Zima w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce – recenzja

Zima w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce – recenzja

Tytuł: ,,Zima w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce

Autor: Tomasz Szwed

Ilustracje:  Aneta Krella – Moch

Wydawnictwo: Bis

Rok wydania: 2013

Objętość: więcej niż sto 

Dla kogo: dla najmłodszych

Hasła: recenzja, książka dla dzieci, recenzje książek dla dzieci, 2013, Bis, Wydawnictwo Bis, zima, mróz, zwierzęta, klinika, lecznica, las, zapasy, Tomasz Szwed, Aneta Krella-Moch, Zima w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce

Ocena ogólna: ma dużo zalet

 

Recenzja:

Kiedy za oknem mróz, aż skrzypi, a śnieg ostatnio nas trochę zaskoczył i spadło go dosyć sporo, postanowiłam sięgnąć po ,,Zimę w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce”.

Nie rozczarowałam się. W fabule czekało na mnie dokładnie to, co za oknem. Było jednak bardziej bajkowo i milusińsko (choć z pewnymi wyjątkami).

 

 

 

Rzadko kiedy, zdarza mi się zaraz po przeczytaniu bajki sięgnąć po biografię autora. ,,Zima w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce” jednak zmotywowała mnie by bliżej poznać pana Tomasza – autora tej książki i zweryfikować czy moje przypuszczenia są prawdziwe.

Jak się okazało bardzo trafnie oceniłam wiek pana Tomasza. W książce czuć pewną tradycyjną nutę, którą nieczęsto spotyka się obecnie w literaturze dziecięcej. Z drugiej strony sformułowania takie jak ,,docent”, mogą nieco trącić myszką. Nie jestem pewna czy takie pojęcia są niezbędne dla prawidłowego rozwoju maluchów.

Zapoznając się z bibliografią pana Tomasza, bardzo się zdziwiłam, że ma wykształcenie muzyczne. W książce zupełnie tego nie widać, a szkoda! 😉

 

Pierwsza rzecz – tytuł. ,,Zima w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce” to kolejna książka z cyklu bajek o lecznicy, prowadzonej przez zwierzęta. Oprócz niej, możemy również przeczytać o historiach, które dzieją się jesienią, wiosną lub latem.

Nie wiem tylko dlaczego autor zatytułował książkę ,,W klinice małych zwierząt”, skoro pojawiają się w niej również psy, borsuki, dziki bądź niedźwiedzie. Być może miał na myśli określenie ich małymi w pieszczotliwym znaczeniu.

 

 

W książce pojawia się wiele nazw oraz imion. Czasami trudno je spamiętać, ale miłe jest to, że wszystkie są polskie i nieudziwnione.  Jadłodajnie ,,Smaczne Jedzonko” brzmi smakowicie, a myszka Józuś to słodycz sama w sobie.

 

,,(…), jak mówi nasze przysłowie, nie samym zmywaniem Szopy żyją.” Tomasz Szwed, ,,Zima w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce”, str. 19

 

Książka jest przeznaczona dla dzieci z grupy 6-12 lat. Mnie ciężko stwierdzić kto mógłby być jej idealnym odbiorcą. Niektóre rozdziały, jak ten o zającu Omyku wydają mi się odpowiednie dla bardzo młodego czytelnika, zdecydowanie poniżej 6 roku życia. Z kolei rozdział zatytułowany ,,Hipotermia” dla dzieci, a nawet młodzieży +12 lat.

 

,, – Otóż, trzeba ci wiedzieć, mój drogi, że zazwyczaj boimy się tego, czego nie znamy. Dlatego zawsze należy sprawdzić, czy potwór jest potworem. Może się okazać tylko cieniem pod łóżkiem albo dziwnym ciemnym kształtem w Lesie.” Tomasz Szwed, ,,Zima w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce”, str. 41

 

Bardzo podoba mi się rozwiązanie z bajką w bajce, które przywodzi mi na myśl lalkę matrioszkę. Dokładnie mam na myśli ,,Bajkę o Miodowym Słonku”, która jest miłym wtrąceniem i trochę rozładowuje ten mroźny klimat o którym cały czas jest mowa.

Jedyne co rzuciło mi się w oczy, i mam wrażenie, że autor mógł to rozwiązać trochę inaczej, to fakt ,,wymiotowania słońca”.

W dużym skrócie – jeden miś zjadł wieczorem plaster miodu, myśląc, że jest słonkiem. Zmartwił się tym, ale nazajutrz je ,,zwymiotował” i słońce znowu powróciło na niebo. Zastanawiam się czy te słońce nie mogło np. znowu się narodzić?

Wymiotowanie jakimkolwiek jedzeniem i pokazywanie dziecku, że takie zachowanie jest właściwie, trochę kłóci się z moim pojęciem dobrego zachowania.

 

,,Zima w klinice małych zwierząt w Leśnej Górce” pełna jest jednak mądrych wartości. Pomaganie przyjaciołom, konsekwencje kradzieży czy nauka nie bycia wyniosłym to tylko jedne z licznych wątków, które się w niej pojawiają.

 

 

 

Ilustracje wydobywają z pamięci obrazki z dawnych książek, i podobnie jak sposób prowadzenia narracji, przypominają tradycyjne bajki, czytane przed laty.

 

 

Bardzo doceniam starania autora, żeby przybliżyć dzieciom świat zwierząt. Taki sposób patrzenia uczy najmłodszych empatii i pozwala w wielu sytuacjach postawić się na miejscu naszych futrzanych przyjaciół.

Szczególnie teraz, kiedy zima daje nieźle popalić, może warto zastanowić się czy przywiązanemu do budy psu jest ciepło? Czy można zrobić karmnik dla ptaszków lub podrzucić kilka orzeszków do lasu, w pobliżu domku wiewiórek?

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment