Miasto Złotej – recenzja

Miasto Złotej – recenzja

Tytuł: ,,Miasto Złotej”

Autor: Daniel Chmielewski

Ilustracje: Magda Rucińska

Wydawnictwo: Tadam

Rok wydania: 2018

Objętość:  chudzina

Dla kogo: dla tych co sami jeszcze nie czytają, ale dużo już rozumieją

Ocena ogólna:  wybitna

 

 

Recenzja:

Przeczytałam ją wczoraj wieczorem i dopóki nie poszłam spać, zastanawiałam się czy będą mi się śniły betonowe uliczki, bloki, które rozrastają się w niekontrolowany sposób oraz deszczowe chmury, które zasłaniają słońce.

 

Szczęśliwie nie pamiętam co mi się śniło. Chciałabym Wam jednak opowiedzieć dzisiaj o ,,Miasto Złotej”, niesamowitej książce Daniela Chmielewskiego z ilustracjami Magdy Rucińskiej, gwarantując Wam, że podobnej prawdopodobnie nigdy nie mieliście w swoich rękach.

 

 

 

Śmiało mogę powiedzieć, że to pozycja filozoficzna, dla dzieci, ale jednak niewątpliwie z elementami, które nie są na pierwszy rzut oka oczywiste. Sporo jest w niej niedosłowności. Świat, który rysują przed nami jej autorzy jest abstrakcyjny. W niepokojący jednak sposób przypomina miejsca w których sami na pewno nie raz byliśmy.

 

Główną bohaterką jest złotowłosa Tina. Jej ogromną pasją jest rysowanie map, tak jakby starała się zrozumieć otaczającą ją rzeczywistość. Teoretycznie czuje się w betonowym mieście bezpiecznie. Oprócz niej, mieszkają w nim tylko Miś i lalka. Oboje są jej wzrostu, potrafią mówić i chodzić. Zbudowani są jednak z wielu ograniczeń, z łatwością można dopatrzeć się różnic w zachowaniu między nimi a Tiną.

 

 

 

 

Pewnego dnia następują anomalie. Pogoda jest dosyć niepokojąca, słychać dziwny hałas a lalka zauważa biegnącą pomiędzy uliczkami tajemniczą postać. Ruszając za nią w pościg i starając się ją odnaleźć, natrafiają na coraz to dziwniejsze nieprawidłowości.

 

Autor nie ukrywa, że w ,,Miasto Złotej” są momenty niepokojące, trochę straszne. Zwraca się nawet wprost do czytelnika z pytaniem ,,boisz się?”, jakby starał się go trochę oswoić z tym co groźne i nietypowe. Książkę określa się nawet jako ,,horror urbanistyczny”, ja bym była jednak bliżej porównania jej do dziecięcego dramatu psychologicznego z dobrym zakończeniem.

 

 

 

 

,,Miasto Złotej” można rozpatrywać na wielu płaszczyznach, bo to książka wielowymiarowa. Wraz ze zmianą otoczenia Tiny, zmienia się także jej sposób postrzegania rzeczywistości. To, co do tej pory wydawało jej się przyjemne i ciekawe, w obliczu nowych doświadczeń traci kolory.

 

Książka zachęca do odkrywania, poznawania nowych miejsc. Nakłania, żeby nie bać się nowych ludzi i nowych eksperymentów. Nasze życie polega na budowaniu, rozwiązywaniu problemów i szukaniu nowych możliwości. Jak często mówi się o tym w książkach dla dzieci? Dlatego ,,Miasto Złotej” jest na wagę złota. To ważna i piękna książka.

 

Nie bez znaczenia są także ilustracje. Doskonałe obrazy Magdy Rucińskiej, które razem z tekstem Daniela Chmielewskiego tworzą nierozerwalną całość. Dominacja koloru niebieskiego nie pozwala mi myśleć inaczej o tej książce, jak tej dziejącej się w sferze snu. Nawet sama historia sugeruje abstrakcyjny charakter marzenia sennego. Ilustracje są niezwykłe także ze względu na bryłowatość i wymiarowość otoczenia z prawie płaskimi na ich tle postaciami. Czuć pewien zamierzony dysonans pomiędzy jednym a drugim.

 

 

 

 

,,Miasto Złotej” to książka zdecydowanie dla dzieci szkoły podstawowej. Za sprawą dużej czcionki i przejrzystości tekstu będzie także ciekawą alternatywą do nauki czytania. Z kolei wręczona jako prezent, dzięki również pięknemu wydaniu, na pewno zrobi duże wrażenie na obdarowanym.

 

Link do strony wydawnictwa: http://wydawnictwo-tadam.pl/publikacje/miasto-zlotej/

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment