Trafiona, zatopiona – recenzja

Trafiona, zatopiona – recenzja

Tytuł: ,,Trafiona, zatopiona

Autor: Joanna Nadin

Tłumaczenie: Iwona Żółtowska

Wydawnictwo: Akapit Press

Rok wydania: 2018

Objętość:  więcej niż sto

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna: bardzo przyjemna

 

Recenzja:

Kiedy zaczęłam czytać ,,Trafioną, zatopioną” Joanny Nadin, miałam pełno wątpliwości. Nie polubiłam głównej bohaterki – Ashy. Wydawała mi się pełna sprzeczności, mało realna. Jej decyzje nie miały dla mnie sensu. Traktowałam ją jak papierową wersję jakiejś nieznanej dziewczynki z którą nic mnie nie łączy, ani nie łączyło.

 

Skłamałabym jednak, gdybym powiedziała, że książka mnie nie wciągnęła. Potraktowałam ją jako lekką lekturę, której jedynym celem jest niskich lotów rozrywka. Jakże się pomyliłam!

 

 

 

 

,,Trafiona, zatopiona” to książka, którą należy czytać od początku do końca! To, że nie rozumiałam bohaterki z pierwszych jej stron, nie znaczyło, że takich dziewczynek nie ma. One są, istnieją, muszą podejmować trudne decyzje i często wplątują się w kłopoty, których dorośli unikają, chociażby przez wzgląd na doświadczenie.

 

Asha jest właśnie taką osobą. Wybiera ścieżkę zupełnie irracjonalną z dorosłego punktu widzenia, ale ile znamy osób, które właśnie kończą, tak jak ona!

 

Stawia wszystko na jedną kartę. Rezygnuje z własnych ambicji, żeby tylko stać się częścią jakiejś małej społeczności. Zrobi wszystko, żeby inni źle o niej nie myśleli. Jest w stanie wiele poświęcić, żeby utrzymać przyjaciół. Ale czy to na pewno prawdziwi przyjaciele?

 

Wszystko zaczyna się od gry ,,prawda czy wyzwanie”, w którą dziewczyny namiętnie grają, testując swoje relację i charakter. Czy ślepe wypełnianie zadań jest jednak cokolwiek warte? Jak skończy się takie bezrefleksyjne zachowanie 12-latek?

 

,,Trafiona, zatopiona” to książka z zaskakującym zakończeniem. UWAGA: grozi wzruszeniem się i potokami łez! Jest ciekawa i przemyca w swojej treści wiele ważnych wartości. Jedyne czego w niej nie polubiłam, to okładka. Dziewczyna z niej, ani trochę nie przypomina książkowej bohaterki. Wydaje mi się, że umieszczanie zdjęć przypadkowej osoby, to też trochę strzał w kolano. Rozmawiałam z wieloma osobami, i kiedy one widzą podobną okładkę, od razu klasyfikują ją jako mało ambitną i sztampową.

Nie dajcie się więc zwieść! ,,Trafiona, zatopiona” to fajna książka dla nastolatek, która nie wpisuje się w schematy.

 

Link do strony wydawnictwa:  https://www.akapit-press.pl/glowna/trafiona-zatopiona-364.html

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment