Czy to na pewno są książki dla dzieci?

Czy to na pewno są książki dla dzieci?

Kupując nową książkę nie zawsze mamy gwarancję, że okaże się ona bestsellerem. Przeciwnie, często zdajemy sobie sprawę, że nie koniecznie będzie nawet dobra. Skuszeni atrakcyjną ceną lub w miarę interesującą okładką, stajemy się posiadaczami kolejnej lektury. Czasami jednak nawet okładka lub tytuł świecą dla nas na czerwono i alarmują o zatrważająco złej treści.

 

Chciałam napisać dla Was artykuł trochę ku przestrodze.

Drodzy Czytelnicy, uważajcie na to, co czytają Wasze dzieci. Jest całe mnóstwo książek niegroźnych, ale otępiających i kilka pozycji tak mocno kontrowersyjnych, że należy się trzymać od nich możliwie jak najdalej!

 

Poniżej moja lista najbardziej nieodpowiednich, obrzydliwych i fatalnie nietrafionych książek, które ,,dla dzieci” są tylko z nazwy.

 

 

1. ,,Harpo’s Horrible Secret”  – ,,Straszny sekret Harpo”

 

 

Tutaj był może nawet pomysł. Zamiarem pani Kelley było naświetlenie problemu jakim jest choroba dziadka, który zmaga się z Alzheimerem. Niestety tytuł w kontekście okładki jest więcej niż nietrafiony (gdzie patrzy na żaba?!).

 

 

2. ,,Who cares about elderly people?” – ,,Kogo obchodzą starsi ludzie?”

 

 

Pomijając, że dziadzio na okładce wygląda jak Maciej Nowak, to jakim trzeba być oryginałem, żeby formułować tytuł książki dla dzieci w ten sposób? Rozumiem, że autor chciał zszokować i przyciągnąć jak największą liczbę czytelników. Stawiając jednak pytanie sugerujące zupełny brak empatii kogokolwiek i w pewien sposób nawołujący do uznania sugestii z pytania za normalne, jest chyba … nienormalne.

PS. Jest cała seria tych książeczek. Można kupić również ,,Who cares about disabled people?”, czyli ,,Kogo obchodzą niepełnosprawni?”.

 

 

3. ,,Bedtime Tales for Sleepless Nights” – ,,Opowieści na dobranoc w bezsenne noce”

 

 

 

To książka dla ,,dzieci” w której Jake i Dinos Chapman wracają wspomnieniami do wiktoriańskich bajek o moralności.

W rzeczywistości ich bajki zupełnie pozbawione są moralności, chociaż język którym są pisane, wskazywałby dzieci jako ich potencjalnych czytelników.

Sceny, które przedstawiają opowieści są realistyczne i niepokojące, a skutki ich czytania mogą mieć dramatyczne konsekwencje.

 

 

4. ,,It hurts when I poop!” – ,,Boli, kiedy robię kupę”

 

 

,,Ryan boi się używać nocnika. Boi się korzystać z ubikacji, bo wie, że wiąże się to z bólem. Troskliwi rodzice zabierają go do lekarza, który tłumaczy chłopcu, co dzieje się w jego ciele, gdy je różne rzeczy i dlaczego czasami korzystanie z nocnika nie jest łatwe.”

To prawie oryginalny przekład z opisu tej książeczki. Udało Was się zachęcić i biegniecie już zamawiać? (Bo mnie nie.)

PS. Ja rozumiem, że te tematy nie są proste, ale jest kilka książeczek, które traktują o kupie i mają zdecydowanie więcej taktu.

 

 

5. ,,The Night Dad Went To Jail” – ,,Noc podczas której tata poszedł do więzienia”

 

 

Ta książka zrobiła naprawdę sporo zamieszania. Mam wrażenie, że autorka trochę się pogubiła. W sytuacji, w której tata idzie do więzienia nie daje się dziecku książki, bo książka, nawet nie wiem jak dobra, nie będzie w stanie wytłumaczyć maluchowi co właśnie się dzieje. W takich sytuacjach potrzeba bliskości drugiego człowieka.

Pisanie książki o tym tytule miałoby sens tylko wtedy, gdy byłby to poradnik dla młodych prawników.

 

 

6. ,,Little Monkey’s Big Peeing Circus” – ,,Wielka Sikawa Cyrkowa Małej Małpki”

 

 

No dobrze, próbujemy uczyć dzieci, że każdy ma jakiś talent. Nawet najmniejsza umiejętność jest super i należy ją cierpliwie rozwijać. Kiedy jednak autorzy uważają, że sikanie jest niezwykłym talentem… no cóż, wtedy zaczynają pojawiać się wątpliwości.

To jednak dopiero początek historii. Mała małpka uważa, że robi tak fantastyczne rzeczy siusiając, że otwiera cyrk, jednak jej koleżanka o płci żeńskiej nie potrafi sikać w ten sposób.

Książka ma za zadanie wytłumaczyć różnicę między chłopczykiem a dziewczynką. Zdziwieni? Mnie kreatywność autorów również nie kończy zaskakiwać.

 

 

7. ,,The Muffin Muncher” – ,,Pożeracz maffinków”

 

 

To jednak nie jedyne tłumaczenie tej książki. ,,Muffin” można przetłumaczyć również jako damski organ rozrodczy.  Jakby tego było mało, książka jest po prostu zła. Głównym bohaterem jest smok, który kradnie muffiny od biednych wieśniaków. On jednak nie uważa, że je kradnie, a ,,wyłudza”. Jakby jedno było mniej niewdzięczne od drugiego.

W końcu ludzie nie mają za co kupić drewna, żeby piec łakocie, bo ich nie sprzedają. Kiedy smok nie ma co jeść, postanawia zacząć współpracować z wieśniakami. Czuję tu nawiązanie do pewnego systemu politycznego, ale mam wrażenie, że jest ono zupełnie przypadkowe 😉

 

 

8. ,,Alfie’s Home” – ,,Dom Alfiego”

 

 

Wydawałoby się, że to przyjemna historia o małym chłopcu, który na skutek pracoholizmu swoich rodziców, zaprzyjaźnia się ze swoim wujkiem Pete.

Jeżeli jednak ktokolwiek z Was miałby złe skojarzenia związane z przyjaźnią dorosłego mężczyzny i małego chłopca to możecie odnaleźć je w ,,Alfie’s home”.

Alfie i jego wujek mają ,,pewien sekret”, którym okazuje się być seksualne wykorzystywanie nieletniego. Chłopiec dorasta w poczuciu… bycia gejem (autorowi chyba to wydawało się najgorszym skutkiem). Na szczęście szybko zabierają go do lekarza, który uwalnia go od tego dokuczliwego piętna. Jednak Alfie oprócz pozbycia się przezwiska traci także miłość swojego ojca, który jest rozczarowany JEGO zachowaniem.  Lekarz przekonuje jednak rodziców, żeby wybaczyli synowi. Na odpuszczenie win może liczyć również wujek, który zaczyna płakać i nikt nie ma mu już niczego za złe.

Happy endem (bo jest happy end w tej historii!) okazuje się być randka Alfiego z koleżanką Nancy, którą to wkrótce poślubia, mają dzieci i są szczęśliwi.

Wybaczcie, ale brakło mi sił psychicznych na podsumowanie tej historii…

 

 

 

No dobrze, czas zajrzeć do naszego rodzimego ogródka i sprawdzić jakie perełki udało się przemycić autorom.

Trzeba jednak przyznać, że w Polsce trudno trafić na coś naprawdę kontrowersyjnego. Nie jestem pewna czy to kwestia naszej mentalności czy ostrożność wydawców.

 

 

1. ,,Pupy, ogonki i kuperki”

 

 

To jedna z tych ciekawych, nieco odważnych książek, które decydujemy się mieć w swojej bibliotece, żeby móc odpowiedzieć na pytania naszych dzieci, wspomagając się ,,pomocami naukowymi” szytymi na miarę najmłodszych.

Autor książki nie ceregieli się i w prostych słowach wyjaśnia na czym polega np. zapach, który wydzielają zwierzęta. Z drugiej strony, zwraca także uwagę na taki fenomen natury jakim jest odrastający ogon jaszczurki.

 

 

2. ,,Pan Pierdziołka spadł ze stołka”

 

 

Chyba nie ma osoby, która nie słyszała o tej książce. Niewybredne ilustracje i część ,,Wyliczanki niegrzeczne” to tylko dwa z kilku argumentów, które mogą przemawiać za tym, że to nie jest książeczka dla słodkich bobasów.

Niektóre z wierszyków nie niosą żadnych wartościowych treści, a mimo to dzieci za nimi przepadają. Nie ma w tym nic dziwnego. Dzieciaki, szczególnie te z podstawówki, lubią robić różne rzeczy, żeby zaimponować kolegom. Posiadanie przez nich ,,Pana Pierdziołka” może pomóc im, małym kosztem zrobić wrażenie na innych. Bo co jest złego w

,,Napił się dziadek ciepłego winka

I gonił babcię wkoło kominka.

Babusia rada rączkami klaszcze:

– Gońże mnie, dziadku, gońże mnie jeszcze!”.

 

 

3. ,,Pinokio”

 

 

Oczywiście nie mam na myśli samej bajki, a ilustrację, którą użyto w jednym z wydań. Nasuwa się tutaj pytanie, czy zło w literaturze dziecięcej jest potrzebne?

Jak najbardziej! Jak inaczej pokazać dziecku czym jest dobro, skoro właśnie tego chcemy je uczyć, prawda? Nie byłoby żadnej książki bez złego charakteru czy intrygi.

Pytanie tylko w jaki sposób autor pokazuje to zło na kartach swojej historii? Czy jest to zło, które ewidentnie wytyka się palcami? Czy bohatera, który dopuścił się zła spotyka zasłużona kara?

Pod tym linkiem możecie znaleźć artykuł poświęcony tej kwestii: https://kontakt24.tvn24.pl/kontrowersyjne-tresci-i-ilustracje-w-ksiazce-dla-dzieci-nie-moglem-uwierzyc,190311.html

 

 

4. ,,Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci”

 

 

 

Dlaczego znalazła się w tym zestawieniu? No dobrze, wcale nie uważam, że to najgorsza książka. Jest zdecydowanie nieodpowiednia i na pewno nie można czytać jej wszystkim dzieciom. Może świetnie sprawdzić się jako prezent starszego rodzeństwa dla trochę młodszego (np. dla niegrzecznego 13-latka).

Piszę tu jednak o niej, bo zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Można się przy niej naprawdę dobrze bawić 🙂

 

 

5. ,,Bajki La Fontaine’a i ich bohaterowie w wersji origami”

 

 

Jean de La Fontaine to popularny pisarz XVII wiecznego Paryża i przy okazji czołowy przedstawiciel klasycyzmu francuskiego. W swojej karierze napisał prawie 250 bajek. Kilka z nich jest dostępnych pod tym linkiem: https://pl.wikisource.org/wiki/Bajki_(La_Fontaine)/Ksi%C4%99ga_pierwsza/ca%C5%82o%C5%9B%C4%87

Dlaczego jednak znalazł się w naszym dzisiejszym zestawieniu?

Należy pamiętać, że pisarzom sprzed kilkuset lat przyświecał zupełnie odmienny od współczesnego model wychowywania dzieci. Na porządku dziennym było strasznie najmłodszych demonami, śmiercią lub kalectwem. Swoich potomków chciano wychować na ludzi pracowitych i nieustraszonych. Nie czytano im bajek, żeby rozwijać ich kreatywność i uruchamiać wyobraźnię. Opowieści z morałem miały konkretne zadanie – uchronić ich od złego postępowania i przestrzec czym mogą grozić złe wybory.

W grupie ,,Bajki” na Facebooku pojawił się temat (za który bardzo dziękuję!) zająca. Nie był on zadowolony ze swojego życia, cierpiał (prawdopodobnie) na depresję i chciał zakończyć swoją mękę aktem samobójczym.

Wiele mam oburzyło się, że w książce dla maluchów pojawia się tak kontrowersyjny temat. Jak wytłumaczyć dziecku czym jest samobójstwo?

Rzeczywiście obecnie staramy się trzymać najmłodszych jak najdalej od tego typu zjawisk, jednak w innych kulturach i w innych czasach samobójstwo nie było niczym niezwykłym, a już na pewno niestosownym.

Pod tym linkiem można przeczytać tę bajkę w przekładzie Adama Mickiewicza: http://literat.ug.edu.pl/amwiersz/0024.htm

Należy zwracać uwagę również na nazwiska autorów książek. Nie zawsze wydawnictwo, które wydaje zbiór bajek, uzna ,,samobój” za coś niestosownego.

 

 

6. ,,Powieki”

 

 

 

Nie bez powodu moją listę zamyka książka ,,Powieki” Michała Rusinka. Za zapoznanie mnie z nią dziękuję Mamie Rysia 🙂

Autor napisał tę książkę ku pamięci Januszka Korczaka, człowieka, który pomagał najmłodszym oswoić się ze śmiercią.

,,Powieki” opowiadają historię małych, polnych myszek, które żyją na łące i całe dnie spędzają na poszukiwaniu pożywienia. Z nosami wiecznie w trawie, nie zdają sobie sprawy z nadchodzącego niebezpieczeństwa.  Z letargu wyrywa je dziwny zapach. To dym, który drażni ich małe noski. Ogień zbliża się z każdej strony i myszy orientują się, że nie ma już ucieczki i wkrótce umrą.

Tylko jedna z nich spogląda w górę i dostrzega piękne niebo. Namawia pozostałe, żeby również na nie spojrzały i zatrzymały ten widok w sobie.

Michał Rusinek stworzył wyjątkową historię, która próbuje oswoić trudny temat śmierci.

Książka ma jednak znaczącą wadę. Okładka wskazuje, że to historia dla najmłodszych (grube, tekturowe kartki oraz typowy format), treść jest jednak odpowiednia dopiero dla dzieci powyżej 6-ego roku życia, z którymi rodzic będzie w stanie porozmawiać o tym, co dopiero usłyszał/przeczytał.

W tym momencie dochodzę do meritum moich rozważań.

Moim zdaniem nawet książki, których tematyka jest nieco bardziej wymagająca, bez problemu mogą być przeznaczone dla dzieci. Warunkiem jest jednak odpowiednia rozmowa po lekturze, która wyjaśni wszelkie wątpliwości oraz rozjaśni umysł młodego człowieka. Nie wszystkie zagadnienia, które poruszane są w książkach, są dla najmłodszych tak oczywiste jak dla nas. Taka rozmowa nie tylko nauczy dzieci jak rozumieć pewne kwestie, ale także pokaże nam – dorosłym, w jaki sposób najmłodsi postrzegają rzeczywistość.

 

Podziel się
Bajkochłonka

Post a Comment