IMPORT: Lithuanian Magical Fairy Tales

IMPORT: Lithuanian Magical Fairy Tales

 

Tytuł: ,,Lithuanian Magical Fairy Tales”

Zebrane przez: Bronislava Kerbelyte

Ilustracje: Irena Zviliuviene

Tłumaczenie: Albina Strunga

Wydawnictwo: R. Paknio Leidykla

Rok wydania: 2015

Objętość: chudzina

Dla kogo: dla samodzielnych w czytaniu

Hasła: baśń, baśnie, bajki, recenzja, Litwa, litewskie, księżniczka, król, smok, diabeł, legenda, magia, wyobraźnia, siostra, bracia, brat, tradycja, powtarzalność, przeklęta

Ocena ogólna: nudy na pudy

 

Recenzja:

,,Lithuanian Magical Fairy Tales” to zbiór bajek napisanych w XIX i XX wieku. Ich zadaniem było i jest działać na dziecięcą wyobraźnię oraz uczyć najmłodszych  ważnych wartości: bycia ostrożnym, niezależnym, dobrym, empatycznym oraz rzeczy najważniejszej – bycia optymistą.

 

Trudno być jednak optymistą, kiedy czyta się bajki z dawnych lat.

 

Pamiętam swoją pierwszą, ulubioną książkę ,,W skarbnikowym królestwie – baśnie i podania śląskie” (niech nie będzie tajemnicą, że to właśnie ze Śląska pochodzę). Trzeba jednak przyznać, że czytanie o diabłach, utopcach i innych stworach, mogło pozostawić w mojej głowie niezbywalny ślad. Nic podobnego jednak się nie stało. Mam się dobrze i nie potrzebuję całodobowej opieki psychologa.

 

W ,,Litewskich Magicznych Bajkach” mogłam znaleźć jednak treści, którymi z pewnością nie podzieliłabym się nawet z młodszym bratem. Bohaterami większości tych opowiadań byli bracia lub siostry, którzy wpadali w różne tarapaty. Ściągali na siebie 9-ciogłowe smoki, przemieniali się w wilki czy próbowali uśmiercić rodzeństwo, żeby ocalić żelaznego wilka. Wszystko to okraszone zachęcającymi do złych czynów czarownicami, które przekonywały bohaterów do łamania psom kości. Dziewczynkami, których rodzice przemieniali w kozły czy starszych mężów, którzy przestawali kochać swoje żony i skazywali je na śmierć przez zamarznięcie.

 

To tylko kilka ,,atrakcji”, które zapewnia nam ten zbiór pradawnych legend. Paradoksalnie najlepszą bajką, najbardziej przypominającą nasze rodzime historie, była ostatnia o ,,Karocy bez koni”.

Młody chłopiec, którego tata ,,pieszczotliwie” nazywał Głupcem cierpiał na lenistwo. Pewnego dnia jednak zmotywował się i zgodnie z radą rodziców poszedł paść świnie. Tak dobrze mu się je pasło, że nie było go w domu parę miesięcy. Wędrował ze stadkiem świń przez las i poznawał w nim różnych ludzi.

Któregoś dnia trafił na królewską karocę, której to właściciele zagubili się w lesie. Pomógł im odnaleźć drogę do pałacu, dostając obietnicę ręki księżniczki.

Król jednak żałował swojej decyzji, że tak łatwo zaprzedał swoją ukochaną córkę świniopasowi. Stawiał przed nim kolejne wyzwania, które on przez zrządzenia losu, z łatwością przechodził.

 

Finalnie król oddał mu rękę swojej córki i teoretycznie historia skończyła się happy endem (choć pewnie nie dla samego władcy).

Ta książka pełna jest jednak wątpliwej moralnie treści. Teoretycznie wszystko zawsze kończy się dobrze, ale mam wrażenie, że niektóre wątki są zbyt szybko ucinane. W tej wersji raczej nie polecałabym czytania ich dzieciom.

 

Trochę rozczarowałam się również pod względem tytułu. Miałam nadzieję, że ta książka będzie bardziej ,,litewska”. Brak w niej jakichś wyjątkowych elementów, tożsamych z tym regionem. Są wilki, czarownice, diabły i kozły, które pojawiają się w większości europejskich bajek.

 

Ilustracje w ,,Lithuanian Magical Fairy Tales” są na pewno interesujące i tożsame z treścią. Mam jednak wrażenie, że nie wyszły spod ręki artysty, który mocno interesuje się współczesną ilustracją.

Nie można zarzucić im braku tajemniczej aury oraz odwzorowania nastroju historii. Wydają się jednak być jak sprzed kilkudziesięciu lat, trochę odstające od tego co widujemy dzisiaj. Szczerze mówiąc, widziałam inne prace tej ilustratorki i to, co pokazała w ,,Lithuanian Magical Fairy Tales” jest raczej z tych słabszych.

 

Chciałabym powiedzieć, że to udany zakup i dobra pamiątka, ale nie sądzę, żebym jeszcze kiedyś zajrzała do tej książki. Może być ona ciekawostką dla takiego bajkowego amatora jak ja (pod warunkiem, że jest dorosły i wie, że czarownice żyją tylko w Salem!), ale na pewno nie jest to pozycja dla dzieci.

 

 

 

 

Podziel się
Bajkochłonka
No Comments

Post a Comment