Przygoda Marlenki – recenzja

Przygoda Marlenki – recenzja

 

 Tytuł: ,,Przygoda Marlenki”

Autor: Sibylle von Olfers

Ilustracje: Sibylle von Olfers

Tłumaczenie: Eliza Pieciul – Karmińska

Wydawnictwo: Przygotowalnia

Rok wydania: 2017

Objętość:  chudzina

Dla kogo: dla najmłodszych

Ocena ogólna:  bardzo przyjemna

 

  

Recenzja:

Sibylle von Olfers to niemiecka pisarka sprzed ponad 100 lat. Żyła na przełomie XIX i XX wieku. Jej ciotka, Marie von Olfers, w 1843 roku założyła ,,Kaffeterkreis”, miejsce dla początkujących pisarek baśni, które swoją siedzibę miało w Berlinie.

 

Sibylle inspirowała się nią i zachęcana do rysowania roślin oraz zwierząt, zaczęła samodzielnie tworzyć ilustracje do swoich książek. Wkrótce wstąpiła do zakonu i tam kontynuowała naukę w kierunku malarstwa.

 

Artystka ma na swoim koncie dziesięć książek obrazkowych dla dzieci. Motywem przewodnim większości z nich jest natura. Sibylle von Olfers nawiązuje w nich do wiatru, ziemi, zwierząt, lasu czy śniegu. O jednej z nich, czyli ,,Wietrzyk”, pisałam całkiem niedawno. Link do recenzji tej książki znajdziecie tutaj: http://bajkochlonka.pl/2018/06/15/wietrzyk-recenzja/

 

,,Przygoda Marlenki” to z kolei opowieść zimowa, idealna na długie, chłodne wieczory, spędzane pod ciepłym kocem i z kubkiem gorącej herbaty.

 

Tytułową bohaterką jest dziewczynka, która zostaje sama w domu. Jest znudzona i postanawia wyjrzeć przez okno, z nadzieją, że zobaczy wracającą z miasta mamę. Zamiast niej, zauważa jednak padający śnieg, który zamienia się w małe duszki. Są one dziećmi Królowej Zimy.

 

 

 

Marlenka zostaje zaproszona przez nie do zabawy. Ciepło się ubiera i wychodzi na zewnątrz. Ucieleśnienie zimowego wietrzyka, które wygląda jak chłopiec, zawozi ją do zimowego pałacu, gdzie zamiast straży stoją śniegowe bałwany.

 

Dziewczynka trafia akurat na urodziny zimowej księżniczki. Razem ucztują, zajadają się smakołykami, spacerują i tańczą na balu. Kiedy zmęczona Marlenka postanawia wrócić do domu, odwożą ją sanie zaprzężone w cztery polarne niedźwiedzie.

 

,,Przygoda Marlenki” kończy się tak samo radośnie, jak się zaczęła. Uśmiechnięta mama czeka na nią przed domem, a dziewczynka jest zachwycona dniem, który przeżyła.

 

 

 

Czy jednak oddalanie się od domu bez wiedzy rodziców jest dobrym pomysłem? Może Marlenka powinna zaczekać na mamę, zanim pójdzie ze Śnieżynkami do zamku?

 

Należy jednak pamiętać, że książka powstała ponad 100 lat temu. Nie przejmowano się wówczas kwestiami rozmów z nieznajomymi oraz nie przykładano takiej wagi do bezpieczeństwa dzieci. Marlenka mieszka także na wsi, być może często robiła sobie takie wycieczki, a mamie to nie przeszkadzało.

 

Nie bez powodu także Królowa Zimy na jednej z ilustracji wygląda zupełnie jak Maria ze swoim dzieckiem. Nawiązań religijnych w ilustracjach jest całkiem sporo, nie są one jednak oczywiste. Po prostu widać, że artystka była osobą bardzo religijną.

 

Być może jej intencją wcale nie było pokazanie zabawy w zimowym pałacu, ale nawiązywało do pewnych elementów duchowych.

 

 

 

 

Bez zbyt daleko posuniętych interpretacji, ,,Przygoda Marlenki” to jednak urocza książka z rymowanym tekstem oraz zachwycającymi ilustracjami, które mimo upływu lat, wciąż robią ogromne wrażenie na czytelniku.

 

Polecam tę książkę dzieciom już od 3-ego roku życia, chociaż jej piękne wydanie zachwyci każdego miłośnika literatury.

 

Link do strony wydawnictwa: http://przygotowalnia.com/sklep/ksiazki/118-przygoda-marlenki.html

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment