Wielka historia małej kreski – recenzja

Wielka historia małej kreski – recenzja

Tytuł: ,,Wielka historia małej kreski”

Autor: Serge Bloch

Ilustracje: Serge Bloch

Wydawnictwo: Zakamarki

Rok wydania: 2015

Objętość:   chudzina

Dla kogo: dla tych co sami jeszcze nie czytają, ale dużo już rozumieją

Hasła: recenzja, książka dla dzieci, recenzje książek dla dzieci, 2015, Wydawnictwo Zakamarki, Zakamarki, Serge Bloch, artysta, malarz, rysownik, rysowanie, talent, talenty, metafora, kreska, Wielka historia małej kreski, rozwój, pasja, hobby, zainteresowania, +6, +7, +8, +9, +10, +11, +12, +13, +14, +15, +16, +17, +18, +100

Ocena ogólna:  wybitna

 

Recenzja:

Książka o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, należy do piękniejszych, jakie miałam kiedykolwiek w swoich łapkach. Jest bardzo minimalistyczna. Nie znajdziecie w niej bogato zdobionych stron, kolorowych ilustracji czy długich, wzruszających opisów przyrody. Została zrobiona przy użyciu tylko czterech kolorów (czarnego, białego, czerwonego i niebieskiego), ale to naprawdę wystarczyło, żeby uczynić ją wyjątkową.

 

 

,,Wielka historia małej kreski” jest swego rodzaju książką autobiograficzną. Nie ma w niej jednak informacji o dacie urodzenia, ukończonych szkołach czy miejscu zamieszkania. Jest to historia wielkiej pasji – miłości do rysowania.

 

Serge Bloch jest znanym rysownikiem książek dla dzieci. Można powiedzieć, że ma ,,swoją specyficzną kreskę”. Nie trzeba wiedzieć kto jest autorem ilustracji, żeby powiedzieć – to na pewno rysował Bloch! Jego postacie składają się tylko z konturów, niektóre twarze są lekko zarysowane, ale to wystarczy, żeby przekazać odbiorcy emocje bohaterów.

 

 

 

Możecie go jeszcze kojarzyć chociażby z ,,Uczucia. Co to takiego”, o której pisałam w tym miejscu: http://bajkochlonka.pl/2018/02/14/uczucia-co-to-takiego-recenzja/  Zilustrował także genialną w swym przekazie książkę ,,Wróg” o której opowiem Wam już wkrótce – bądźcie czujni!

 

Wracając jednak do ,,Wielkiej historii małej kreski”, to książka niezwykła pod wieloma względami. Można odczytywać ją dosłownie, ale moim zdaniem przesłanie tkwi głębiej. Kiedy jesteśmy dziećmi, odkrywamy w sobie pewne zamiłowania do różnych rzeczy. Czasami nie są one oczywiste, czasami zdarza się nam to zupełnie przypadkowo. Może to być zainteresowanie światem zwierząt, kiedy znajdujemy rannego ptaszka, które później przekształca się w pasję do weterynarii. Może to być wizyta w teatrze, po czym marzymy o wielkiej karierze aktorskiej. Innym razem, przypadkiem oglądamy w telewizji o wykopaliskach w Egipcie i zaczynamy interesować się czym jest archeologia. Przykłady można mnożyć.

 

W przypadku ,,Wielkiej historii małej kreski” mamy do czynienia z zamiłowaniem do rysowania. Na początku jest to niezdarna próba zamalowania czymkolwiek kartki. Kiedy jesteśmy dziećmi bazgrolimy, mieszamy kolory i sprawia nam to ogromną radość, chociaż naprawdę nic te kształty nie przypominają. Tylko rodzice zachwycają się: jakie to piękne! Jak ta plama podobna jest do mnie! 🙂 Zachęcamy tym sposobem dzieci do dalszego bazgrolenia. One wierząc w swój talent, będą go rozwijać, aż wkrótce… kształty zaczną przypominać istniejące rzeczy (i to nie tylko te z wyobraźni dzieci i ich rodziców).

 

 

 

Ta książka o tym mówi, prostymi słowami, ale w bardzo poetycki sposób. Widać, że stworzył ją wrażliwy artysta. Jego bohater rośnie, a Kreska ciągle mu towarzyszy. Staje się bardziej ludzka, Bloch ją personifikuje. Ma coraz więcej charakteru, potrafi inspirować, wywoływać w innych emocje.

 

Czasami znika, a wraz z nią kończy się zapał do rysowania. Bohater i ona muszą od siebie odpocząć. To normalna kolei rzeczy. Nie zawsze możemy poświęcać się swojej pasji. Na dłuższą metę, nie jesteśmy jednak w stanie bez niej funkcjonować.

Ona nas uskrzydla i daje poczucie wartości.

 

 

 

 

Kreska książkowego bohatera uczyniła jego życie ciekawszym. Nadała mu sens. Towarzyszyła wtedy, kiedy było dobrze i źle. Co jednak robi artysta, kiedy jego dzieło jest skończone?

Serge Bloch wydaje się dość jasno odpowiadać na to pytanie – dzieli się.

Prawdziwy artysta nie może nim być, jeżeli nie dzieli się z innymi tym co robi. Powinien zarażać pasją i budzić w innych potrzebę odnalezienia swojej kreski.

 

 

 

On także czerpał z najlepszych, chociażby od Paula Klee czy Saula Steinberga, których nazwiska padają w książce.

Spójrzcie tylko na portret tego ostatniego: pan Saul Steinberg ze swoją kreską. Czy to nie wspaniała inspiracja do napisania tej książki? 🙂

 

(Photo taken by Evelyn Hofer. 1978)

 

Morał wynikający z ,,Wielkiej historii małej kreski” jest dość prosty, ale zarazem bardzo ważny – trzeba pielęgnować swój talent. Jeżeli będziemy poświęcać mu swój czas, on będzie rósł i może sprawić nam mnóstwo radości. To bardzo ważne przesłanie dla młodych ludzi. Książka będzie idealna dla dzieci już od 6-ego roku życia, nawet dla tych, które nie do końca mają zapędy artystyczne. Jest ona w swym przekazie bardzo uniwersalna, ale i bardzo nowoczesna.

 

Jestem pewna, że będę często do niej wracać. Póki co, wpisują ją na listę swoich ulubionych pozycji w literaturze dziecięcej i młodzieżowej, i naprawdę bardzo ją Wam polecam!

 

Link do strony wydawnictwa: http://www.zakamarki.pl/index.php/wielka-historia-malej-kreski.html

 

 

Podziel się
Bajkochłonka

Post a Comment