Przygody pewnego japońskiego pracownika biurowego – recenzja

Przygody pewnego japońskiego pracownika biurowego – recenzja

Tytuł: ,,Przygody pewnego japońskiego pracownika biurowego”

Scenariusz: Jose Domingo

Rysunki: Jose Domingo

Tłumaczenie (posłów): Jakub Jankowski

Wydawnictwo: Timof Comics

Rok wydania: 2019

Objętość: więcej niż sto

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna: bardzo przyjemna

 

 

Recenzja:

Długi tytuł trudno zapamiętać; w każdym razie na pewno trudniej, niż jedno charakterystyczne słowo. Kiedy jednak dotyczy on ,,Przygód pewnego japońskiego pracownika biurowego”, to nie sposób wymazać go z pamięci! 

To pełen niezwykłych kolorów komiks w którym nie pada ani jedno zdanie. Fabuła opiera się w całości na obrazkach. Mnogim kadrom jednak warto uważnie się przyjrzeć, ponieważ każdy z nich wypełniony jest nawiązaniami i ukrytymi detalami. 

 

Autorem komiksu jest Jose Domingo. Początkowo ,,Przygody pewnego japońskiego pracownika biurowego” drukowane były w małych partiach w magazynie Fanzine das Xornadas. Nie miały wówczas kolorów, a czytelnicy głośno żądali więcej. 

Po tych słowach wsparcia, autor zdecydował się kontynuować serię i finalnie powstał pełnowymiarowy komiks, który ponad 10 lat później, możemy oglądać także u nas.

 

 

 

Wszystko zaczyna się od tego, jak pewien zupełnie zwyczajny japoński pracownik biurowy wychodzi z pracy i znajduje się w dokładnie samym środku groźnej strzelaniny. Później cała machina różnorodnych zbiegów okoliczności uruchamia się tak, jak przy efekcie popchnięcia jednej kostki domina.

 

Mężczyzna trafia do rodziny ludożerców, zostaje zaadoptowany przez yeti, trafia na zgromadzenie nawiedzonych pracowników poczty, zostaje przetrawiony przez bardzo nietypowego krakena, żeby za chwilę narodzić się z przeżutej gumy balonowej. 

 

To książka w której nie obowiązuje żadna logika. Pełno w niej abstrakcyjnych i psychodelicznych rozwiązań. Cały czas przewija się w komiksie motyw śmierci i odrodzenia. Można go skojarzyć z grami z automatów, gdzie bohater walczy z potworami, umiera, żeby za chwilę pojawić się na nowej zupełnie innej planszy. 

 

Z drugiej strony to także doskonałe nawiązanie do ludzkich kolei losu, gdzie nasza przyszłość jest tak wysoce nieprzewidywalna, że trudno byłoby się dziwić, gdyby zajrzeć kilka lat do przodu, i zobaczyć się w zupełnie innej roli, niż ta, jaką pełni się obecnie.

 

 

 

 

,,Przygody pewnego japońskiego pracownika biurowego” to jak już wspomniałam, dużo nawiązań i drobnych przyjemności dla uważnych czytelników, np. w logo firmy ,,Happy Family” na jednym z kadrów widnieją podobizny głów rodziny ludożerców. 

Z kolei w dalszej części komiksu, ludzie zaczynają się buntować, ale kiedy pojawia się reklama z najnowszym modelem telefonu, ich bunt zostaje zakończony, a oni biegną do sklepów na zakupy. 

 

Cała ta historia to niezwykle żywa mozaika różnych ludzkich zachowań (w większym lub mniejszym przerysowaniu). Podążanie jednak za tą historią daje dużą radość. Jej lekka w odbiorze strona graficzna ułatwia zrozumienie opowieści o japońskim pracowniku, ale zarazem nie wyklucza głębszego dopatrywania się w niej zamaskowanych treści, które także zostały w niej zawarte.

 

Polecam ten świetnie wydany komiks wszystkim czytelnikom powyżej 16. lat. 

Link do strony Wydawnictwa: https://sklep.timof.pl

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment