Zwierzoobjaśniarka. Wynalazek, który zmienił świat – recenzja

Zwierzoobjaśniarka. Wynalazek, który zmienił świat – recenzja

Tytuł: ,,Zwierzoobjaśniarka. Wynalazek, który zmienił świat”

Autor: Sergio Olivotti

Ilustracje: Sergio Olivotti

Tłumaczenie: Joanna Wajs

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Rok wydania: 2018

Objętość:  chudzina

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Ocena ogólna:  bardzo przyjemna

 

 

Recenzja:

Lubicie przyglądać się ilustracjom? Macie dzieci, które interesują się majsterkowaniem? A może po prostu jesteście rodziną, która uwielbia fantazjować, jest kreatywna i zamiast kupować zabawki, wymyśla je sama?

 

,,Zwierzoobjaśniarka. Wynalazek, który zmienił świat” Sergio Olivottiego to pozycja wyjątkowa. Nie jest to typowa książka z fabułą, ale bardziej biografia lub literatura techniczna.

 

 

 

 

Najważniejsze jest jednak to, dlaczego powstała. Mam nieodparte wrażenie, że intencją autora było przyczynienie się do większego wzrostu zrozumienia i okazywania szacunku zwierzętom. Tytułowa zwierzoobjaśniarka ma być tylko pretekstem i narzędziem jednocześnie.

 

Wyobraźmy sobie świat, w którym potrafimy zrozumieć mowę zwierząt. Jesteśmy w stanie usłyszeć ich pragnienia, poglądy na codzienne kwestie, poznać ich charakter. Teoretycznie można to zrobić teraz, tylko obserwując ich zachowanie, ale fakt istnienia urządzenia, który tłumaczyłby bezpośrednio ich słowa, mógłby udowodnić i pokazać ludziom, którzy zwierząt nie szanują, że popełniają wielki błąd!

 

Z drugiej jednak strony czy mając takie urządzenie w dalszym ciągu zauważalibyśmy sygnały niewerbalne, które nam wysyłają? A może zwierzęta zaczęłyby się kontaktować tylko za pomocą słów? Autor rysuje przed nami wizję, w której brak jest merdających ogonków i łaszących się kotów, a sami musicie przyznać, że to wizja straszna!

 

 

 

 

Z książki dowiemy się, że koty są leniwe (no dobrze, to wie chyba każdy, kto choć raz widział kota). Autor jednak idzie o krok dalej. Uważa, że koty są doskonałe w odgrywaniu scen, dlatego możemy podzielić je według następujących kategorii: kot porzucony, kot z kulawą nogą czy kot filozof. Wszystkie te opisy są bardzo śmieszne. Podobnie jak cały wydźwięk książki. Jest ona napisana z przymrużeniem oka i dlatego przyjemnie i szybko się ją czyta.

 

Co do psów, bo autor także o nich nie zapomina – te z kolei wymyśliły sobie zupełnie inne nazwy, niż te, które nadali im ludzie. Przykładami mogą być tu Merdardyn, Dziaberman czy Nieogar. Ale i to nie wszystko. W książce znajdziecie także wzmianki o złotych rybkach, owcach, kurach czy pająkach.

 

Chciałabym wspomnieć o sposobie w jaki autor zwraca się do czytelnika. W książce ,,Zwierzoobjaśniarka. Wynalazek, który zmienił świat” znajdziemy wiele neologizmów. Olivotti bawi się słowem i swoją postawą zachęca, żeby bawić się wraz z nim.

 

,,Transmitowane dźwięki miały taką częstotliwość, że wprawiały w rezonans oranżadę w karafce po Jasiu Wędrowniczku, a drgania, zarejesyntronizowane na płycie winylowej z podwójnym pilastrem, po błyskawicznej aliteracji zostały zekwalizowane i przekazane do wyjścia audio prądem indyferambiwaleprokrastynowanym (oczywiście bez autotelodenzynwoltuinterlokutorów). Sergio Olivotti, Zwierzoobjaśniarka. Wynalazek, który zmienił świat, Zwierzob 1, str. 34

 

W związku z tym, ogromny szacunek należy się tłumaczce, Joannie Wajs! Doskonale poradziła sobie z tym tekstem, zachowując przy tym żarty językowe i zastępując wyrażenia, które w naszym kraju mogłyby nie być zrozumiałe, a w ich miejsce wstawiając nasze frazeologizmy czy nawiązania do kultury. Brawo!

 

Mnie ciężko było powyższy cytat przepisać bez błędów. Na szczęście, takie opisy autor streszcza w kilku słowach, pozwalając każdemu na swobodne rozumienie tego, co pisze.

 

 

 

 

,,Zwierzoobjaśniarka” to także, a może przede wszystkim ilustracje. Autor wykonał je różnymi technikami. Posłużył się trochę farbami, ołówkiem, metodą kolażu czy cienkopisem. Można patrzeć na nie, wyszukiwać detali i podziwiać kreatywność ilustratora!

 

Książkę polecam dla trochę starszych dzieci, tych powyżej 10-ego roku życia. Młodsze mogą zniechęcić się wieloma słowami, które nawet nie mając większego znaczenia dla fabuły, są trudne do wymówienia i zabawa w ich czytanie może okazać się fantastyczna tylko dla tych, którzy bardzo dobrze radzą sobie z literami.

 

A Wy w jaką zwierzoobjaśniarkę się zaopatrzycie? Na baterie słoneczne, designerską z nadgryzioną wiśnią czy może pozostaniecie wierni klasyce i sięgniecie po tę książkę? 😉

 

Link do strony wydawnictwa: https://nk.com.pl/zwierzoobjasniarka-wynalazek-ktory-zmienil-swiat/2559/ksiazka.html

 

Podziel się
Bajkochłonka
2 komentarze
  • kasia
    Odpowiedz

    Dopisałam do listy 🙂 z książek o zwierzakach polecam też bardzo “Był sobie szczeniak Ellie” 🙂

    22 czerwca 2018 at 09:47

Post a Comment