Donżon: Wydanie zbiorcze 1 – recenzja

Donżon: Wydanie zbiorcze 1 – recenzja

Tytuł: ,,Donżon: Wydanie zbiorcze 1”

Scenariusz: Joann SFAR, Lewis TRONDHEIM

Rysunki: Joann SFAR, Lewis TRONDHEIM, BOULET

Tłumaczenie: Wojciech Birek

Wydawnictwo: Timof Comics

Rok wydania: 2019

Objętość:  prawie jak encyklopedia! 

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna: wybitna

 

 

Recenzja:

Znacie to wrażenie, kiedy kończycie oglądać ulubiony serial i póki nie ogłoszą premiery kolejnego sezonu, to czujecie się w pewnym sensie trochę puści i rozczarowani? 

 

Dokładnie to samo odczucie pojawiło się we mnie tuż po lekturze ,,Donżona”, I-wszej  części imponującej sagi, której historia jak i wpływ na późniejszy świat komiksu jest nie do przecenienia! 

 

 

 

Jej pomysłodawcami byli Lewis Trondheim oraz Joann Sfar, którzy postawili sobie za cel, stworzenie – bagatela – 500. albumowej serii, opowiadającej o heroicznym świecie fantasy, który ma nie tylko teraźniejszość, ale i przeszłość oraz przyszłość.

 

Niestety tym dwóm artystom nie udało się spełnić planowanego zamierzenia, jednak finalnie ukazało się prawie 40 albumów, które to dzięki staraniom Wydawnictwa Timof Comics, polscy czytelnicy mają okazję wreszcie poznać i przeżyć na własnej skórze!

 

Wiele z historii tego dzieła, które powstawało przez okres około 10 lat, można wyczytać z Prologu na początku książki. Postarano się, żeby odbiorca podszedł do całości z pełną świadomością i dano mu szanse dostrzec niuanse, jednocześnie nie odbierając przyjemności z lektury.

 

 

 

 

,,Donżon: Wydanie zbiorcze 1” zawiera 6 rozdziałów z części Zenitu, w których czytelnik ma sposobność poznać zarówno głównych bohaterów historii, jak i tych pobocznych, którzy (wielce możliwe) spełnią inne istotne funkcje w dalszych częściach serii.

 

Głównym bohaterem komiksu jest Herbert – kaczor, który nie ma ani postury, ani charakteru osiłka, a mimo to wybrał żywot związany z bijatykami i walką. To prześmiewcze ukazanie brutalności, użycia siły, walk, a nawet poczucia władzy, hierarchii, polityki czy ekonomi daje mnóstwo przyjemności. 

Autorom udało się wydobyć esencje z charakterystycznych zachowań pewnych, łatwych do określenia postaci, jednocześnie nie uciekając do rubaszności i płytkich morałów.

 

W ,,Donżonie” jest dużo dobrze wyważonego humoru. Czytelnik może czuć się traktowany poważnie, jednocześnie dobrze się bawiąc i uciekając do świata fantazji. 

Nastąpiło tutaj połączenie stereotypowej perspektywy rzuconej na czasy średniowiecza w połączeniu z nowoczesnymi technologiami jak i mechaniką, towarzyszącą nam już od jakiegoś czasu. 

Przez wzmocnienie całości nie tylko ironią, ale nawet pewnego rodzaju absurdem (jak np. jednego ze smoczych głównych bohaterów – pełnego brutalności i siły, wykreowano na wegetarianina) osiąga się jeszcze bardziej ciekawy i dobitny efekt. 

 

 

 

 

Komiks jest zarówno szalenie różnorodny jak i spójny, dzięki czemu nie ma obawy, że się znudzi, a jest niemal pewne, że każdy z łatwością polubi jego bohaterów. 

 

Sukces Donżonu, czyli zamku, w którym dzieje się akcja, polega przede wszystkim na jego micie. Kiedy jeden z nich przestawał się cieszyć zainteresowaniem – wymyślano kolejny. Przyciągano także uwagę osiłków, skupiając się na ich własnych słabościach. 

Można odnieść wrażenie, że dokładnie tak samo działa ,,Donżon” w formie papierowej – przyciąga, pozwala się rozpracować i czerpie ze znanych schematów – wywracając je jednocześnie na drugą stronę.

 

Polecam tę pięknie wydaną książkę jako prezent obowiązkowy dla każdego czytelnika zainteresowanego komiksami. Będzie odpowiednia dla dzieci powyżej 13. roku życia.   

 

Z wielką ciekawością oczekuję kolejnych tomów!

Link do strony Wydawnictwa: https://sklep.timof.pl

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
1 Comment
  • Wygląda super! Chętnie sam sięgnę po tę książkę. Dobrze jest czasem coś przeczytać mniej angażującego 🙂

    24 października 2019 at 14:01

Post a Comment