymi drzewami. 

 

 

 

,,Sto nasionek, które pofrunęły” to książka, której udaje się opowiedzieć o nadziei oraz umiejętności czekania w sposób prosty i zrozumiały dla dzieci. 

 

Jej autorka ma niesamowity talent do mówienia o trudnych rzeczach za pomocą czytelnych słów. Isabel Minhos Martins już w ,,Dokąd idziemy, kiedy znikamy?czy ,,Czas czarodziejudowodniła, że nie ma tematu, którego nie potrafiłaby przedstawić dzieciom.

 

Z kolei ilustracje to dzieło Yary Kono, której bardzo graficzne i kolorowe obrazki są wiernym odwzorowaniem tekstu autorki. Jej stylem mogliśmy się zachwycać już w ,,Wyspie, którą także wydało Wydawnictwo Kinderkulka. 

 

Książkę ,,Sto nasionek, które pofrunęły” polecam wszystkim dzieciom powyżej 4. roku życia.

 

Link do strony Wydawnictwa: https://kinderkulka.pl/ksiazki/sto-nasionek-ktore-pofrunely/

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment