Rycerze i smoki – recenzja

Rycerze i smoki – recenzja

 

 

Tytuł: ,,Rycerze i smoki”

Autor: Christina Björk

Ilustracje: Eva Eriksson

Tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk

Wydawnictwo: Zakamarki

Rok wydania: 2018

Objętość: chudzina

Dla kogo: dla tych co sami jeszcze nie czytają, ale dużo już rozumieją

Ocena ogólna: bardzo przyjemna

 

Recenzja:

Powracamy do tematu smoczych opowieści. Niedawno recenzowałam ,,Księżniczki i smoki” (http://bajkochlonka.pl/2018/08/14/ksiezniczki-i-smoki-recenzja/), w tym wpisie czas na młodszego brata tej serii, czyli ,,Rycerze i smoki”.

 

 

 

Mimo, że nie przepadam za dzieleniem książek na te dla dziewczynek, i te dla chłopców, to w tym wypadku doskonale rozumiem decyzję o podziale na płeć. Autorka przenosi nas kilkaset lat w przeszłość, do momentu, kiedy na ziemiach królowały fantastyczne stworzenia, a zarówno mali mężczyźni jak i młode kobiety, pełnili określoną funkcję w społeczeństwie.

 

W ,,Rycerzach i smokach” jest mnóstwo nawiązań do legend oraz podań ludowych. Pojawia się postać króla Artura, Tristana czy (świętego) Jerzego. Oczywiście bohaterowie nie są dorosłymi postaciami, ale obserwujemy ich perypetie w chwili, kiedy sami byli jeszcze dziećmi.

 

Po każdym rozdziale autorka nawiązuje do ich przyszłych, wielkich osiągnięć, dając czytelnikowi do zrozumienia, że wtedy jeszcze nikt nie wróżył im wielkiej kariery (albo przynajmniej nie tak wielkiej, jaką osiągnęli). To bardzo ciekawy zabieg, ponieważ każdy chłopiec może wyobrazić sobie, że przed nim również czekają niesamowite przygody, których nikt się nie spodziewa.

 

 

 

Książka jest podzielona na 7 krótkich rozdziałów plus bonus. W każdym z nich autorka stara się przemycić jakiś morał. Czasami są one bardzo praktyczne, jak np. ten, że ze smokiem nie trzeba walczyć tylko siłą, ale można też pokonać go sprytem. Albo inny, że wroga możemy zwyciężyć, wykorzystując jego słabości (np. w rozdziale w którym Tristan zaczarował bestię muzyką).

 

Oczywiście, w książce są także porady bardzo fantastyczne, jak np. takie, że jeżeli ma się już sokoła, to może nie warto uczyć go łapania jaszczurek, albo ta, że smok jest kiepskim zwierzątkiem domowym (chociaż w książce ,,Księżniczki i smoki” było wprost przeciwnie).

 

Pozycja ,,Rycerze i smoki” różni się nie tylko treścią od swojej poprzedniczki, ale przede wszystkim tym, że w niej wszystkie smoki wydają się groźne i nie mają pokojowych zamiarów. Należy je pokonać, albo przynajmniej trzymać się od nich z daleka.

Trzeba jednak przyznać, że jeżeli pojawia się w którymś z opowiadań dziewczynka, jest równie odważna, co jej kolega.

Być może smoki z tej części to zupełnie inne gatunki, niż te o których była mowa w ,,Księżniczkach i smokach”. 😉

 

 

 

W podsumowaniu to bardzo sympatyczna lektura. To oczywiste, że chłopcy wolą walczyć z bestiami, niż się z nimi przyjaźnić (chociaż są wyjątki). Jestem jednak przekonana, że każdy czytelnik wciągnie się w wir przygód.

 

Książkę ,,Rycerze i smoki” polecam dla dzieci, które skończyły 4. rok życia. Czytając o odważnych bohaterach, na pewno sami zapragną zostać walecznymi rycerzami.

 

Link do strony wydawnictwa: http://www.zakamarki.pl/index.php/rycerze-i-smoki.html

 

Podziel się
Bajkochłonka

Post a Comment