Słoneczne jajo – recenzja

Słoneczne jajo – recenzja

Tytuł: ,,Słoneczne jajo

Autor: Elsa Beskow

Ilustracje: Elsa Beskow

Wydawnictwo: Zakamarki

Rok wydania: 2015

Objętość: chudzina

Dla kogo: dla najmłodszych

Hasła: recenzja, książka dla dzieci, recenzje książek dla dzieci, 2015, Zakamarki, jajo, słońce, pomarańcze, las, elf, elfy, tajemnica, poszukiwania, przygoda, żarłoczność, kradzież, zagadka, pory roku, zwierzęta, rozwiązanie, przyjaciele, oczekiwanie

Ocena ogólna:  bardzo przyjemna

 

Recenzja:

Lubicie styl vintage? Ja lubię, kiedy to, co oglądam natychmiast przenosi mnie w odległe czasy. Tym fajniej, kiedy te odległe czasy to czasy mojego dzieciństwa. Historię ,,Słonecznego jaja” poznałam jednak dopiero całkiem niedawno.

Natychmiast skojarzyła mi się jednak z książkami, które czytała mi mama, jak sama jeszcze nie za bardzo potrafiłam.

 

Spójrzcie tylko na te ilustracje! Są subtelne i pozbawione kontrastów. To, co nieistotne jest lekko rozmyte, a wszystko inne wzięte w delikatny kontur. Mało która książeczka może poszczycić się teraz takimi ilustracjami.

 

 

Wyobraźcie sobie, że na Waszej drodze spotykacie coś, co nie przypomina Wam nic znajomego. Jest duże, nieznanego pochodzenia oraz bardzo możliwe, że jest niebezpieczne!

Zakładacie jednak, że to coś jest jajem. Dlaczego jajem? Będąc mieszkającym w lesie elfem, jedyne okrągłe przedmioty jakie znacie to właśnie ptasie jaja.

Ten przedmiot jest jednak wyjątkowy, bo nie przypomina żadnego z jaj, które widzieliście wcześniej. Widząc jednak dziurę w niebie, sprytnie sobie wyedukowaliście, że to jajo spadło właśnie z góry, a skoro tak, to musi być to jajo słońca!

Teoretycznie wszystko się zgadza, jest słonecznego koloru i jest tak samo okrągłe jak słońce. W dodatku, słońce pewnie nie ma gniazda więc jego jajo musiało spaść do lasu.

 

 

Co robicie? Taką wiadomością trzeba się podzielić z przyjaciółmi!

Nasza bohaterka zebrała całą grupę leśnych mieszkańców, którzy debatowali nad porzuconym ,,jajem”. Część wystraszyła się, że po wykluciu nowe słońce spali las. Ci bardziej odważni sprawdzili, że to ,,jajo” nawet nie jest gorące.

Dopiero odważna (lub lekkomyślna) wiewiórka ugryzła kawałek i okazało się, że tajemniczy przedmiot jest gorzki!

 

(,,Restauracja U Wesołej Żaby, UWAGA! Gościom nie wolno zjadać się nawzajem”)

 

 

W tym samym momencie przyleciała też Zięba, która wyjaśniła zakłopotanemu towarzystwu, że przedmiot, który mieli za słoneczne jajo, jest pomarańczą. Ledwie mieszkańcy lasu dowiedzieli się z czym mają do czynienia, a zaraz przyleciała wrona i owoc zjadła.

 

Bajka niesie ze sobą kilka nauk. Tą pierwszą jest ta, że nawet jeżeli spotykamy się z czymś nowym i nie wiemy co to jest, warto zapytać o zdanie przyjaciół. Na pewno znajdzie się ktoś, kto nam pomoże.

Kolejną ciekawą kwestią jaką dowiadujemy się ze ,,Słonecznego jaja” jest ta, że żarłoczność może mieć fatalne skutki. Wronę, która pożarła pomarańczę, bolało później przez wiele dni gardło, przez to, że zjadła cały owoc ,,na raz”.

I po trzecie, nawet w miejscu w którym jest całe mnóstwo atrakcji, ciągle świeci słońce a zapasy słodkiego nektaru nigdy się nie kończą, nawet wtedy tęsknota za domem jest czymś zupełnie normalnym. Dobrze jest czasem gdzieś wyjechać, ale jeszcze cudowniej jest móc wrócić do siebie i do swoich przyjaciół.

 

 

 

Autorka, Elsa Beskow zwraca także uwagę, że to, co dla jednej osoby może być tylko małą, zgubioną przez nieuwagę pomarańczą, dla kogoś innego będzie początkiem wielkiej przygody.

 

Mam nadzieję, że ,,Słoneczne jajo” będzie dla Was i dla Waszych dzieci również początkiem wielkiej przygody. To mądra książeczka z inteligentnie poprowadzoną narracją, może okazać się świetną lekturą ,,do poduszki” przez wzgląd na dobre zakończenie i nastrojowe ilustracje.

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment